
Polska w ćwierćfinale Eurobasketu
To nie był spacerek po Iławie, a raczej wyczerpująca wspinaczka pod Mogielnicę – zakończona sukcesem. Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 80:72 i zameldowała się w ćwierćfinale EuroBasketu 2025. Już we wtorek powalczymy o strefę medalową – rywalem będzie silna Turcja.
Liderzy
Nazwiska Ponitki i Loyda powtarzały się jak refren – obaj liderzy znów pociągnęli reprezentację do przodu. Te powtórzenia nie są przypadkiem, gdyż rola tych dwóch koszykarzy w dzisiejszej batalii jest niepodważalna. Bez nich nie byłoby tego zwycięstwa. Bez nich nie byłoby wyjścia z grupy. Ta dwójka liderów nie zawodzi od początku imprezy. Obaj pchają wózek pod nazwą reprezentacja Polski w koszykówce do przodu.
Miłe złego początki
Początek dzisiejszego spotkania nie był najlepszy w wykonaniu biało czerwonych, którzy niemiłosiernie pudłowali. Przewaga Bośniaków w najgorszym dla Polski momencie była 11-punktowa. Mimo to, było widać, że wygrana w tym meczu jest w zasięgu podopiecznych Igora Milicicia. Siła rywala w tym spotkaniu to przede wszystkim osoba Jusufa Nurkicia, centra Phoenix Suns. Dzisiaj kroku mu dotrzymywał naturalizowany Amerykanin, John Roberson, który w pewnym momencie miał 6/6 z gry. To jego zejście z parkietu na 7 minut przed końcem było gwoździem do trumny dla BiH.
Polacy po raz pierwszy objęli prowadzenie pod koniec trzeciej kwarty – w tym momencie świetnie funkcjonująca obrona zaczęła wyraźnie ograniczać rywali. Kluczowa okazała się agresywna gra Mateusza Ponitki, który był wspierany przez niezawodnego Jordana Loyda. O łatwości zdobywania punktów przez tego drugiego wiedział już niemal każdy. Dzisiaj nie było inaczej w tej materii. Ciekawi nas, czy któryś z klubów NBA zainteresuje się graczem urodzonym w Atlancie. W końcu to pewne punkty świetnego strzelca, w roli rezerwowego.
Lider Rockets
Planem minimum przed mistrzostwami było wyjście z grupy. Obecnie znajdujemy się w miejscu nie do końca oczekiwanym. Można powiedzieć, że koszykarze kadry zrobili już wynik ponad stan. Można żałować, że nie ma w kadrze Jeremiego Sochana, szczególnie w perspektywie meczu z Turcją. Kibice wciąż liczą, że na turniej „dotrze” Aleksander Balcerowski, który – łagodnie mówiąc – nie gra dobrej koszykówki.
No właśnie. Rywale znad Bosforu to przede wszystkim niesamowicie wszechstronny center, Aleperen Sengun. Gwiazda Houston Rockets, spisuje się świetnie na EuroBaskecie, potwierdzają, że jego ostatni sezon w NBA to nie był przypadek. O ile Nurkić, to środkowy, znajdujący się już powoli po drugiej stronie rzeki, to lider Turków jest na fali wznoszącej. On dopiero ustawił się na brzegu i spogląda na kolor wody. Poza Sengunem, trzeba wspomnieć o Cedim Osmanie, czyli skrzydłowym Koniczynek z Aten. Ten 30-latek swoje lata świetności spędził w szeregach Kawalerzystów z Cleveland, gdzie był ważnym graczem zadaniowym. Fani koszykówki zza Oceanu doskonale znają mocne strony tego koszykarza.
Walka o strefę medalową
Z punktu widzenia reprezentacji Polski, trzeba przede wszystkim uważać na te dwa nazwiska. Turcja będzie zdecydowanym faworytem tego meczu – to nie ulega kwestii. Jednak mecz 1/8 finału ze Szwecją pokazał, że Senguna i spółkę można postraszyć. Czy skończy się tylko na strachu? Oczywiście, będzie to zależało przede wszystkim od dyspozycji dnia liderów, bo jak mogłoby być inaczej. Czekamy na wtorek, będąc dobrej myśli. Chłopcy Milicicia piszą ładny rozdział historii, oby to trwało jak najdłużej. Najlepiej do końca przyszłego tygodnia.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
Polska – Bośnia i Hercegowina 80:72 (14:23, 26:21, 22:17, 18:11)
Polska: Jordan Loyd 28, Mateusz Ponitka 19, Michał Sokołowski 10, Andrzej Pluta 9, Aleksander Balcerowski 7, Dominik Olejniczak 7, Kamil Łączyński, Michał Michalak, Przemysław Żołnierewicz, Aleksander Dziewa, Tomasz Gielo, Szymon Zapała.
Bośnia i Hercegowina: Jusuf Nurkić 20, John Roberson 19, Edin Atić 8, Amar Gegić 8, Aleksandar Lazić 8, Amar Alibegović 3, Kenan Kamenjas 3 Adin Vrabac 3, Ajdin Penava, Adnan Arslanagić, Miralem Halilović, Tarik Hrelja.





Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta