O takich ludziach mówi się, że postrzegają życie jak owoc, który trzeba maksymalnie wycisnąć. Wiedzą, że czas szybko mija i nie ma sensu go tracić. Inspiruje, zachęca i często z innych wyciąga wszystko co najlepsze. Piłce oddany bez reszty. Świata poza nią nie widzi. Gra, strzela, trenuje i ciągle się rozwija. Ciężko za nim nadążyć, ale dzięki takim ludziom życie jest zdecydowanie ciekawsze. A zwłaszcza to piłkarskie. Specjalnie dla nas – Mariusz Porębski. Dla jednych Maniek, dla innych Mario – dla wszystkich super człowiek, który zawsze dla każdego znajdzie czas i nigdy nie przejdzie obok człowieka obojętnie.
ZPWS: Czym jest dla Ciebie piłka nożna? Pytam, bo ludzie, którzy dobrze Cię znają mówią zgodnie, że nie umiesz bez niej żyć.
Mariusz Porębski: Ci ludzie muszą mnie naprawdę dobrze znać (śmiech). Faktycznie tak jest. Piłka nożna jest dla mnie czymś więcej niż hobby. To pasja i uwielbiam ją pod każdym względem bez względu na poziom rozgrywkowy. Uwielbiam ją jako jako trener, zawodnik i kibic.
ZPWS: Wyobraźmy sobie taką sytuację: piłki rzeczywiście nie ma, znika i nikt w nią już nie gra. Co wtedy robi Mariusz Porębski?
MP: Nie możemy dopuścić do tego, żeby piłka znikła i nikt w nią nie grał. Czas lubię spędzać aktywnie, więc jeśli by tak było to pewnie bym jeszcze więcej chodził po górach. W ostatnim czasie bardzo się w to wkręciłem. W miarę możliwości, jak najwięcej chciałbym podróżować z rodziną i znajomymi. W ostatnim czasie bardzo dobry znajomy – Grzegorz Latos, którego serdecznie pozdrawiam – pokazał mi w jaki sposób można inaczej się organizować podróżując w różne zakątki świata.

ZPWS: Jesteśmy urodzeni w tym samym roku, a więc mocno już osadzeni w wieku oldboja, choć teoretycznie wciąż jeszcze młodzi i z głowami pomysłów. O tym znikaniu piłki to ja wcale nie żartowałem, przynajmniej jeśli mówimy o naszym regionie. Czasy takie, że ludzie mają wiele innych alternatyw spędzania czasu, w których się realizują. Na przestrzeni kilkunastu lat, widzę jak piłka w powiecie olkuskim się zwija. Problemy mają kluby, zanikają rozgrywki piłki dziecięcej i młodzieżowej, a do tego problemy na każdej innej płaszczyźnie. Co trzeba zrobić, żeby to znów tętniło życiem? Żeby ludzie znów zechcieli być przy tej piłce i w niej realizować swoje małe i duże marzenia? Jesteś w tym jako trener i zawodnik od wielu lat. W czym tkwi problem, że wszędzie można, a w Olkuszu i okolicach niekoniecznie?
MP: Tak, wciąż jesteśmy młodzi i oczywiście mamy wiele pomysłów (śmiech). Pamiętam czasy Pomorzanina Olkusz . To był mój pierwszy klub, do którego ściągnął mnie trener Adam Borecki, którego również pozdrawiam. W powiecie olkuskim było mnóstwo drużyn juniorskich, a drużyny seniorskie miały szerokie kadry. Te lepsze grały na bardzo wysokim poziomie od 4 ligi górę (Wolbrom, Olkusz, Bukowno, Osiek).
