Liga angielska w cieniu kataklizmu w naszym kraju

Powódź, która znów nawiedziła nasz kraj zebrała straszne żniwo. Ucierpiała oczywiście także infrastruktura sportowa. W obliczu tragedii jaką przyniósł ze sobą ten żywioł – przestają mieć znaczenie wyniki w mojej ulubionej piłkarskiej lidze. Z konieczności trzeba jednak o nich skreślić kilka zdań.

Powódź

Na temat tego,co wydarzyło się i cały czas trwa na południu naszego kraju napisano już wiele artykułów, zużyto masę papieru i tuszu. Ja zamierzam krótko pochylić się nad tematem świadczenia pomocy dla poszkodowanych w tej strasznej tragedii w nawiązaniu do sportu i jego infrastruktury.

W dniu 20 września słuchałem w Polskim Radiu w Programie 1 wywiadu z prezesem klubu GKS Głuchołazy, który w wyniku powodzi stracił cały sprzęt sportowy, a ponadto infrastruktura stadionu uległa ogromnej degradacji. Wymagany remont nie będzie zamykał się w kwocie kilku albo kilkunastu tysięcy, ale pójdzie w miliony złotych. Redaktor prowadzący audycję zadał pytanie: „czy coś udało się uratować?”. Prezes odpowiedział, że każdy najpierw ratował siebie i swój majątek, a dopiero później myślał o klubie. Poza tym klub leży po drugiej stronie rzeki, która wylała, a jak wiadomo mosty w Głuchołazach zostały zerwane. Wiele czasu upłynie i ogrom nakładu pracy będzie musiał zostać poniesiony, aby klub wraz całą infrastrukturą został doprowadzony do stanu sprzed tego kataklizmu.

fot. GKS Głuchołazy

Drodzy Przyjaciele,
Zwracamy się do Was z ogromną prośbą o pomoc w odbudowie naszego piłkarskiego klubu sportowego, który niestety stracił wszystko wskutek niszczycielskiej powodzi.
Klub sportowy GKS Głuchołazy od lat był miejscem, gdzie młodzi piłkarze rozwijali swoje talenty, pasję i miłość do sportu. To tutaj, na naszym boisku, rodziły się marzenia i niezapomniane zwycięstwa. Niestety, niespodziewana katastrofa zabrała nam wszystko – boisko, sprzęt, a także zniszczyła parter naszej siedziby, w którym znajdowały się wszystkie niezbędne rzeczy do funkcjonowania Klubu i zawodników.
Powódź zniszczyła naszą infrastrukturę, a my teraz stoimy przed trudnym zadaniem odbudowy wszystkiego od zera. Nie poddajemy się jednak i wierzymy, że z Waszą pomocą możemy przywrócić nasz klub do dawnej świetności.
Wasze wsparcie pozwoli nam:
– Zakupić nowy sprzęt sportowy dla zawodników.
– Naprawić i wyposażyć naszą siedzibę.
– Zorganizować treningi i turnieje, które pomogą nam wrócić do regularnych rozgrywek.
Każda złotówka, każdy gest wsparcia ma ogromne znaczenie i przybliża nas do celu. Wierzymy, że dzięki solidarności i wspólnym wysiłkom uda nam się odbudować nasz klub i dać młodym piłkarzom szansę na kontynuowanie swojej pasji.
Prosimy Was o pomoc i wsparcie w tej trudnej chwili. Razem możemy pokonać wszystkie przeciwności i przywrócić radość z gry w piłkę nożną naszym zawodnikom.

Zarząd GKS Głuchołazy

Stowarzyszenie Z Piłką W Sercu nigdy nie przejdzie obojętnie wobec ludzkiej krzywdy, a przede wszystkim nieszczęścia, które spotyka kogoś z rodziny piłkarskiej. Dlatego apelujemy w tym miejscu o przekazywanie pomocy potrzebującym. Nie chcemy bezpośrednio organizować zbiórki. Jest sporo wykwalifikowanych podmiotów, które tą pomoc realizują profesjonalnie, stąd apelujemy o otwarcie serc. Można też oczywiście pomagamy jak możemy i zachęcamy do tego wszystkich.

fot.ZPWS

Na marginesie można zauważyć, że taka tragedia pozwala na przemyślenie, czy nie lepiej coś postawić na nowo, niż tylko usprawniać?

Nie dowieźli

Sowy mocno postawiły się w Luton i uczciwie trzeba stwierdzić, że rozegrały niezłe zawody. W pierwszej połowie mogły i powinny prowadzić, ale nie udało się strzelić bramki. Po przerwie w 52.minucie po raz kolejny piękną bramką Barry Bannan otworzył wynik meczu. Niestety w 60.minucie padł pierwszy cios ze strony Luton – wejście na boisko Carltona Morrisa. Drugi mocny cios to sytuacja z 74.minuty, w której stoper Di’Shon Bernard odruchowo zagrał piłkę ramieniem tuż przed własną linią bramkową. I w tym momencie pojawia się dysonans pomiędzy oceną tej sytuacji w polskich ligach, a angielskich.

