Sowy pokonały lidera

Tego raczej nikt się nie spodziewał, ale piłka nożna zaskakuje. W ostatniej kolejce Championship – zaskoczyły Sowy, które rzuciły się na lidera i odniosły zwycięstwo. Pokonanie West Bromwich to duży oddech dla Sheffield Wednesday, które jak zawsze punktów potrzebuje na już.

Tak jak chwaliłem ostatnio Plymouth za ogranie ówczesnego lidera (i dalej go będę chwalił w dalszej części artykułu), tak tylko w samych superlatywach mogę dziś napisać o Sowach.

Choć pierwsza kolejka dla Sów była zwycięska i nawet przez moment im do twarzy było w żółtych koszulkach lidera, to po pierwszej kolejce było jeszcze 5 kolejek. A w nich nazbierały się 4 porażki i 1 remis. Nic więc dziwnego, że nawet w mocno rozbudowanej Championship – Sheffield Wednesday zameldował się na pozycji spadkowej.

W sobotę o 13:30 na Hillsborough pojawił się lider West Bromwich i piłkarze obu drużyn zafundowali ponad 26 tys. widzów piękne widowisko okraszone 5 bramkami, w tym dwoma przedniej urody. Zaczęło się dobrze dla gospodarzy, bo po pechowym podbiciu piłki przez Darnella Furlonga było 1:0. Później mieliśmy piękną dwu podaniową akcję Sów. Stoper z własnej połowy do napastnika Josha Windassa, który głową z linii pola karnego umieszcza piłkę w bramce – maestria.

Po przerwie goście udowodnili, że nie bez powodu są liderem i najpierw w 65, a później w 84.minucie wyciągnęli wynik na 2:2. Polecam obejrzeć w sieci przepiękną bramkę na 2:2 autorstwa Alexa Mowatta.

Gdy wydawało się, że goście pójdą za ciosem po swoje, to ze strony Sów spotkał ich zimny prysznic. Holender Anthony Musaba zamknął akcję i mecz zakończył się wynikiem 3:2. Dzięki temu Sowy złapały trochę oddechu i z 7 punktami są na 18.miejscu, a dla gości inne wyniki ułożyły się w taki sposób, że z fotela lidera nie muszą schodzić.

Napisałem, że będę chwalił Plymouth i w tym miejscu to robię. W piątkowym meczu ograł spadkowicza Luton 3:1 i widać po ostatnich spotkaniach, że rywalizacja z możnymi tej ligi nie jest dla niego czymś strasznym. Dzięki temu zespół ma już 8 punktów i przeskoczył Luton, który mimo dwóch wcześniejszych zwycięstw wciąż bardzo mocno rozczarowuje swoich fanów.

W meczach sobotnich nie obyło się bez niespodzianek. Oxford United pomimo zdecydowanej przewagi gości z Burnley utrzymał do końca bezbramkowy remis, beniaminek Portsmouth, który jest na przedostatnim miejscu skończył w taki sam sposób mecz z rozpędzającym się spadkowiczem z drugiej części Sheffield, a Sunderland poległ 1:2 w słabnącym ostatnio po znakomitym początku Watford.

Pozostałe mecze zakończyły się już raczej planowymi wynikami.  Blackburn ograł 2:0 QPR i zameldował się na 2 stopniu podium, Hull planowo 4:1 rozbił czerwoną latarnię Cardiff, tak samo planowo Leeds ograł 3:0 Coventry, Middlesborough 2:0 Stoke, a Millwall 3:1 Preston. Na nieco więcej liczyli na pewno kibice Derby, ale mecz z Norwich zakończyli wynikiem 2:3.

fot. Leeds United / X

W niedzielę Swansea zremisowała 1:1 z Bristol City i choć miało być na pewno inaczej, to kibice i drużyna muszą szanować ten punkt bo mogło i powinno być jeszcze gorzej.

Po weekendowej kolejce na czele tabeli same mocne zespoły: West Bromwich, Blackburn, Sunderland, Leeds oraz spadkowicze Burnley i Sheffield United. Rozpiętość punkowa między tymi zespołami to tylko 3 punkty, czyli jak widać bardzo ciasno. A na trzech końcowych miejscach Preston z pięcioma, Portsmouth z czterema i Cardiff z zaledwie jednym punktem.

Z Piłką w Sercu (MS)

MS
MS