Dzisiaj tego nie ma, junior młodszy jest tylko u nas w WAPie i w Słowiku Olkusz, a to naprawdę bardzo źle świadczy o piłce w powiecie. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłem, ale ligi młodzieżowe w naszym regionie muszą lepiej funkcjonować. Przykład mojej drużyny – trampkarzy z tamtego sezonu, którą ledwo utrzymaliśmy kadrowo, gdyż chłopcy w lidze rywalizowali tylko z 3 zespołami. Byli załamani. Jeździmy na zgrupowania dwa razy do roku, do tego dochodzą mecze kontrolne, a rywalizacja w lidze z 3 zespołami mija się z celem jak i obniża motywację .
Uważam, że najważniejsze jest to, że piłka musi cieszyć i to powtarzam zawodnikom w grupach młodzieżowych i w piłce seniorskiej. Dzieci i młodzież można zachęcić wyróżnieniami np. powołaniami do Kadry Powiatu Olkuskiego, która mogła by powstać od drużyn Orlika do Juniora Młodszego. Nagrody dla najmłodszych itp. i oczywiście trzeba przyciągnąć sponsorów. Troszeczkę się rozgadałem, ale najlepiej by było zaprosić na spotkanie: działaczy, trenerów, przyszłych lub obecnych sponsorów i wysłuchać ich pomysłów.
Mariusz to bardzo ambitny człowiek, który kocha sport, a głównie piłkę. Jest trenerem, który chce się cały czas rozwijać. Jest wymagający, ale sam przykłada się do tego co robi tak dobrze jak tylko może. Jest fanem taktyki i próbuje uczyć odpowiedniego zachowania na boisku w każdej drużynie jaką trenuje. Jako były zawodnik profesjonalnego zespołu ma wiele do przekazania młodzieży.
Grzegorz Latos – Centuria Chechło
ZPWS: To wszystko co powiedziałeś jest bardzo ważne. Piłka musi cieszyć. Patrząc na Ciebie z okresu Twojej pracy w Osieku rzeczywiście można stwierdzić, że podchodziłeś do swoich obowiązków bardzo optymistycznie i energicznie. Dlaczego jednak ze Spójnią nie wyszło tak jak chciałeś? Trenera oceniamy zazwyczaj po wynikach, a tych w Osieku nie było.
MP: Zawsze staram się podchodzić do wszystkiego – optymistycznie i wyciągać jak najwięcej pozytywów chociaż i mnie zdarzają się chwile zwątpienia. Przed sezonem odeszło bodajże czterech zawodników w tym dwóch kluczowych i trzeba było na szybko szukać piłkarzy do gry na tym poziomie chociaż było o to bardzo trudno. Ja trochę inaczej postrzegam piłkę nożną niż to co zastałem w Osieku. Począwszy od samej organizacji i kultury gry. Chciałem grać nowocześnie, utrzymywać się przy piłce, przechodzić w czasie gry na kilka systemów zachowując przy tym odpowiednie struktury. Chciałem też odpowiednio bronić, a każda formacja miała przydzielone zadania i wiedziała kto za co i za kogo odpowiada. Nie wszyscy zawodnicy umieli się przestawić, ale kilku z nich naprawdę zrobiło duży postęp. Jednak tak jak wspomniałeś – wyniki z Osiekiem były mało zadowalające za co biorę pełną odpowiedzialność. Trzeba też jednak zauważyć, że były też spotkania, gdzie byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, a przegrywaliśmy… .

Mimo że nie wyszło tak jak chciałem to praca z chłopakami na treningu była dla mnie wielką przyjemnością.
ZPWS: Życie nie znosi jednak próżni. To co było, momentalnie przestaje mieć znaczenie i liczy się tylko to co teraz, a teraz realizujesz się w nowym dla siebie projekcie. Orzeł Kwaśniów to ekipa doświadczona i dowodzona przez charyzmatycznego prezesa z młodego pokolenia. Jakie są na to plany i pomysły?
