fot. Jan Wiśniewski
Chcesz napić się coli i zjeść zapiekankę? Nie rób tego na stadionie Wisły Kraków. Prędzej niż coś przekąsisz, doznasz bólu głodowego lub nerwicy.
Obsługa cateringowa na meczach Białej Gwiazdy od 2022 roku należy do spółki DMD Events Group. Od niepamiętnych czasów kibice narzekają na jakość tych usług. Czara goryczy została przelana na początku tego sezonu. Trzy obsługiwane mecze i trzy razy frustracja nawet najbardziej cierpliwych kibiców sięgała zenitu.
Jakie są główne problemy cateringu? Wszystko jest źle zorganizowane. Chcesz coś kupić? Minimum 40 minut stania w kolejce. Chcesz oddać kubek? To samo. Rozumiemy, że idąc na mecz jedzenie i picie nie jest najważniejsze, ale powinny zostać zachowane jakieś standardy. Chociażby minimum przyzwoitości.

W trakcie piątkowego meczu na trybunie A23 działy się cuda. Nie jesteśmy zdziwieni, bo dokładnie w tym samym miejscu byliśmy na jubileuszu z Wrexham. Spotkaliśmy się z tym samym problemem. Krany do nalewania nie działają, a stanowisk jest po prostu zbyt mało. Problem nie dotyczy tylko sektora A, tak samo jest na D, E czy G.
Co z tego wynika? Frustracja kibiców, którzy stoją i czekają, a kolejki nie idą do przodu. Zdarza się, że bywamy na różnych europejskich stadionach. Nigdzie nie spotykamy się z taką bylejakością, jak w Krakowie. Niemal wszędzie wszystko działa sprawnie i szybko, nie ma chaosu organizacyjnego. Podchodzimy, kupujemy i dostajemy, co chcemy. Przy Reymonta podchodzimy i czekamy, oglądając plecy innych osób.

fot. FB DMD Events Group
Całkiem inaczej mają się sprawy przed meczem, gdzie kibice są obsługiwani przez nowo otwartą restaurację R22. Jakość i szybkość usług to zupełnie inny poziom. Wszystko odbywa się błyskawicznie i sprawnie, nie ma żadnego problemu. Tylko później wchodzisz na trybunę i spotykasz się z organizacyjną ścianą.
Musisz się najeść i napoić przed, bo później nie ma to żadnego sensu. Idziesz z dzieckiem, które zgłodnieje w trakcie? Wytłumacz mu spokojnie, że lepiej poczekać do końca meczu, bo szkoda nerwów. Setki ludzi po prostu odpuszczają korzystanie z gastronomii na stadionie z wymienionego wyżej powodu. Na tym wszystkim traci klub.
Nie wiemy, jakie możliwości ma obecnie Wisła, aby wpłynąć na jakość usług świadczonych przez firmę, z którą klub ma podpisaną umowę. Wiemy natomiast jedno – problem trwa zdecydowanie zbyt długo. Tylko ile ta fikcja będzie jeszcze trwała?








Chyba nie byliście w Tauron arenie w Krakowie , tam jest jeszcze gorzej