W naszym kraju nawet gdyby VAR analizował to z ogromną wnikliwością i dokładnością, zagranie zostałoby zakwalifikowane jako odruchowe, a piłka zagrana szybko i z bardzo niewielkiej odległości. Poza tym nie do końca jasne jest czy zawodnik Sheffield zagrał barkiem czy ramieniem na wysokości pachy. CO tam taka analiza. W Anglii jest inaczej i ręka to ręka. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna – rzut karny oraz wykluczenie z gry. Jedenastkę na bramkę zamienił wspomniany przeze mnie Carlton Morris. Od tego momentu uskrzydlona drużyna gospodarzy wzmogła siłę swoich ataków i stało się dla Sów nieszczęście.

W 88.minucie po raz drugi ukłuł Carlton Morris i wygrana 2:1 stała się dla gospodarzy faktem. Po tym meczu Luton wciąż nisko w tabeli, bo dopiero na miejscu 15 z 7 punktami, a sytuacja Sów jest już bardzo zła. Miejsce spadkowe i tylko 4 punkty na koncie. W sobotę o 13:30 kolejny ciężki mecz na Hillsborough, a gościem będzie lider West Bromwich. Czy Sowy wreszcie podniosą dumnie głowy, czy wciąż będą wystraszonymi ptaszkami?

W pozostałych meczach

Lider jak przystało na przodownika zainkasował kolejne 3 punkty z Plymouth po generalnie średnim meczu w ich wykonaniu, a przede wszystkim – o dziwo bardzo wyrównanym. O ile w pierwszej połowie dużo ciekawego działo się pod jedną i drugą bramką (3 razy pechowo po strzałach zawodników lidera zza pola karnego piłka trafiała w słupek), a goście odpowiedzieli dwoma bardzo groźnymi sytuacjami, to w drugiej połowie jedyna godna uwagi sytuacja była sytuacją bramkową. Złotą bramkę zdobył Nigeryjczyk Josh Maja. Lider West Brmoich Albion ma już 16 punktów.

Drugi w tabeli z punktem mniej jest Sunderland, który przy akompaniamencie ponad 42 tys. widzów wyrwał z gardła 3 punkty Middlesborough wygrywając 1:0. Gościom nie pomogły lepsze statystyki w meczu, bo tego się nie wygra, jeżeli nie strzeli się bramki.

Trzeci w tabeli – spadkowicz Burnley, pomimo bardzo dużej przewagi w całym spotkaniu dopiero w 4.minucie doliczonego czasu gry przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść i dzięki temu zakończył spotkanie wynikiem 2:1 z Portsmouth. Zwycięzca ma 13 punktów, a przegrany beniaminek jest jeszcze niżej niż Sowy w tabeli bo 23 z 3 punkami na koncie.

Jedynym zespołem ze ścisłej czołówki tabeli, który nie wygrał meczu jest Blackburn, który niespodziewanie, acz zasłużenie zremisował w jedynym niedzielnym starciu – na wyjeździe z Preston. Jaki mecz taki wynik – 0:0, ale czerwonych kartek nie zabrakło w których też był remis 1:1. Blackburn ma obecnie 12 punktów, a Preston jest o oczko wyżej niż Sowy i ma też o jeden punkt więcej bo 5.

Skromnie bo tylko 1:0 pomimo mnogości okazji do podwyższenia wyniku wygrało Sheffield United z Derby. Jeszcze większą przewagę i jeszcze więcej okazji stworzył Leeds w wyjazdowym meczu z czerwoną latarnią tabeli czyli walijskim Cardiff. 2:0 to i tak najmniejszy wymiar kary. Po tym meczu United ma 12, a Leeds 11, Derby 9 (na 10 miejscu), a Cardiff tylko 1 punkt.

Dzielnie poczyna sobie drugi walijski klub, czyli Swansea, która z trudnego terenu Coventry wywiozła zwycięstwo 2:1 i dzięki temu ma już punktów 10 i jest na 7.pozycji. Coventry jest 19 z 5 punktami. Norwich wysoko bo 4:1 pokonał coraz słabszy Watford, a Bristol City ograł Oxford United 2:1. Watford jest 8, Oxford 9, Norwich 11 a Bristol 13 w tabeli. W pozostałych meczach: Stoke-Hull 1:3, a w derbach Londynu 1:1 w meczu QPR-Millwall.

Z Piłką w Sercu (MS)

MS
MS