MP: W Orle jestem grającym trenerem i tak jak powiedziałeś mamy szeroką kadrę i doświadczonych zawodników. Z niektórymi miałem przyjemność w ubiegłych latach grać w jednym klubie. Z Michałem Ziarno i Bartkiem Latosem grałem w Osieku, z Pawłem Langierem i Rafałem Tomsią z pamiętnych czasów w Pomorzaninie Olkusz. W Orle są również tacy zawodnicy jak Tomek Kardynał, czy kapitan Karol Mstowski, którzy mimo doświadczenia chcą się rozwijać i być jeszcze lepszymi zawodnikami. To jest kapitalne. Mamy też dużo młodzieży, która bardzo się angażuje dostając szansę gry, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
Prezes Paweł Jagiełka wraz z zarządem są mega zaangażowani w życie Orła i wiem, że jest w planie budowa nowego obiektu sportowego, a kiedy to się uda – to zobaczymy co dalej. Cel jaki był przed sezonem to utrzymanie zespołu w lidze. Pomysłów na grę jest mnóstwo, a w każdym meczu staramy się grać jeszcze bardziej efektywnie i efektownie chociaż różnie może to wychodzić. Zapomniałem o najważniejszym – słynna waga w szatni przed meczami (śmiech).
Prywatnie mój kolega z boiska z czasów gry w Spójni. Ogólnie bardzo fajny chłopak, taki swojski. On jest z roczników tych 80-tych, czyli ludzi ambitnych i bardzo przykładających się do tego co robią. Nie bez powodu namówiłem go by przyszedł jako grający trener do Orła. Filozofia gry popularnego Mańka wykracza na pewno poza te nasze wsiowe ligi (dlatego nie zagrzał miejsca na dłużej w Spójni jako trener – tak mi się wydaję), ale wiąże się z tym że jest mega ambitny. Jako zawodnik … to młodzi mogą się uczyć podejścia, zaangażowania oraz techniki od Mariusza. Myślę że lata świetności jako trener ma przed sobą pod warunkiem że podejście naszych pseudo kopaczy przejdzie ostrą ewolucję, a może i nawet powinno przejść rewolucję. Jest dramat i nie chodzi mi o te najniższe klasy, bo gramy tu dla przyjemności. Są pseudo zawodowcy na poziomie już 6 ligi, gdzie potrafią wołać o pieniądz, a umiejętności zero. I tak na koniec, nie da się Mańka opisać w 3 -4 zdaniach, jego trzeba poznać i ja miałem to szczęście. Życzę młodym by tylko takich kolegów – zawodników – trenerów mieli w swojej przygodzie z piłką.
Michał Ziarno – Orzeł Kwaśniów
ZPWS: Waga? Możesz rozwinąć Czytelnikom ten temat?
MP: Zawodnicy ważą się przed meczem, w przerwie i po meczu w celu odpowiedniego uzupełnienia płynów. Każdy zawodnik wie wtedy ile płynów stracił itp. przez co jest efektywniejszy na boisku. Gdybyś zobaczył minę kierownika, kiedy poprosiłem go o wagę (śmiech). Bezcenny widok.
ZPWS: Zdarzyło się już tak, że ktoś przed meczem był lżejszy niż po końcowym gwizdku? (śmiech)
MP: Nie! (śmiech). Przeważnie zawodnicy tracą już do przerwy – przynajmniej kilogram.
Z Mariuszem znamy się krótko. Piłkarską współpracę rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu. Jednak już teraz śmiało mogę powiedzieć, że jest to obustronna i pozytywna współpraca. To ambitny człowiek, w ambitnym klubie. Jest zaangażowany maksymalnie w szatni i na murawie. Pasjonat, który żyje piłką non stop.
Paweł Jagiełka – prezes Orła Kwaśniów
ZPWS: W piłce, a zwłaszcza w tych klasach rozgrywkowych wszystko jest możliwe – stąd moje pytanie (śmiech). Przejdźmy jednak do Twojego czasu wolnego. Podobno najchętniej spędzasz go … z piłką u nogi i swoimi podopiecznymi, których trenujesz indywidualnie. Nie za dużo tej piłki?
