W oczekiwaniu na słońce. Jest chętny na zakup Zagłębia

Klub, który swój początek istnienia datuje na 1906 rok i jest wizytówką polskiej piłki – szoruje po dnie Fortuna 1.ligi. Mowa o Zagłębiu Sosnowiec – ekipie, która na naszych okolicznych ziemiach ma mnóstwo zwolenników. Były czasy, kiedy na starym stadionie Ludowym nie szło wbić przysłowiowej szpilki, bo ten od ilości ludu pękał w szwach. Dzisiaj to dawno i nieprawda, a klub stacza się przerażająco szybko. W ciemnym tunelu pojawiło się jednak światełko. Znalazł się ktoś, kto być może poda Zagłębiu rękę i nie pozwoli wywrócić się na plecy.

Czar dawnych lat

W sezonie 1977/1978 piłkarze Zagłębia Sosnowiec odnieśli ostatni poważny sukces w piłce klubowej. Wtedy to sięgnęli po czwarty do swojej kolekcji triumf w Pucharze Polski. W finale na stadionie Śląskim, w piękny majowy dzień sosnowiczanie okazali się lepsi, aż o dwie bramki od Piasta Gliwice. W euforię kibiców Zagłębia wprowadził wtedy Włodzimierz Mazur i Marek Jędras, a trenerem zwycięzców był nieżyjący już Józef Gałeczka. To był dobry czas dla piłkarzy Zagłębia, którzy we wcześniejszych jeszcze latach, aż czterokrotnie sięgali po tytuł wicemistrza kraju. Tego najważniejszego sukcesu jakim było mistrzostwo Polski jednak osiągnąć się nie udało, a kilka razy było naprawdę blisko. To jednak było i na teraz wydaje się, że bezpowrotnie minęło.

Szara, smutna rzeczywistość

Dzisiaj Zagłębie Sosnowiec jest mocno przykurzone, a z piłkarzami tej drużyny nie liczy się na poważnie nikt. Klub gra w 1.lidze, choć w Polsce to dopiero drugi poziom rozgrywkowy. Dopiero drugi, jak dla tak zasłużonego klubu. I na tym poziomie rozgrywkowym kłopotów mnóstwo, bo sosnowiczanie dostają po głowie praktycznie od każdego. Na 19 rozegranych spotkań, zgromadzili wstydliwą liczbę 11 oczek i szorują po dnie tabeli. Do Podbeskidzia, które jest nad nimi mają aż 5 punktów straty. Kibice tracą nadzieję, że uda się ten sezon uratować, ale jakby na przekór wszystkiemu – nad Sosnowcem pojawiła się iskierka nadziei. W ciemnym tunelu zapaliła się blada i słaba lampeczka. Może już na dniach Zagłębie Sosnowiec zmieni właściciela.

Zbawiciel na białym koniu

Oficjalnie klub nadal podlega miastu, ale pod koniec listopada w tym mirażu miasto/klub, coś pękło. Arkadiusz Chęciński na poważnie i bez żartów poinformował, że chce sprzedać klub. Za słowami poszły czyny, bo wynajęto nawet zewnętrzną firmę, która miała się tym wszystkim zająć. Dzisiaj okazuje się, że był to krok na wyrost, bo chętny znalazł się sam. Z tego co już sprawdzono jest to poważny gracz na rynku. DL Invest Group to polska grupa dewelopersko-inwestorska, której założycielem jest Dominik Leszczyński. Kibice zainteresowani tematem, już dawno przewertowali stroną internetową tej firmy, a tam jasno stoi, że tylko w minionym już roku miała zarobić 144 mln na swojej działalności.

Wyjść z ciemnego tunelu

Iskierka nadziei, że uda się sfinalizować wszystko po myśli kibiców Zagłębia Sosnowiec – tli się bez wątpienia mocniej niż jeszcze kilka dni temu. Ale do szczęścia jeszcze daleko. Proces przejęcia klubu to nie taka prosta sprawa. Ważne, że pierwsze rozmowy zainteresowanych stron – już odbyły się, a echo jakie po nich się niesie jest pozytywne. Wszyscy, którzy w sercu mają klub z Sosnowca liczą, że ostatnie zwycięstwo ich pupili w Pucharze Polski z Gryfem Wejherowo nie będzie ostatnim w obecnym sezonie. Było to dawno, bo we wrześniu, a klub od 12 spotkań nie zaznał w lidze zwycięstwa. Jak na ekipę, która dysponuje pięknym, nowoczesnym stadionem i dużym zapleczem kibicowskim – jest to fakt urągający. Wszyscy wierzą, że zły czas w końcu przeminie, a nad Sosnowcem mocniej zaświeci słońce. Jak będzie – pokaże czas.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST