W meczu zamykającym 26. kolejkę Fortuna I ligi Polonia Warszawa pokonała Resovię Rzeszów i opuściła strefę spadkową – właśnie na rzecz przyjezdnych z województwa podkarpackiego.

Rzucając okiem na tabelę drugiego poziomu rozgrywkowego w Polsce, możemy jasno stwierdzić, że w grze o coś pozostaje na dobrą sprawę aż 17 drużyn. Osobną walkę toczy Zagłębie Sosnowiec, które już oficjalnie pogodziło się ze spadkiem. W ubiegłym tygodniu parafkę na umowie o pracę złożył Marek Saganowski, który zadeklarował, że przygotuje zespół do nowego sezonu w niższej lidze. Po cyrku obwoźnym, jaki miał miejsce w ostatnim czasie w mieście nad Białą Przemszą, ktoś próbuje ratować to, co tam jeszcze zostało.
Arka Gdynia w piątkowy wieczór pokonała Chrobrego Głogów 2-1 i została nowym liderem Fortuna 1 ligi. Sam mecz do pewnego momentu był dominacją „trójmiejskich”. Problemy zaczęły się w końcówce spotkania, kiedy to podopieczni Piotra Plewni strzelili kontaktowego gola za sprawą Roberta Mandrysza. W ostatniej akcji tego meczu Chrobry miał piłkę meczową, jednak doskonałej sytuacji nie wykorzystał Albert Zarówny.
Górnik Łęczna w meczu bez większej historii pokonał Górali z Bielska-Białej w stosunku 2-0. Oba gole padły w pierwszej części meczu. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Pavola Stano wskoczyli na czwartą pozycję i w bardzo dobrym nastrojach wejdą w kluczową fazę sezonu. Sytuacja Podbeskidzia jest delikatnie mówiąc niewesoła, a gdy ktoś z fanów klubu zagłębi się w terminarz do końca rundy, nastroju sobie na pewno nie poprawi . Dwa najbliższe mecze – z Polonia Warszawą i Stalą Rzeszów będą decydujące. Zespół z Bielska-Białej po raz ostatni grał na trzecim poziomie rozgrywkowym w sezonie 2006/2007. Widmo spadku jest coraz bardziej realną wizją dla podopiecznych Jarosława Skrobacza.
Dwa największe rozczarowania tego sezonu, czyli Bruk Bet Nieciecza oraz Zagłębie Sosnowiec podzieliły się punktami w sobotnie popołudnie. Wymowne jest to, że oba zespoły rozegrały tym roku po 7 meczów i ani razu nie byli w stanie zejść z boiska zwycięscy. Popularne „Słoniki” muszą coraz uważniej oglądać się za siebie. Trener Marcin Brosz za chwilę może zdać sobie sprawę w jakie bagienko wdepnął.
W meczu drużyn, które walczą o miejsca barażowe GKS Tychy przegrał na własnym obiekcie z Wisłą Płock 0-1. Tyszanie nie są w stanie wygrać od pięciu meczów i bardzo dobra pozycja wyjściowa, jaką sobie wypracowali po rundzie jesiennej, staje się powoli historią. Nafciarze już za tydzień w arcyważnym spotkanie zmierzą się z imienniczką z Krakowa. Biała Gwiazda w tej kolejce musiała uznać wyższość beniaminka z Lublina 1-3, który wyrasta na czarnego konia tych rozgrywek.
W sobotni wieczór w niezwykle pasjonującym meczu Odra Opole zremisowała bezbramkowo z Miedzią Legnica. To spotkanie było ostatnim dla szkoleniowca legniczan – Radosława Belli. Włodarze klubu zdecydowali, że próbę walki o baraże powierzą Ireneuszowi Mamrotowi. Opolanie nie wygrali od pięciu meczów i posada trenera Adama Noconia, który zrobił jesienią wynik ponad stan jest najprawdopodobniej zagrożona. Jest to bardzo ciekawe zjawisko, którym często kierują się właściciele średnich klubów. Czasem lepiej grać przeciętnie i nie wychylać się specjalnie do przodu, bo później, po słabszej serii – trenera „cudotwórcy” już w klubie nie ma. Rządzący, nagle zaczynają bujać w obłokach, że w ich składach są galaktyczni piłkarze i już za chwilę drużyna zacznie grać w lidze mistrzów, a kiedy wyniki zaczynają się pogarszać, winny jest oczywiście trener. I tak w kółko.
W meczu drużyn z dolnych rejonów tabeli Stal Rzeszów pokonała Znicza Pruszków 2-0. Rzeszowianie po fatalnych początku, wygrali trzeci mecz z rzędu i oddalili się na całkiem bezpieczną odległość od miejsc zagrożonych degradacją do II ligi.
W najciekawszy pojedynku 26. serii spotkań – GKS Katowice pokonał Lechię Gdańsk 1-0. Maszyna ze stolicy województwa śląskiego gra jak z nut. Nawet jeśli mecz nie układa się po ich myśli, czerwoną kartkę dostaje estoński obrońca Marten Kuusk i ostatnie 20. minut muszą grać w osłabieniu, to uśmiecha się do nich w końcówce szczęście i 10. gola w tym sezonie strzela lider drużyny – Artur Jędrych. Szóste trafienie w tym roku stopera z Katowic zapewnia im trzy punkty.
Możemy rozpisywać się w samych superlatywach o klubie dowodzonym przez Rafała Góraka. Była to szósta wygrana z rzędu dla katowiczan. Mało tego – w czterech ostatnich meczach Dawid Kudła zachował czyste konto. Wybiegając w przyszłość i spoglądając na terminarz GKS-u do końca sezonu, można być optymistą. Oczywiście, ta świetna passa kiedyś się skończy, ale póki wszystko wychodzi, trzeba temu szczęściu pomóc. Dla Lechii była to pierwsza strata punktów w tym roku.







