Wczoraj Wisła Kraków po raz piąty w swojej bogatej i długiej historii sięgnęła po Puchar Polski. Skazywana na pożarcie Biała Gwiazda zagrała wszystkim „fachowcom” na nosie. Dzisiaj na rynku w Krakowie wraz za swoimi kibicami wielka celebracja i świętowanie, ale to nie wszystkie atrakcje w mieście Królów Polskich. Na stadion przy ul. Kałuży wpada z wizytą Górnik Zabrze. 14-krotny Mistrz Polski przyjeżdża pod Wawel bić się o mistrza. Cracovia drży o utrzymanie.
Cud na Saskiej Kępie
Cuda podobno były tylko w Biblii, ale tych piłkarskich też w naszym życiu już trochę było. Jeden z nich miał miejsce wczoraj. Wisła, choć grała dobrze to w końcowej fazie meczu leżała na pniu i czekała na spadający topór. Głowę spod niego udało jej się wywinąć w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry. W dogrywce Biała Gwiazda poszła za ciosem, a Angel Rodado posyłając piłkę do siarki Portowców wprowadził w ekstazę wszystkich kibiców krakowskiej Wisły. Na gorąco można rzeczywiście mówić o cudzie, bo Wisła na papierze nie miała żadnych szans. Na boisku jednak cudu nie było, bo Biała Gwiazda grała po prostu dobrze i w pełni zasłużyła na to zwycięstwo, a że przyszło ono w dramatycznych okolicznościach to już inna sprawa.

Mecz, który już przeszedł do historii naszej piłki będzie miał dzisiaj ciąg dalszy. Klub ogłosił już wczoraj, że o godzinie 14:00 na Rynku Głównym w Krakowie wielka feta. Tak jak wczoraj na stadionie, tak i dzisiaj – tysiące kibiców przyjdzie świętować, bo Wisła kibicami stoi. Wiadomo to od zawsze.
Kiedy Wisła bawić się będzie na Rynku, po drugiej stronie Błoń nastroje zupełnie odmienne. Cracovia Kraków gra dzisiaj na własnym stadionie ważny mecz. O 18:00 przy Kałuży rozlegnie się pierwszy gwizdek sędziego. Rywal „Pasów” nie byle jaki, bo Górnik Zabrze. Górnik, który na poważnie włączył się w grę o tytuł mistrzowski.
Nikt nie powie, że lepszy remis…
Sytuacja w tabeli jest taka, że remis nie urządza nikogo. I Górnik i Cracovia grać dzisiaj będą o pełną pulę. Podopieczni Jana Urbana są na fali. Na pięć ostatnich spotkań – odnieśli, aż cztery zwycięstwa, co pozwoliło im osiąść na dobre w czubie tabeli. Cracovia ostatnio zawodzi, a jej niespodziewane zwycięstwo z liderującą białostocką Jagiellonią było póki co tylko jednym rodzynkiem, bo poza tym meczem – cztery ostatnie występy to dwie porażki i dwa remisy.
Kibice Pasów powodów do radości w tym sezonie nie mają. Przed meczem z Górnikiem pocieszają się jednak takim stwierdzeniem: „każda dobra passa kiedyś przecież się kończy”. Jeśli dzisiaj Cracovii nie uda się zatrzymać rozpędzonej zabrzańskiej machiny to sytuacja podopiecznych Dawida Kroczka jeszcze bardziej się zagmatwa.
W Zabrzu nikogo to jednak nie interesuje. Górnik przyjeżdża do Krakowa po swoje i nie zamierza się niczym przejmować. W tym górniczym mieście tak samo jak i tym królewskim – głód tej wielkiej piłki jest ogromny, a miłość kibiców do swojego klubu nie ma żadnych granic.
W Krakowie znów będzie dzisiaj bardzo głośno, a śpiewy i doping będą niosły się po całym kraju. Wisła po 12 latach rozbratu z poważną piłką znów zapuka do europejskich bram. Górnik dopiero te bramy może otworzyć.