MP: Nieraz sobie też tak myślę, że może ciut za dużo, ale momentalnie przechodzi mi ta myśl kiedy zaczynam trening i widzę jak zawodnik robi coraz to większy postęp. Młodzież uwielbiam, ona mnie nakręca. Pracuję też z fajną grupą juniorów młodszych w Wolbromskiej Akademii Piłkarskiej.

ZPWS: WAP słynie z tego, że wszystko jest tam zapięte na ostatni guzik. Szkolenie młodzieży to priorytet. Takich pasjonatów, którzy chcą się ciągle rozwijać jak Ty, czy Paweł Neter jest w regionie wielu, a mimo to piłka młodzieżowa w Podokręgu praktycznie nie istnieje. Dlaczego nikt do te pory nie skorzystał z Waszych rad, nie porozmawiał i nie wysłuchał co macie do powiedzenia? To właśnie tacy ludzie powinni postawić przecież fundamenty pod zdrowy związek.
MP: Tak, zdecydowanie. Zgadzam się, że WAP działa na naprawdę mega poziomie, gdzie młodzież jest najważniejsza. Cały czas chcemy iść w jak najlepszym kierunku jeśli chodzi o organizację, jak i treningi. Nad wszystkim czuwa prezes Paweł Neter. W bardzo dużym stopniu to właśnie pan Paweł, przyczynił się do mojej przygody z piłką. Korzystając z okazji również serdecznie Go pozdrawiam. Nie wiem i nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie chciał skorzystać z naszych rad. Trzeba by o to zapytać „ich”.

ZPWS: Twoja żona wytrzymuje z Tobą? (śmiech). Nie wmówisz mi i nie uwierzę że też tak bardzo kocha ten kawałek skóry? (śmiech)
MP: Żona jest bardzo wyrozumiała za co jej bardzo dziękuję, a w dodatku moja Córka kopie piłkę w naszej szkółce, gdzie tych dziewczyn jest około 60. Często jest tak, że to właśnie Córka wyciąga nas na mecze naszej Ekstraklasy.
ZPWS: Często bywasz w Zabrzu na swoim ukochanym Górniku. Wyobraź sobie, że jesteś trenerem 14-krotnych Mistrzów Polski. Na jakiej pozycji widziałbyś Lukasa Podolskiego i jak grałby Twój Górnik?
MP: Zdecydowanie tam gdzie gra, czyli na 10 przy budowaniu akcji daje mega jakość schodząc w różne sektory boiska. Oczywiście, że mój Górnik grałby ofensywną piłkę, czyli taką jaką lubię najbardziej.
Pamiętam, jak trener Adam Borecki przyprowadził go na jeden z pierwszych treningów do Pomorzanina Olkusz. Miał może 15 lat, ale właśnie taka była wtedy kadra A klasowego Pomorzanina, gdzie 15 – 18 latkowie decydowali o losach drużyny. Mariusz imponował szybkością i dynamiką. Z miejsca wywalczył sobie podstawowy skład. Grywał na prawej lub lewej pomocy . Później nasze drogi sportowe zawsze gdzieś się krzyżowały. Jeśli graliśmy razem na boisku to na pewno w przeciwnych drużynach. Dopiero z początkiem tego sezonu po blisko 24 latach zakładamy te same żółto – czarne barwy Orła Kwaśniów.
Paweł Langier – Orzeł Kwaśniów
ZPWS: Wracając na ziemię i zachowując odpowiednie proporcje – Orzeł Kwaśniów już gra tak, jak sobie życzysz czy jeszcze trochę pracy przed Wami?
MP: Na obecną chwilę jestem bardzo zadowolony z chłopaków i mam nadzieję, że tak będzie cały czas. Kilka pomysłów na grę już wdrożyliśmy, ale żeby tak grać jak chcę, to potrzeba zdecydowanie więcej pracy, a także czasu.

