Miłość pisana piłką, czyli Super Mario – człowiek, który bez piłki żyć nie może

O takich ludziach mówi się, że postrzegają życie jak owoc, który trzeba maksymalnie wycisnąć. Wiedzą, że czas szybko mija i nie ma sensu go tracić. Inspiruje, zachęca i często z innych wyciąga wszystko co najlepsze. Piłce oddany bez reszty. Świata poza nią nie widzi. Gra, strzela, trenuje i ciągle się rozwija. Ciężko za nim nadążyć, ale dzięki takim ludziom życie jest zdecydowanie ciekawsze. A zwłaszcza to piłkarskie. Specjalnie dla nas – Mariusz Porębski. Dla jednych Maniek, dla innych Mario – dla wszystkich super człowiek, który zawsze dla każdego znajdzie czas i nigdy nie przejdzie obok człowieka obojętnie.

Mariusz Porębski: Ci ludzie muszą mnie naprawdę dobrze znać (śmiech). Faktycznie tak jest. Piłka nożna jest dla mnie czymś więcej niż hobby. To pasja i uwielbiam ją pod każdym względem bez względu na poziom rozgrywkowy. Uwielbiam ją jako jako trener, zawodnik i kibic.

MP: Nie możemy dopuścić do tego, żeby piłka znikła i nikt w nią nie grał. Czas lubię spędzać aktywnie, więc jeśli by tak było to pewnie bym jeszcze więcej chodził po górach. W ostatnim czasie bardzo się w to wkręciłem. W miarę możliwości, jak najwięcej chciałbym podróżować z rodziną i znajomymi. W ostatnim czasie bardzo dobry znajomy – Grzegorz Latos, którego serdecznie pozdrawiam – pokazał mi w jaki sposób można inaczej się organizować podróżując w różne zakątki świata.

fot. MP

MP: Tak, wciąż jesteśmy młodzi i oczywiście mamy wiele pomysłów (śmiech). Pamiętam czasy Pomorzanina Olkusz . To był mój pierwszy klub, do którego ściągnął mnie trener Adam Borecki, którego również pozdrawiam. W powiecie olkuskim było mnóstwo drużyn juniorskich, a drużyny seniorskie miały szerokie kadry. Te lepsze grały na bardzo wysokim poziomie od 4 ligi górę (Wolbrom, Olkusz, Bukowno, Osiek).

Dzisiaj tego nie ma, junior młodszy jest tylko u nas w WAPie i w Słowiku Olkusz, a to naprawdę bardzo źle świadczy o piłce w powiecie. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłem, ale ligi młodzieżowe w naszym regionie muszą lepiej funkcjonować. Przykład mojej drużyny – trampkarzy z tamtego sezonu, którą ledwo utrzymaliśmy kadrowo, gdyż chłopcy w lidze rywalizowali tylko z 3 zespołami. Byli załamani. Jeździmy na zgrupowania dwa razy do roku, do tego dochodzą mecze kontrolne, a rywalizacja w lidze z 3 zespołami mija się z celem jak i obniża motywację .

Uważam, że najważniejsze jest to, że piłka musi cieszyć i to powtarzam zawodnikom w grupach młodzieżowych i w piłce seniorskiej. Dzieci i młodzież można zachęcić wyróżnieniami np. powołaniami do Kadry Powiatu Olkuskiego, która mogła by powstać od drużyn Orlika do Juniora Młodszego. Nagrody dla najmłodszych itp. i oczywiście trzeba przyciągnąć sponsorów. Troszeczkę się rozgadałem, ale najlepiej by było zaprosić na spotkanie: działaczy, trenerów, przyszłych lub obecnych sponsorów i wysłuchać ich pomysłów.

Mariusz to bardzo ambitny człowiek, który kocha sport, a głównie piłkę. Jest trenerem, który chce się cały czas rozwijać. Jest wymagający, ale sam przykłada się do tego co robi tak dobrze jak tylko może. Jest fanem taktyki i próbuje uczyć odpowiedniego zachowania na boisku w każdej drużynie jaką trenuje. Jako były zawodnik profesjonalnego zespołu ma wiele do przekazania młodzieży.

