Liverpool wygrywa z Atlético w końcówce na otwarcie Ligi Mistrzów

Wydawało się, że drużyna z miasta Beatlesów już po sześciu minutach ustawiła sobie mecz. W 4. minucie spotkania Mohamed Salah uderzył piłkę z rzutu wolnego, a ta odbiła się od Andy’ego Robertsona. Bramka została zaliczona Szkotowi.

Fot. Liverpool FC/FB

Zaledwie po 120 sekundach padła kolejna bramka. Po asyście Gravenbercha znakomicie w polu karnym odnalazł się Salah i mierzonym strzałem po ziemi pokonał Jana Oblaka, który rozgrywał swoje 500. spotkanie w barwach ekipy z Madrytu. Było zatem już 2:0 dla „The Reds”. Dla Egipcjanina to 52. trafienie w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Fot. Liverpool FC/FB

W kolejnych dwudziestu kilku minutach Salah miał jeszcze dwie okazje na strzelenie bramek. Reprezentant Egiptu był w tym meczu wyjątkowo aktywny, a Liverpool podchodził wysoko i odbierał piłkę już na połowie przeciwnika, aby zdusić w zarodku ataki Atlético.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy goście przeprowadzili dobrą i szybką akcję. Giacomo Raspadori wyszedł do górnej piłki, przebiegł kilkanaście metrów i podał do Marcosa Llorente. Hiszpan wślizgiem umieścił futbolówkę w siatce z okolicy jedenastego metra. Bez wątpienia ten gol był bardzo ważny dla zawodników z Madrytu i — patrząc z ich perspektywy — dobrze, że zdobyli go jeszcze przed przerwą.

Później goście oddali jeszcze kilka strzałów na bramkę Liverpoolu i wciąż mieli nadzieję na wyrównanie. W 81. minucie meczu dopięli swego. Drugiego gola w tym meczu zdobył Llorente. Piłka odbiła się od interweniującego po strzale Konaté, a znakomitym uderzeniem z woleja popisał się pomocnik „Los Colchoneros”.

Podopieczni Diego Simeone to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn z europejskiej czołówki. Ich początek sezonu doskonale oddaje to, jak potrafią zmotywować się na ważne mecze. Po zdobyciu zaledwie pięciu punktów w czterech spotkaniach ligowych, po drodze remisując z Elche, Alavés i przegrywając z Espanyolem, są w stanie na trudnym terenie z lepszą drużyną odrobić dwie bramki straty.

Jednak radość z remisu graczy Atlético trwała niewiele ponad 10 minut. W 92. minucie perfekcyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego Dominika Szoboszlaia wykorzystał Virgil Van Dijk. 34-letni holenderski lider defensywy Liverpoolu skierował piłkę głową do bramki i dał swojej drużynie zwycięstwo.

Fot. Liverpool FC/FB

Liverpool wygrywa kolejne spotkanie w samej końcówce. W czterech meczach na sześć rozegranych w tym sezonie stracili dwie bramki. Widać mankamenty w grze obronnej ekipy Arne Slota. Nawet Van Dijk nie ustrzega się błędów, więc ekipa z Merseyside musi popracować nad defensywą.

Fot. Liverpool FC/FB

Bez wątpienia z perspektywy kibiców Liverpoolu niepokojący jest fakt, że w letnim okienku nie został odpowiednio wzmocniony środek obrony. Został nawet osłabiony, ponieważ z drużyny odszedł Jarell Quansah. Co prawda ściągnięto do zespołu Giovanniego Leoniego z Parmy za 30 mln euro, jednak jest to plan na przyszłość i nie będzie w stanie od razu dać odpowiedniej jakości. Zapewne „The Reds” ruszą za rok lub może nawet w styczniu po środkowego defensora. Podejrzewam, że spróbują jeszcze raz postarać się o Marca Guehiego, gdyż nie udało się sprowadzić go tego lata.

Sebastian Pietras
Sebastian Pietras
Artykuły: 19

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta