Pogoń Miechów i Cracovia Kraków to dwa kluby z ogromną historią, tradycją i oddanymi kibicami. Oba łączy wielka przyjaźń, bo nie od dzisiaj wiadomo, że Miechów jako miasto mocno sympatyzuje z popularną pasiastą drużyną. Pogoń to także klub partnerski „Pasów”, a zarazem ekipa, która tak jak Cracovia ma już ponad 100 lat życia na swoim koncie. To tyle z podobieństw, bo oba te kluby w tym sezonie grają o zupełnie inne cele. Pogoni bliżej do piłkarskiego nieba, Cracovia po ostatnim meczu z niepołomicką Puszczą zagląda do piekła i czuje nawet ten okropny zaduch.
A miało być tak pięknie…
Nie ma żadnego wytłumaczenia dla piłkarzy Cracovii, choć kilka można oczywiście na siłę próbować szukać. Choćby to, że Puszcza zna stadion przy ul. Kałuży jak własną kieszeń, bo przecież tam na co dzień rozgrywa swoje domowe mecze. Ale nic to, bo w niedzielę na tym obiekcie Puszcza wystąpiła w roli gościa. To Cracovię wspierali kibice i to ją głośno dopingowali. To ona, a nie Puszcza była faworytem tej potyczki. Wynik jakim zakończył się ten mecz wywołał w drużynie Pasów alarm. Żartów już nie ma, bo meczów coraz mniej, a sytuacja w tabeli zrobiła się bardzo nieciekawa.
Piłkarze Cracovii do szatni schodzili w akompaniamencie gwizdów i buczenia, ale zanim to się stało trzeba jasno powiedzieć, że nikt w Krakowie się chyba tego nie spodziewał. Kibice i piłkarze Cracovii po ostatnim zwycięstwie nad faworyzowaną Jagiellonią Białystok złapali duży oddech. Wydawało się, że wszystko co najgorsze już za pasiastą ekipą, ale gdzie tam – piłka nie znosi spokoju.
Puszcza w Krakowie zagrała mądrze. Na początku była blisko zdobycia gola po swoim firmowym zagraniu z wrzutu. Roman Jakub trafił tylko w słupek świątyni strzeżonej przez Sebastiana Madejskiego. Chwilę później podopieczni Tomasza Tułacza dopięli swego. Piłkę do bramki Cracovii skierował Wojciech Hajda, którego wybornie obsłużył Kamil Zapolnik. Przy Kałuży rozległy się gwizdy, ale na nic się to wszystko zdało.
Trener gospodarzy na murawę posłał nawet Kamila Glika i Filipa Rózgę i rzeczywiście obraz gry się zmienił. To Pasy dominowały i zamykały rywali w tzw. hokejowym zamku, ale od tego przecież punktów nie przybywa. Gole w tym meczu już nie padły.

Puszcza w tabli przeskoczyła Cracovię, a kiedy spojrzeć na terminarz „Pasów” to ciężko znaleźć powody do optymizmu. Lech, Górnik, Śląsk i Raków, a więc sama czołówka to najbliżsi rywale chłopców Dawida Kroczka. Piekło bramy swe otwarło, czuć nawet ten wszechobecny upał, a syreny alarmowe w obozie Cracovii wyją. Wszystko w nogach piłkarzy, żeby jednak tam nie zagościć – łatwo nie będzie.
Tylko awans
O zupełnie inny skalp gra w tym sezonie miechowska Pogoń. Ekipa dowodzona z ławki przez trenera Krzysztofa Zaworę ma tylko jeden cel – jest nim awans do klasy okręgowej. Pogoń w przeciwieństwie do Cracovii gra w swojej lidze piłkę najlepszą, a styl który prezentuje zaprowadził ją w tej kolejce na szczyt tabeli. Oczywiście wszystkiemu dopomógł los, bo punkty w Zarzeczu ze Strumykiem stracił dotychczasowy lider – Przebój Wolbrom.

Wynik meczu w Zarzeczu był bardzo istotny, bo dzięki niemu i dzięki domowemu zwycięstwu Pogoni nad Wielmożanką Wielmoża, ekipa duetu Byrskiego i Grabowskiego wskoczyła na tron olkuskiej SERIE – A. Plan w Miechowie mają taki, żeby tego panowania nie oddać do końca rozgrywek. Zresztą wystarczy popatrzeć na wystawowe zdjęcie w tym tekście. Mina Dawida Byrskiego mówi wszystko – oni tego już nie puszczą.
Wielmożę golami pogrążyli Tomasz Chojka i Kamil Nowak, a decydujący cios zadał Igor Lyvka, który ustalił wynik spotkania na 3-0.

Do końca zabawy w tej klasie rozgrywkowej zostało osiem potyczek. W najbliższym meczu Pogoń pojedzie w gości do Gołczy, żeby tam zmierzyć się z tamtejszym Spartakiem. Później gościć będzie u siebie Prądnik ze Sułoszowej, który w ostatniej kolejce dał punkt Błyskowi z Zedermana. Do tej pory, w tym sezonie nie zrobiła tego jeszcze żadna drużyna. Był to pierwszy punkt Błysku w obecnych rozgrywkach.







