Z wielkiej radości jaka towarzyszyła Wiśle i jej kibicom po zdobyciu Pucharu Polski nie zostało nic. Dzisiaj Biała Gwiazda zagrała ligowy mecz w Sosnowcu. Zdegradowane do drugiej ligi Zagłębie postawiło się podopiecznym Alberta Rude. Wisła zagrała paskudnie słabo, bez werwy i pomysłu. Nad Krakowem czarne chmury. Wisła osunęła się na szóstą pozycję w tabeli i drży o udział w barażach.
Jeśli ktoś w Krakowie myślał, że w Sosnowcu będzie łatwo i przyjemnie to się grubo mylił. Zagłębie wprawdzie przegrywa z każdym i wszędzie, ale u siebie z Wisłą już niekoniecznie.
W 26.minucie z dystansu pięknie huknął Maksymilian Rozwandowicz, a chwilę potem utonął w ramionach kolegów w zielonych koszulkach. Anton Chichan rzucił się wprawdzie, ale szans na obronę nie miał żadnych. Perfekcyjne, mocne uderzenie i piłka zatrzepotała w sieci.

Wisła próbowała odpowiedzieć, ale raziła nieporadnością. Ciężko zdobyć gola jak praktycznie żaden strzał wiślaków nie leciał w światło bramki. Samym posiadaniem piłki meczu nie da się wygrać.
Po przerwie obraz gry praktycznie się nie zmienił. Wisła częściej była przy piłce, ale nic z tego nie wynikało.
W 58. minucie sędzia Patryk Gryckiewicz odesłał pod prysznic Artema Polyarusa, który nierozważnie zarysował stopą kostkę Kacpra Dudy. Było to jego drugie napomnienie w tym meczu i mógł spokojnie udać się do łaźni nacierać plecy białym jeleniem.
Rude dokonywał zmian. W przerwie puścił do boju Igora Sapałę, ale ten oprócz zdobiących jego ciało tatuaży nie wyróżniał się niczym. Może jeszcze opalenizną, bo w piłkę gra niespecjalnie dobrze.
Później w bój ruszyli także Roman Goku, Michał Żyro, Jakub Krzyżanowski i Patryk Gogół. Nic to jednak nie dało, bo Wiśle nie udało się wygrać. Biała Gwiazda w samej końcówce doprowadziła do remisu, a piłkę głową do sieci rywali posłał Angel Rodado. Wisła zagrała beznadziejnie z beznadziejnym tego dnia Zagłębiem Sosnowiec, które ostatnie zwycięstwo odniosło 27 września poprzedniego roku z Gryfem Wejherowo.
W Sosnowcu na zwycięstwo muszą jeszcze poczekać. Remis dla Wisły jest jak porażka zwłaszcza, że w 94.minucie Biała Gwiazda miała rzut karny. Remy faulował w polu karnym Goku, ale Szymon Sobczak strzelił jak Roberto Baggio w 1994 roku w finale z Brazylią.

Wisła do ostatniego meczu drżeć będzie o prawo gry w barażach. Z taką grą ciężko o optymizm. Zwycięstwo w finale z Pogonią już było, teraz wróciła ligowa młócka, w której piłkarze Białej Gwiazdy nie radzą sobie kompletnie i naprawdę nie ma w tym żadnego przypadku. Biała Gwiazda zgasła, a pod ciemnymi burzowymi chmurami tylko pole rzepaku wygląda ładnie.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
06.05.2024r. Sosnowiec, godzina: 18:00 Fortuna 1.Liga
Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków 1:1 (1:0)
Bramka: Rozwandowicz 26′ – Rodado 90′
Zagłębie: Kos – Szostek ( 71’Lipka), Remy, Jończy, Matynia, Bonecki, Rozwandowicz (83′ Janota), Sokól (83′ Sukhotskyi), Valencia (83′ Kirejczyk), Polyarus, Biliński (62′ Ziemann).
Wisła: Chichkan – Szot (71′ Krzyżanowski), Colley, Uryga, Jaroch, Duda (76′ Gogół), Carbo (Sapała 46′), Alfaro (62′ Goku), Rodado, Baena (62′ Żyro), Sobczak
Żółte kartki: Bonecki, Polyarus (2), Kos, Lipka, – Duda, Carbo, Alfaro,
Czerwona kartka: Polyarus 58′
Sędziował: Patryk Gryckiewicz
Widzów: 5792







