Trochę wody w Wiśle zdążyło upłynąć od mojej ostatniej bytności na łamach naszego portalu, a więc zostałem wywołany przez zwierzchników do przypomnienia o sobie. Z jednej strony to zobowiązujące, a drugiej jak najbardziej miłe, że kogoś interesuje to co masz do przekazania. O Sheffield Wednesday, czyli po prostu o popularnych Sowach i trochę też o krakowskiej Wiśle.
Jako społeczność tego portalu pasjonujemy się nad kwestią walki o mistrzostwo Polski, ale również zakończeniem rozgrywek przez Wisłę w tym sezonie. Ja jako zdeklarowany kibic pozbawiony głębszej sympatii do klubów polskich jestem skazany na moje Sheffield Wednesday. A „Sowy” toczą heroiczny bój o utrzymanie w Championship. Tegoroczne rozgrywki tej ligi są naprawdę bardzo interesujące i zacięta rywalizacja toczy się o miejsca premiowane bezpośrednim awansem, miejsca dające możliwość udziału w barażach o awans oraz miejsca gwarantujące utrzymanie w tej lidze. Trochę podobnie jak w Fortuna 1 lidze, gdzie jednak zdecydowanie mniej zespołów jest w grze „o spadek”.
Gasnące światełko w tunelu
Mój ostatni wpis obejmował czas do 26 kolejki i wtedy to Sowy traciły 3 punkty do bezpiecznego miejsca w tabeli. Od tego czasu drużyna rozegrała już 11 meczów ligowych. Pierwsze cztery były słabiutkie w ich wykonaniu. Zaczęło się od wyjazdowego 0:4 z Southamptonem, później była domowa porażka 1:2 z Coventry, remis 0:0 u siebie z Watford i kolejny wyjazdowy pogrom 0:4 z bezpośrednim rywalem czyli z Huddersfield. I światełko w tunelu zatytułowanym „utrzymanie” zaczęło prawie całkowicie gasnąć, tym bardziej że główny peleton ligi zaczął zdecydowanie odjeżdżać.
Nawet jeśli wszyscy w Ciebie zwątpili…
Na szczęście drużyna zaskoczyła, bo już wcześniej gra była dużo lepsza niż wyniki (np. 62:38 % w kwestii posiadania piłki w meczu z Huddersfield, sytuacje bramkowe 12:12). W bardzo ważnym meczu dla układu dołu tabeli przyszło zwycięstwo z Birmingham 2:0, a pomimo „planowej” wyjazdowej porażki z głównym kandydatem do powrotu do Premier League, czyli Leicesterem 0:2, nastąpiła seria 4 zwycięstw (2:0 na wyjeździe z Millwall 2:0, u siebie z Bristol City 2:1, 1:0 na wyjeździe z Rotherham oraz 1:0 na własnym stadionie z Plymouth).
Nawet pomimo piątkowej porażki 0:2 z drugim głównym kandydatem do powrotu do Premier League – Leeds, sytuacja jest obiecująca.
Pomimo 23 miejsca (czyli drugiego od końca) Sowy tracą do bezpiecznego miejsca 1 punkt, a do odległego w tabeli 17 miejsca tylko 3 punkty. Widać z tego jak duży panuje ścisk w tabeli tej ligi i jak pasjonująca będzie walka o utrzymanie. Zostało jeszcze 9 kolejek i każdy kolejny mecz będzie miał coraz większy ciężar gatunkowy.
Zobaczcie przy okazji jaka jest intensywność ligi angielskiej w porównaniu z polskimi rozgrywkami. Przez 2 miesiące i 3 dni drużyna rozegrała 11 meczów ligowych oraz 3 spotkanie w Pucharze Anglii. Oczywiście w Anglii panuje inny klimat i gra się przez cały rok, ale każdy może porównać ile meczów w tym czasie, nawet wliczając towarzyskie – rozegrała dowolna drużyna w Polsce.
Sowy i ich potyczka z Białą Gwiazdą
Inną kwestią, ciekawa byłaby taka wirtualna konfrontacja Sheffield Wednesday z Wisłą Kraków. To przecież te same poziomy rozgrywkowe mimo, że drużyny walczą o zupełnie inne cele. Ale z całym szacunkiem dla poziomu piłkarskiego w naszym kraju, to uważam osobiście, że ciężko byłoby Wiśle sprostać Sowom. A może przy okazji mojego stwierdzenia wywołam małą dyskusję nad moją tezą?







