W miniony weekend rozegrano 9 serię gier w popularnej krakowskiej okręgówce. Pod lupę bierzemy oczywiście grupę I, gdzie występuje aż 8 drużyn z naszego regionu. Kibice obejrzeli 26 goli i co ciekawe – żaden mecz nie zakończył się remisem. Na tronie rozsiadł się Legion Bydlin, a czerwoną latarnią ligi – ekipa ze Skały.
To był dobry piłkarski weekend. Aura w sam raz, żeby walczyć na zielonej murawie. Pierwsze starcie 9.kolejki w KO gr. 1 zainaugurowano w Michałowicach, gdzie zajechała Spójnia Osiek.

W Michałowicach zdobyć 3 punkty to wielka sztuka, która w tym sezonie udała się tylko Piliczance. Tradycji więc stało się zadość i osieczanie, choć walczyli dzielnie to musieli uznać wyższość gospodarzy i tym samym dołączyli do grona pokonanych, gdzie zasiedli obok takich ekip jak: Przemsza Klucze i KS Olkusz.
Wynik meczu w 32.minucie otworzył Hubert Pachowicz, który skutecznie dobił piłkę po rzucie wolnym bitym przez Dawida Nawrockiego. Pachowicz trafił też w drugiej połowie po podaniu od Michała Bólada. Warto zauważyć, że zawodnik ten ma już na swoim koncie 12 goli w tym sezonie!
W 47. minucie siatkę Alberta Siuzdaka przedziurawił Jakub Bartuzi, który po długim i imponującym rajdzie nie dał szans bramkarzowi przyjezdnych. Osiek odpowiedział tylko raz za sprawą Przemysława Żmudy, a to było za mało by myśleć choćby o punkcie.

Michałowianka rozsiadła się na pozycji wicelidera tabeli. Ma tyle samo punktów co Legion Bydlin, ale o jeden rozegrany mecz więcej. Podopieczni trenera Michała Kordaszewskiego mają 8 oczek i 9.miejsce w tabeli.
Przy ulicy Spacerowej w Bukownie doszło do starcia dwóch ekip, które swoje mecze rozgrywają na tym samym stadionie. Legion korzysta z gościnności Bukowna, co wiąże się z wielkim remontem swojego obiektu. Prace wrą, czas leci szybko i tylko patrzeć jak Legion wróci do swojego domu, ale póki co przyznać trzeba, że stadion w miasteczku nad Sztołą leży mu dość dobrze.

Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej odsłonie. Dwa gole Legionu zdobyte przez Majewskiego i Majchrzaka rozwiały wszelkie wątpliwości kto w tym meczu jest lepszy. Po przerwie Bolesław próbował odrobić straty, ale Legion na wiele mu nie pozwolił. Zasłużone zwycięstwo ubranych w zielone trykoty zawodników Legionu i komplet oczek pojechał do Bydlina.
Bukowno po dobrym początku – gra w kratkę i coraz niżej stacza się w tabeli. Po wielkim wow z początku sezonu nie zostało już nic. Porażka z Legionem to druga porażka z rzędu i to bez strzelonego gola.

Z Klucz 3 punkty wywiozła Proszowianka. Przy Rudnickiej w 73.minucie jasne stało się, że Przemsza tego dnia zejdzie z placu gry pokonana. Wtedy dla Proszowianki trafił Chwał, a wynik brzmiał już 0:3. Chwał trafił też do siatki Irenuesza Tomsi w pierwszej połowie, a zaraz po jego trafieniu swoje dorzucił Krawiec.
Przemsza odpowiedziała tylko raz za sprawą wpuszczonego na plac w drugiej połowie meczu – Barczyka, ale to było za mało, by można było myśleć o zdobyczy punktowej.

Dzięki temu zwycięstwu Proszowianka przeskoczyła w tabeli właśnie Przemszę. Obie drużyny są nadal sąsiadami, ale to założony w 1916 roku klub z Proszowic ma na swoim koncie o dwa oczka więcej.
W Przegini doszło do starcia bardzo ważnego dla dolnego układu tabeli. Promień zmierzył się z Niedźwiedziem.

Podopieczni trenera Piotra Wesołowskiego postawili przyjezdnym bardzo twarde warunki gry. Nikt nie odstawiał nogi. Na murawie działo się bardzo dużo, a najwięcej było typowej walki.
Do przerwy obie ekipy dały sobie po razie. Goście wyszli na prowadzenie po trafieniu Kamila Klęka, gospodarze wyrównali tuż przed przerwą za sprawą Piotra Misteli, a więc status quo.
W drugiej połowie przyszło rozstrzygnięcie, bo przeginianie odjechali szybko na dwa trafienia. Znów trafił Piotr Mistela, a na 3:1 w 59. minucie meczu podwyższył Jakub Mandecki.

W końcówce meczu działo się sporo. Dla Niedźwiedzia gola kontaktowego zdobył Oskar Zaręba, który nie dał szans Pęgielowi, a w doliczonym czasie gry z boiska wyfrunął Dominik Nowak, którego wykluczeniem ukarał sędzia Marcin Jurek.
Promień wygrał po raz pierwszy w tym sezonie i nie mógł wybrać na to lepszego momentu. 3 punkty to piękny prezent na osiemnaste urodziny prezesa Stanisława Rogóża, który znów z błyskiem i nadzieją w oku może spoglądać na tabelę i liczyć, że jego drużyna właśnie od tego spotkania rozpocznie marsz w górę.
W Skale niespodzianki nie było. Po komplet oczek pewnie sięgnęli podopieczni trenera Daniela Tomczyka, którzy za sprawą Alejandro Santander Heredia już w 5.minucie meczu otworzyli wynik spotkania. Goście w każdym elemencie rzemiosła piłkarskiego byli zdecydowanie lepsi. Na 0:2 jeszcze przed przerwą trafił Łukasz Musialski i jasne stało się, że Skała nie podreperuje swojego marnego konta punktowego.
W 52.minucie nadzieje w gospodarzach odżyły, bo gola kontaktowego zdobył Igor Wasikowski, ale temat zwycięstwa gości został domknięty 20 minut później, gdzie wynik meczu na 3:1 dla Piliczanki ustalił Juan Mauricio Mendoza Garcia.
W niedzielę doszło do starcia na szczycie.

Do Krzeszowic wybrała się Zieleńczanka i nikt nie przypuszczał, że dostanie takie tęgi lanie. Piłkarze Świtu nie mieli żadnej litości dla przyjezdnych. Goście zagrali bardzo słabo w obronie, czego efektem aż 5 trafień gospodarzy.
Dla Świtu trafiali po dwa razy Księżyc i Kiełtyka oraz jedno trafienie dorzucił Noworyta. Jedynego gola na otarcie łez do popularnych koniczynek zdobył Igor Ziembicki.
Dzięki temu zwycięstwu ekipa z Krzeszowic zasiadła na najniższym stopniu podium.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
Mecz Pogoni Miechów z KS PKM Olkusz – opisany w osobnym artykule.







