Jak wiadomo piłka nie jest w grze, kiedy całym swoim obwodem przekroczy linię bramkową lub końcową. Jednak kiedy jest ona chociaż styczna z linią milimetr pozostaje cały czas w grze. Podobnie jest z rzutem rożnym. Czytamy w przepisach procedurę wykonania rzutu rożnego, a tam w pierwszym podpunkcie widnieje zapis: “Piłka musi być umieszczona w polu rożnym, bliższym miejscu, w którym piłka wyszła z gry przez linię bramkową.” No właśnie, w polu rożnym, czyli najdalej może dotykać końcowej krawędzi łuku pola rożnego.
Wielkie kontrowersje wywołała bramka zdobyta w ostatniej kolejce Ekstraklasy przez Legię Warszawa w meczu z Górnikiem Zabrze. Legia zdobyła bramkę po wcześniej wykonanym rzucie rożnym z piłki ustawionej w ten sposób.
Swojego niezadowolenia nie krył po meczu Lukas Podolski, który w ironiczny sposób “podziękował” VAR. Problem w tym, że Podolski nie miał racji, a ze zdjęcia, które załączył możemy domniemywać, że bramka została zdobyta prawidłowo. Żeby być na 100 % pewnym, że piłka była w tym momencie ustawiona prawidłowo, musielibyśmy zobaczyć nagranie z górnej kamery, która jednoznacznie rozwiałaby wątpliwości, czy piłka była styczna z łukiem rożnym czy też nie. Dla większości kibiców czy piłkarzy styczności piłki z linią oznacza, że piłka musi jej dotykać którąś swoją częścią. Jednak tak naprawdę do oceny tego potrzebny jest “rzut z góry”, ponieważ wtedy można to prawidłowo określić. Żeby lepiej Wam zobrazować tę sytuację, cofnijmy się do Mistrzostw Świata 2022 w Katarze. W Grupie C w ostatniej kolejce mierzą się ze sobą reprezentacje Japonii oraz Hiszpanii. Obie drużyny wciąż walczą o awans do fazy pucharowej Mundialu. Hiszpanie obok Niemców, przed Mistrzostwami byli typowani do murowanych kandydatów do wyjścia z grupy. Do przerwy bez niespodzianki – Hiszpania prowadzi 1:0. Jednak tuż po przerwie Japończycy odrabiają straty i doprowadzają do remisu. Chwilę później strzelają gola na 2:1. Jednak sędzia asystent podnosi chorągiewkę i sygnalizuje, że piłka opuściła chwilę wcześniej pole gry. Powtórki dla przeciętnego kibica nie pozostawiają wątpliwości, że była to słuszna decyzja. Jednak sytuację analizuje VAR i po nieco ponad 2 minutach… konsternacja – arbiter wskazuje na środek boiska uznając bramkę.

Fot. Sport.pl
Wszyscy w domach i na stadionach widzą powtórkę, którą obrazuje zdjęcie po lewej stronie. Jednak dopiero po analizie VAR dostajemy powtórkę, która pokazuje, że piłka nie opuściła pola gry całym swoim obwodem (zdjęcie po prawej stronie). Podsumowując, patrząc na to, czy piłka jest w grze poprzez styczność z linią czy też nie, nie ocenia się biorąc pod uwagę, czy piłka którąś ze swoich krawędzi dotyka linii, ale czy patrząc na cały rzut piłki z góry jest ona styczna z linią.