Grzegorz Latos – Centuria Chechło

MP: Zawsze staram się podchodzić do wszystkiego – optymistycznie i wyciągać jak najwięcej pozytywów chociaż i mnie zdarzają się chwile zwątpienia. Przed sezonem odeszło bodajże czterech zawodników w tym dwóch kluczowych i trzeba było na szybko szukać piłkarzy do gry na tym poziomie chociaż było o to bardzo trudno. Ja trochę inaczej postrzegam piłkę nożną niż to co zastałem w Osieku. Począwszy od samej organizacji i kultury gry. Chciałem grać nowocześnie, utrzymywać się przy piłce, przechodzić w czasie gry na kilka systemów zachowując przy tym odpowiednie struktury. Chciałem też odpowiednio bronić, a każda formacja miała przydzielone zadania i wiedziała kto za co i za kogo odpowiada. Nie wszyscy zawodnicy umieli się przestawić, ale kilku z nich naprawdę zrobiło duży postęp. Jednak tak jak wspomniałeś – wyniki z Osiekiem były mało zadowalające za co biorę pełną odpowiedzialność. Trzeba też jednak zauważyć, że były też spotkania, gdzie byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, a przegrywaliśmy… .

fot. MP

Mimo że nie wyszło tak jak chciałem to praca z chłopakami na treningu była dla mnie wielką przyjemnością.

MP: W Orle jestem grającym trenerem i tak jak powiedziałeś mamy szeroką kadrę i doświadczonych zawodników. Z niektórymi miałem przyjemność w ubiegłych latach grać w jednym klubie. Z Michałem Ziarno i Bartkiem Latosem grałem w Osieku, z Pawłem Langierem i Rafałem Tomsią z pamiętnych czasów w Pomorzaninie Olkusz. W Orle są również tacy zawodnicy jak Tomek Kardynał, czy kapitan Karol Mstowski, którzy mimo doświadczenia chcą się rozwijać i być jeszcze lepszymi zawodnikami. To jest kapitalne. Mamy też dużo młodzieży, która bardzo się angażuje dostając szansę gry, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

Prezes Paweł Jagiełka wraz z zarządem są mega zaangażowani w życie Orła i wiem, że jest w planie budowa nowego obiektu sportowego, a kiedy to się uda – to zobaczymy co dalej. Cel jaki był przed sezonem to utrzymanie zespołu w lidze. Pomysłów na grę jest mnóstwo, a w każdym meczu staramy się grać jeszcze bardziej efektywnie i efektownie chociaż różnie może to wychodzić. Zapomniałem o najważniejszym – słynna waga w szatni przed meczami (śmiech).

Prywatnie mój kolega z boiska z czasów gry w Spójni. Ogólnie bardzo fajny chłopak, taki swojski. On jest z roczników tych 80-tych, czyli ludzi ambitnych i bardzo przykładających się do tego co robią. Nie bez powodu namówiłem go by przyszedł jako grający trener do Orła. Filozofia gry popularnego Mańka wykracza na pewno poza te nasze wsiowe ligi (dlatego nie zagrzał miejsca na dłużej w Spójni jako trener – tak mi się wydaję), ale wiąże się z tym że jest mega ambitny. Jako zawodnik … to młodzi mogą się uczyć podejścia, zaangażowania oraz techniki od Mariusza. Myślę że lata świetności jako trener ma przed sobą pod warunkiem że podejście naszych pseudo kopaczy przejdzie ostrą ewolucję, a może i nawet powinno przejść rewolucję. Jest dramat i nie chodzi mi o te najniższe klasy, bo gramy tu dla przyjemności. Są pseudo zawodowcy na poziomie już 6 ligi, gdzie potrafią wołać o pieniądz, a umiejętności zero. I tak na koniec, nie da się Mańka opisać w 3 -4 zdaniach, jego trzeba poznać i ja miałem to szczęście. Życzę młodym by tylko takich kolegów – zawodników – trenerów mieli w swojej przygodzie z piłką.

Michał Ziarno – Orzeł Kwaśniów

MP: Zawodnicy ważą się przed meczem, w przerwie i po meczu w celu odpowiedniego uzupełnienia płynów. Każdy zawodnik wie wtedy ile płynów stracił itp. przez co jest efektywniejszy na boisku. Gdybyś zobaczył minę kierownika, kiedy poprosiłem go o wagę (śmiech). Bezcenny widok.

MP: Nie! (śmiech). Przeważnie zawodnicy tracą już do przerwy – przynajmniej kilogram.

Z Mariuszem znamy się krótko. Piłkarską współpracę rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu. Jednak już teraz śmiało mogę powiedzieć, że jest to obustronna i pozytywna współpraca. To ambitny człowiek, w ambitnym klubie. Jest zaangażowany maksymalnie w szatni i na murawie. Pasjonat, który żyje piłką non stop.

