Początek roku to znakomity czas na to, aby powziąć mocne postanowienia i próbować w nich wytrwać. Gdy wezmę pod uwagę ostatnie kilka tygodni, to wniosek nasuwa mi się taki, że jako Świadomi Rodzice Piłkarzy i Piłkarek powinniśmy pracować nad naszym zachowaniem.
Osoby, które przeczytały już mój ebook pt. „Rodzic po meczu” (blisko 100 osób, za co serdecznie dziękuję), wiedzą, jak duży nacisk kładę na odpowiednie zachowanie rodziców, nie tylko w dniu meczowym, nie tylko podczas treningu, ale także każdego dnia, w każdym innym momencie życia naszego dziecka.
W tym poście skupię się jednak tylko na aspekcie meczowym. Większość z nas zna kreskówki, w których główny bohater postawiony jest przed sytuacją, w której może postąpić słusznie lub nie, i w chwili podejmowania decyzji na jego ramionach pojawiają się postaci aniołka i diabełka, podszeptujących mu, co powinien zrobić, i toczących ze sobą bójkę o to, kogo bohater powinien posłuchać. Ufny, że obraz ten nie okaże się zbyt infantylny, pozostanę w tej narracji.
Zanim podczas jakiegoś treningu czy meczu odpali nam się fajerwerk z napisem „Cudowna podpowiedź tatusia/mamusi”, pozwólmy stoczyć bitwę aniołkowi z diabełkiem, czekając w ciszy na sukces rozsądku. Jeśli jednak aniołek rady by nie dawał, poprośmy sąsiada z trybuny obok o zdmuchnięcie diabełka z naszego ramienia.

A teraz zupełnie poważnie, zanim otworzysz usta i wydasz z siebie jakikolwiek dźwięk – pomyśl. Jak raz nie wystarczy – pomyśl drugi. Twoją rolą jest wspierać i pozytywnie dopingować, a nie wtrącać się w to, co Twoje dziecko (a także inne dzieci) robią na boisku.
Kiedy byłem na jednym z meczów mojego syna i miałem w sobie zbyt wiele emocji, odszedłem na bok, wykonałem kilka ćwiczeń relaksujących i wróciłem na swoje miejsce zupełnie spokojny, bijąc brawo za każde udane zagranie każdego uczestnika tego meczu. A kiedy coś nie wyszło, brałem oddech i wydmuchiwałem powietrze wraz z negatywnymi emocjami.
Spróbuj i Ty – działa! Nikt z nas nie jest pozbawiony emocji, tych pozytywnych i tych negatywnych, i musimy to zaakceptować, bo nie jest to od nas zależne. Pamiętajmy jednak, że sposób radzenia sobie z nimi i nasze zachowanie już od nas zależne jest.


Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta