Miał wszystko. Szybkość, drybling, niesamowity ciąg na bramkę, bajeczną technikę, strzał i boski balans ciała. Robił z piłką cuda. Nie było na niego silnych. Targany nałogami z każdym kolejnym sezonem staczał się coraz bardziej. W piłkę tak jak on nie grał nikt. I nikt już chyba nie zagra. Piłkarski Bóg – bez wątpienia.
30 października 1960 roku to data, jaką każdy szanujący się kibic piłkarski znać musi. Wtedy w argentyńskim Lanus urodził się cudowny chłopczyk. Dorastał w strasznych warunkach, bieda piszczała, aż gwizdało w uszach. Skrajna patologia w przeludnionych slumsach w Villa Fiorito na przedmieściach Buenos Aires biła po oczach z daleka. Tam dorastał.
Na swoje 3 urodziny dostał od rodziców piłkę. Jeszcze wtedy nikt nie wiedział, że ten prezent zmieni historię tej dyscypliny, a cały piłkarski świat za parę lat padnie u stóp cudownego dziecka.
Od pierwszych lat swojego życia wyróżniał się na tle rówieśników. Wyróżniał się wyglądem, bo piłkarsko oczywiście bił wszystkich na głowę. Niski, krępej budowy chłopiec – twardo stał na nogach, po których kopali go dosłownie wszyscy. Rówieśnicy, młodsi i starsi koledzy z tzw. podwórka. Nikt nie potrafił zabrać mu futbolówki. Gdy Diego miał ją przy nodze to nie było na niego mocnych. Robił z nią co chciał.
Dokładnie tak samo było w dorosłym życiu. Sylwetka specjalnie się nie zmieniła, a umiejętności piłkarskie były wręcz kosmiczne. Mecze piłkarskie oglądam już ponad 30 lat i śmiało mogę powiedzieć, że nie było i nie ma lepszego piłkarza od Maradony. Momenty magiczne miał Ronaldinho, ale na szczycie nie wytrzymał długo. Messi – genialny, ale to chyba nie to. Pele i Cruyffa z racji wieku – nie pamiętam.
Schyłek jego kariery obserwowałem będąc nastolatkiem. Choć był już bardzo zmęczony i uzależniony od wszelakich używek, a z jego zdrowiem było fatalnie, to nikt nie miał w nogach takiej magii jak Diego. W 1994 roku zagrał na Mistrzostwach Świata w USA po raz ostatni. Tworzył linię ataku z Claudio Caniggią, a na ławce cicho siedział Gabriel Batistuta. Grecji zapakował wtedy takiego gola, że zdmuchnął pająka, który spał sobie pod poprzeczką i przy słupku. Ten gol, choć minęło już 29 lat – zapamiętam do końca życia.Wpadł na dopingu i z mundialu został wyrzucony. Później jeszcze próbował, walczył ale już wrócić do poważnej piłki mu się nie udało.
Piotr Kowalski
Na swoje nieszczęście nie miałem przyjemności oglądać Diego przed telewizorem. Moje początki z piłką to schyłek kariery Maradony w Boca. Mogłem za to podziwiać tego wirtuoza na You Tube i w filmach dokumentalnych. Żył w sposób jaki później przenosił na zieloną murawę. Wszystko od początku do końca było na jego zasadach.Został zapamiętany jako boski Diego. W tych czasach brakuje takich charakternych i genialnych piłkarzy, z którymi można się utożsamiać. On taki był.
Tam gdzie grał – rozkochiwał wszystkich w sobie do szaleństwa. Nigdzie nie miał spokoju, a gdzie tylko się pojawiał momentalnie obok niego było tysiące fanów. W pewnym momencie ludzie przestali traktować go jak człowieka. Był kimś więcej: bogiem, bożyszczem, a nawet istotą nie z tej ziemi. Ludzie modlili się do niego i czcili jak lud Egiptu swoich faraonów. Do dzisiaj funkcjonuje kilka kościołów jego imienia, a setki tysięcy ludzi modli się do Diego. Mają nawet swój dekalog, który od świtu do zmierzchu przestrzegają.
Kiedy żegnał się z futbolem na słynnej La Bombonerze za łzami w oczach, mówił do kibiców ukochanego przez siebie -Boca Juniors:
Diego Armando Maradona
La pelota no se mancha (piłka się nie brudzi)
Piłka jest grą czystą, nie brudzi się – to człowiek się myli. Piłka zawsze jest czysta i najpiękniejsza. Razem z Diego wtedy płakał cały piłkarski świat.
Karierę Maradony znają wszyscy, którzy piłką nożną interesują się na poważnie. Nie ma sensu pisać, o czymś o czym napisano już wszystko. Oczywiście na świecie trwa i trwać będzie dyskusja, kto jest najlepszym piłkarzem jaki na tej planecie się urodził. Każdy ma swoje zdanie, które trzeba szanować.
Dokładnie 63 lata temu na świat przyszedł najlepszy piłkarz w historii futbolu – Diego Armando Maradona. Strach pomyśleć co jeszcze mógł osiągnąć gdyby nie uzależnienie od narkotyków i alkoholu. Śmierci spod topora uciekał kilkanaście razy. 25 listopada 2020 roku, uciec już mu się nie udało. Niestety.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
OSIĄGNIĘCIA jako zawodnik:
- Mistrzostwo Argentyny: Metropolitano 1981
- Puchar Króla 1982/83
- Puchar Ligi Hiszpańskiej: 1983
- Mistrzostwo Włoch: 1986/87, 1989/90
- Puchar Włoch: 1986/87
- Superpuchar Włoch: 1990
- Puchar UEFA: 1988/89
- Mistrzostwo świata juniorów: 1979
- Mistrzostwo świata: 1986
- Wicemistrzostwo świata: 1990
Indywidualnie
- Król strzelców Primera Division: 1979, 1980, 1981
- Najlepszy piłkarz świata (World Soccer): 1986
- Król strzelców Serie A: 1988
- Złota Piłka (za zasługi w futbolu): 1995
- Ballon d’Or Dream Team: 2020