Paweł Jagiełka – prezes Orła Kwaśniów

MP: Nieraz sobie też tak myślę, że może ciut za dużo, ale momentalnie przechodzi mi ta myśl kiedy zaczynam trening i widzę jak zawodnik robi coraz to większy postęp. Młodzież uwielbiam, ona mnie nakręca. Pracuję też z fajną grupą juniorów młodszych w Wolbromskiej Akademii Piłkarskiej.

fot. MP (obiekt, na którym trener Mariusz pracuje ze swoimi podopiecznymi)

MP: Tak, zdecydowanie. Zgadzam się, że WAP działa na naprawdę mega poziomie, gdzie młodzież jest najważniejsza. Cały czas chcemy iść w jak najlepszym kierunku jeśli chodzi o organizację, jak i treningi. Nad wszystkim czuwa prezes Paweł Neter. W bardzo dużym stopniu to właśnie pan Paweł, przyczynił się do mojej przygody z piłką. Korzystając z okazji również serdecznie Go pozdrawiam. Nie wiem i nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie chciał skorzystać z naszych rad. Trzeba by o to zapytać „ich”.

fot. MP

MP: Żona jest bardzo wyrozumiała za co jej bardzo dziękuję, a w dodatku moja Córka kopie piłkę w naszej szkółce, gdzie tych dziewczyn jest około 60. Często jest tak, że to właśnie Córka wyciąga nas na mecze naszej Ekstraklasy.

Pamiętam, jak trener Adam Borecki przyprowadził go na jeden z pierwszych treningów do Pomorzanina Olkusz. Miał może 15 lat, ale właśnie taka była wtedy kadra A klasowego Pomorzanina, gdzie 15 – 18 latkowie decydowali o losach drużyny. Mariusz imponował szybkością i dynamiką. Z miejsca wywalczył sobie podstawowy skład. Grywał na prawej lub lewej pomocy . Później nasze drogi sportowe zawsze gdzieś się krzyżowały. Jeśli graliśmy razem na boisku to na pewno w przeciwnych drużynach. Dopiero z początkiem tego sezonu po blisko 24 latach zakładamy te same żółto – czarne barwy Orła Kwaśniów.

Paweł Langier – Orzeł Kwaśniów

MP: Na obecną chwilę jestem bardzo zadowolony z chłopaków i mam nadzieję, że tak będzie cały czas. Kilka pomysłów na grę już wdrożyliśmy, ale żeby tak grać jak chcę, to potrzeba zdecydowanie więcej pracy, a także czasu.

fot. Orzeł Kwaśniów

MP: Wybrałbym doświadczenie połączone z młodością. Bramkarz Milan Maroszek, rocznik 2008. Świetna gra na przedpolu, bardzo duże umiejętności. Obrońca Jakub Wolny z Osieka. Mega inteligentny i dobry technicznie zawodnik. Idealny zawodnik pod grę kombinacyjną. Do pomocy – Sylwester Cupiał, doświadczony ale dalej w bardzo dobrej formie. Bardzo dobry technicznie zawodnik i kolega po fachu z Akademii. Myślę, że kogo jak kogo, ale Sylwka tutaj przedstawiać nie trzeba (śmiech). Do ataku: Kamil Płowiec – młody chłopak, rocznik 2007. Wychowanek, którego ściągnąłem do Osieka, obunożny szybki z doskonałym dryblingiem. Oczywiście bramkostrzelny i już kilka bramek w V lidze strzelił. Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

fot. MP

MP: Jeśli miałbym taką możliwość to wysłałbym Córkę na ten mecz. Ona też jest wielkim fanem Barcelony (śmiech).

MP: Tabela pokazuje że, liga w tym sezonie jest bardzo wyrównana, więc powinno być bardzo ciekawie. Ze Słowikiem gramy o zwycięstwo jak w każdym meczu i liczę na punkty. Trzeba jednak szanować każdy zespół, a tym bardziej jeśli My i Słowik jesteśmy beniaminkiem. Niech wygra lepszy.

MP: Czuję się szczęśliwy widząc ten niesamowity widok. Nabieram przy tym pozytywnej energii i jestem gotowy na kolejne wyzwania. Sobie i najbliższym życzyłbym dużo zdrowia.

Rozmawiał: Sławomir Tomczyk

***

ST
ST