Ayoub El-Kaabi dał Pireusowi piłkarską nieśmiertelność!

Marokańskie dziecko Pireusu – Ayoub El-Kaabi sprawił, że Olympiakos po raz pierwszy w swojej historii sięgnął po europejskie trofeum. Grecy w pokonanym polu zostawili sympatyczną włoską Violę, która choć lepiej grała w piłkę zeszła z pola bitwy pokonana. Triumf popularnych „Thrylos” smakuje wybornie, bo dopiął się klamrą na ateńskiej ziemi, czyli tam gdzie wszyscy gwiżdżą, buczą i rzucają wszystkim tym co mają pod ręką w giganta z Pireusu.

Powiedzieć, że w Atenach nie przepada się za przybyszami z Pireusu to jak nic nie powiedzieć. Każda wizyta piłkarzy Olympiakosu na ziemi naszpikowanej antycznymi zabytkami to nieustanne gwizdy, wyzwiska i jeden wielki huk nienawiści. Tak jest od zawsze i nie sposób tego już zmienić. Wczoraj ta nieprzyjazna ateńska ziemia była dla graczy popularnych „Thrylos” – szczęśliwa. To właśnie na stadionie AEK-u Ateny dokonał się największy europejski sukces czerwono-białych. Zwycięstwo 1:0 z włoską Fiorentiną w Finale Ligi Konferencji to cudowny skalp w dziejach tego klubu, który za rok dobije do równej setki.

fot. Olympiacos FC

Czerwono-biali cierpieli w tym meczu niemiłosiernie. Każda minuta dłużyła się okropnie i wydawała się nie mieć końca. Grecy walczyli jednak heroicznie, biegali, szarpali i ostatecznie los się do nich uśmiechnął w 26. minucie dogrywki.

Szaleństwo, euforia, wielka radość i eksplozja endorfin nastąpiła po golu strzelonym przez urodzonego w ślicznej Casablance – El Kaabiego.

fot. Omympiacos FC/fb

Marokańczyk większość swojej kariery pałętał się po klubach egzotycznych. Grał w Chinach, grał w Katarze, ale nigdy nie bombardował tak bramek przeciwników jak właśnie w barwach greckiego Olmypiakosu Pireus.

W tym sezonie dla „Thrylos” załadował 32 gole we wszystkich rozgrywkach. W tej edycji Ligi Konferencji został królem strzelców z liczbą 11 trafień. Jeśli przywołamy króla strzelców poprzedniej edycji – Arthura Cabrala, to jego cztery trafienia wypadają przy casablańczyku – bardzo blado.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że marokański bombardier w finale nie prezentował się na murawie dobrze. Przez cały mecz nie oddał nawet jednego celnego strzału na bramkę Violi, ale mimo to trener Jose Luis Mendilibar darzy go wielkim zaufaniem i wie, że wystarczy jeden moment i jedno dotknięcie piłki przez tego chłopaka żeby zmienić losy meczu. El-Kaabi cierpliwość wynagordził trenerowi w 116 minucie tego spektaklu.

(Photo by Boris Streubel – UEFA/UEFA via Getty Images)

Kiedy cofniemy się w czasie na początek sezonu to nikt o zdrowych zmysłach nie pomyślałby, że czerwono-biali sięgną po to europejskie trofeum. Srogie bicie zebrane od Freiburga, czy niemiłosierne lanie jakie grekom sprawili piłkarze Maccabi Tel Awiw nie było optymistycznym symptomem na nadchodzący sezon.

fot. Olympiacos FV/fb

Sukces giganta z Pireusu to nie tylko dzieło El-Kaabiego, a pod tym wyczynem widnieje wiele nazwisk, które łatwego życia w tym kraju nie mają. Grecja to naród, który reaguje bardzo emocjonalnie. Fani bardzo często nie mają litości dla swoich pupili. Jedna porażka potrafi zamienić życie piłkarza w koszmar. Na swoich barkach każdego dnia noszą wielką odpowiedzialność. Są kochani jak zwyciężają i nie mają łatwo gdy ponoszą porażki.

Tylko młodziutki Konstantinos Tzolakis wie co musiał przeżywać zanim sięgnął po ten europejski sukces. Młodziutki bramkarz czerwono-białych, który w tym sezonie nie był pierwszym wyborem Mendilibara, a dał w Atenach prawdziwe show. Między słupkami wyprawiał cuda, z pomocą niebios zatrzymał Giacomo Bonaventurę, podobnie interweniował po strzale Christiana Kouame. Trener ewidentnie do meczów pucharowych ma nosa, przecież dwanaście miesięcy temu włożył do gabloty Sewilli puchar za zwycięstwo w Lidze Europy.

Podobną kosmiczną partię rozgrywali obrońcy, a zwłaszcza ofiarnie interweniujący w tym meczu stoper David Carmo. To właśnie dzięki nim nikt już w Pireusie nie pamięta, że to jest drugi sezon tego giganta bez trofeum na krajowym podwórku. Nikogo to dzisiaj nie interesuje. Jest wielki bal, a Ateny muszą poszukać miejsca na Olimpie dla kilku bohaterów z Pireusu.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

29.05.2024r. Ateny – Finał Ligi Konferencji

Olymipakos Pireus – AC Fiorentina 1:0 pd. (0:0, 0:0)

Bramka: Ayoub El-Kaabi 116′

Olympiakos: Konstantinos Tzolakis – Rodinei, Panagiotis Retsos, David Carmo, Francisco Ortega (91′ Quini) – Santiago Hezze, Vicente Iborra (77′ Andre Horta) – Daniel Podence (106′ Giorgos Massouras), Chiquinho, Konstantinos Fortounis (72′ Stevan Jovetić) – Ayoub El Kaabi (120′ Youssef El Arabi).

Fiorentina: Pietro Terracciano – Dodo, Nikola Milenković, Lucas Martinez Quarta, Cristiano Biraghi (106′ Luca Ranieri) – Arthur Melo (74′ Alfred Duncan), Rolando Mandragora – Nicolas Gonzalez (106′ Lucas Beltran), Giacomo Bonaventura (82′ Antonin Barak), Christian Kouame (82′ Jonathan Ikone) – Andrea Belotti (58′ M’Bala Nzola).

Żółte kartki: Podence, Jovetić, El Kaabi (Olympiakos) oraz Martinez Quarta, Kouame, Biraghi (Fiorentina).

Sędziował: Artur Dias Soares (Portugalia)

Widzów: 26842

ST
ST