ZPWS: Bramkarz, obrońca, pomocnik i napastnik. Możesz sobie wybrać po jednym zawodniku z lokalnych klubów i wzmocnić nimi swój Orzeł. Kto by to był i dlaczego?
MP: Wybrałbym doświadczenie połączone z młodością. Bramkarz Milan Maroszek, rocznik 2008. Świetna gra na przedpolu, bardzo duże umiejętności. Obrońca Jakub Wolny z Osieka. Mega inteligentny i dobry technicznie zawodnik. Idealny zawodnik pod grę kombinacyjną. Do pomocy – Sylwester Cupiał, doświadczony ale dalej w bardzo dobrej formie. Bardzo dobry technicznie zawodnik i kolega po fachu z Akademii. Myślę, że kogo jak kogo, ale Sylwka tutaj przedstawiać nie trzeba (śmiech). Do ataku: Kamil Płowiec – młody chłopak, rocznik 2007. Wychowanek, którego ściągnąłem do Osieka, obunożny szybki z doskonałym dryblingiem. Oczywiście bramkostrzelny i już kilka bramek w V lidze strzelił. Wszystkich serdecznie pozdrawiam.
ZPWS: Na początku wywiadu poruszyłeś temat podróży. Zadam Ci pytanie bardzo trudne. Musisz coś wybrać i nie ma trochę tu i trochę tu. El Clasico na Camp Nou w loży VIP, czy weekend w górach z Żoną?(śmiech)
MP: Weekend w górach z Żoną!

ZPWS: Bardzo dyplomatycznie (śmiech).
MP: Jeśli miałbym taką możliwość to wysłałbym Córkę na ten mecz. Ona też jest wielkim fanem Barcelony (śmiech).
ZPWS: Póki co masz bilet na mecz Orzeł-Słowik i to w charakterze trenera i zawodnika. Temat wydaje się prosty. Orzeł to król ptaków, drapieżnik, który jak dorwie ofiarę to już nie popuści. Słowik to malutki i pięknie śpiewający ptaszek. Gdyby patrzeć ornitologicznie – nie ma szans, ale to piłka. Punktów macie tyle samo. Zamach na tron będzie?
MP: Tabela pokazuje że, liga w tym sezonie jest bardzo wyrównana, więc powinno być bardzo ciekawie. Ze Słowikiem gramy o zwycięstwo jak w każdym meczu i liczę na punkty. Trzeba jednak szanować każdy zespół, a tym bardziej jeśli My i Słowik jesteśmy beniaminkiem. Niech wygra lepszy.
ZPWS: Twoje zdjęcie powyżej. Stoisz na szczycie góry jest ciemno, ale już widać wschodzące słońce. Patrzysz w dal, co czujesz i co sobie życzysz w najbliższej przyszłości?
MP: Czuję się szczęśliwy widząc ten niesamowity widok. Nabieram przy tym pozytywnej energii i jestem gotowy na kolejne wyzwania. Sobie i najbliższym życzyłbym dużo zdrowia.
ZPWS: Tego właśnie Ci życzę z całego serca.
Rozmawiał: Sławomir Tomczyk
***
Mariusz Porębski – urodzony w Olkuszu w 1985 roku. Wychowanek: Pomorzanina Olkusz. Grał dla takich klubów jak: Pomorzanin Olkusz, KS Olkusz ( juniorzy ) Centuria Chechło, Sokół Golaczewy, Przebój Wolbrom, Spójnia Osiek, Piliczanka Pilica, Olimpia Łobzów, Orzeł Kwaśniów. Trener takich klubów jak: WAP Wolbrom, Przebój Wolbrom, Olimpia Łobzow, Centuria Chechło, Spójnia Osiek obecnie Orzeł Kwaśniów. Staże trenerskie: Górnik Zabrze pierwsza drużyna, VFL Wolfsburg – Akademia. Trener z licencją UEFA B i zapewne na tym nie poprzestanie.







