Cud nad Wisłą! Wbrew logice, wbrew wszystkiemu – Wisła Kraków wraca do europejskich pucharów!

Kiedy w 98. minucie Leonardo Kutris był przy piłce w narożniku nieopodal pola karnego Wisły Kraków, chyba nikt nie miał wątpliwości, że sędzia Tomasz Kwiatkowski za chwilę wskaże na środek, kończąc mecz. Tak się nie stało, a 60 sekund później długi wykop ze strony Antona Czikczana na aferę, zakończył się znalezieniem futbolówki pod nogami Eneko Satrusteguiego, który zamknął oczy i posłał lewą nogą rakietę nie do obrony. Co było potem, to już każdy widział.

To nie miało prawa się zdarzyć

70. edycja Pucharu Polski okazało się szczęśliwa dla Wisły Kraków, która rzutem na taśmę pokonała Pogoń Szczecin i zagra w wakacje, w fazie eliminacyjnej do Ligi Europy.

Sam mecz miał w sobie cechy świetnego filmu science-fiction, który mógłby zgarnąć wiele statuetek oscarowych. W jakich kategoriach? Scenariusz, reżyseria, efekty specjalne, aktor drugoplanowy, charakteryzacja. Dramaturgię, jaka była w tym spotkaniu, można spokojnie rozdzielić na wiele zwykłych bojów ligowych.

Jeśli chodzi o sam mecz, to Wisła z całą pewnością zaskoczyła Portowców od początku. To Biała Gwiazda prowadziła grę, była częściej przy piłce, stwarzała większe zagrożenie pod bramką rywala. Różnica poziomu rozgrywkowego nie była ani przez moment widoczna.

fot. Sisi Sisi

Wymowne jest to, że krakowanie zagrali w tym roku meczu trzy naprawdę dobre mecze – wszystkie były przeciwko zespołom z ekstraklasy. Gorszą wiadomością jest to, że w tym sezonie nie ma w planach już żadnego meczu z drużynami z najwyżej klasy rozgrywkowej. Wisła po celebracji, będzie musiała wrócić do szarej rzeczywistości i udowodnić to, co dzisiaj pokazała.

fot. Sisi Sisi

Z trybun mecz oglądało dokładnie 47 506 kibiców, którzy nie odstawali poziomem od występujących na zielonej murawie zawodników.

Pierwsza bramka meczu padła w 75. minucie, kiedy po wyrzucie z autu, piłka wylądowała pod nogami Adriana Przyborka, który popisał się genialnym podaniem mijającym całą linię wislackiej obrony. Adresat tego zagrania – Efthymios Koulouris nie dał szans Antonowi Czikczanowi. Pogoń, nie grając dobrego meczu, miała wszystko w swoich rękach i nogach.

fot. Sisi Sisi

Potem wydarzyła się rzecz nieprawdopodobna, która nie miała prawa się wydarzyć. A jednak, historia futbolu, pisała nie takie scenariusze. 98. minuta, trzy kontakty z piłką: Czikczan, Uryga, Satrustegui. Mamy 1-1 i dodatkowe 30 minut.

fot. Sisi Sisi

Już w trzeciej minucie dogrywki miała miejsce rozstrzygająca o losach tego spektaklu sytuacja. Katastrofalny błąd popełnił Leo Borges, posyłając piłkę do Angela Rodado. Napastnik z Hiszpanii zachował się jak na wytrawnego egzekutora przystało, posyłając precyzyjny strzał w boczną siatkę obok bezradnego Valentini Coiacaru. Biała Gwiazda była na prowadzeniu – do cudu brakowało naprawdę niewiele.

W końcówce, mocno zaatakowała Pogoń, ale Wisła przetrwała ten szczeciński napór. Biała Gwiazda mogła cieszyć się ze zdobycia historycznego, piątego Pucharu Polski. Portowcy muszą po raz kolejny obejść się smakiem. Jest to niebywale pechowy klub, trzeba to podkreślić.

Podsumowując, wygrała dzisiaj drużyna lepsza. Ten mecz był wspaniałą wizytówką polskiej piłki klubowej. Wisła ma teraz zasłużoną chwilę chwały, ale już w poniedziałek czeka ją kolejny finał – tym razem z Zagłębiem Sosnowiec.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

02.05.2024r. Warszawa PGE Narodowy godzina 16:00 Finał Pucharu Polski

Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 1:2 (0:0, 1:1)

Bramki: Koulouris 75, Satrustegui 90+9, Rodado 93 (dogrywka)

Pogoń: Cojocaru – Wahlquist (91 Smoliński), Borges, Malec, Koutris (105 Zahović) – Gamboa (57 Biczachczjan) – Ulvestad, Gorgon (86 Zech), Przyborek (82 Wędrychowski), Grosicki – Koulouris.
Wisła: Cziczkan – Jaroch (69 Satrustegui), Uryga, Colley, Szot – Duda (84 Gogół), Carbo – Baena (69 Villar), Rodado, Alfaro (77 Goku) – Sobczak (77 Żyro).

Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) oraz Kamil Wójcik (Warszawa) i Tomasz Niemirowski (Płochocin). 

Żółte kartki: Gamboa, Koulouris, Wędrychowski, Cojocaru – Jaroch, Uryga, Rodado, Cziczkan. 

Widzów: 47 506.

kowal
kowal