Wielkość zaczyna się od marzeń

Kiedy trener drużyny w kategorii U9 czy U10, wybierając skład na mecz, kieruje się wzrostem i budową ciała poszczególnych zawodników, zaczynam zastanawiać się nad sensem jego pracy. Kiedy trener drużyny U13 lepszych zawodników o gorszych parametrach fizycznych sadza na ławce kosztem tych większych i słabszych piłkarsko, zalecam natychmiastową zmianę klubu.

Rynek piłkarski jest, jaki jest i oczywiście – wysocy bramkarze, środkowi obrońcy czy typowy środkowy napastnik są na porządku dziennym. Nieważne, że niższy o 20 cm piłkarz w wieku 18 czy 20 lat także świetnie sobie radzi na tej pozycji s -ą trenerzy, którzy stawiają taki wymóg i basta. Potrafię to jednak zrozumieć, bo taką mają strategię i taktykę. Często jednak wysokiego i silnego środkowego obrońcę otaczają niższymi półprawym lub półlewym środkowym obrońcą o innej specyfice i walorach, co daje doskonałą mieszankę. A bramkarz mierzący te 184 czy 185 cm wzrostu także potrafi znaleźć zatrudnienie, jeśli potrafi zneutralizować swój niższy wzrost innymi walorami. Od wysokiego napastnika także są trenerzy, którzy odchodzą, dając szansę tym mierzącym mniej, zmieniając taktykę.

Nie rozumiem jednak, jak trener dzieci (do U15 włącznie) może stawiać na większych i słabszych zawodników na pozycji skrzydłowego czy środkowego pomocnika tylko dlatego, że rywale są więksi od tych zawodników w jego drużynie, którzy nie mają warunków fizycznych tak okazałych, ale przeglądem pola, przygotowaniem motorycznym, dynamiką i wyszkoleniem technicznym są zdecydowanie lepsi. Nie pojmuję tego.

fot. PL

Takiemu trenerowi nie wytłumaczysz już, że on nie jest od wygrywania meczu w którejś tam lidze okręgowej czy wojewódzkiej, tylko do szkolenia i przygotowywania tych dzieci do piłki seniorskiej. Jest od pomocy im w doskonaleniu umiejętności i zbieraniu doświadczenia – ma ich uczyć, że grają najlepsi, a nie najwięksi. Kropka.

Za to Ty, Rodzicu, możesz, a nawet powinieneś, tłumaczyć swojemu dziecku, że nie trzeba być wysokim i silnym, by grać w piłkę i się rozwijać. Jeśli występujesz na pozycji skrzydłowego, wahadłowego czy bocznego obrońcy, to wzrost i masa nie mają znaczenia – liczą się zupełnie inne cechy, jak choćby przygotowanie motoryczne, umiejętność wygrywania pojedynków jeden na jeden czy skuteczność otwierających podań. Jeśli grasz na pozycji środkowego pomocnika, liczy się Twoje wyszkolenie techniczne, przegląd pola i kreatywność, a nade wszystko odwaga przy wzięciu odpowiedzialności za piłkę. Jeśli jesteś niższym bramkarzem, to dobre ustawienie, refleks czy umiejętność gry obiema nogami potrafią nadrobić brak kilku centymetrów.

fot. PL

Pamiętajcie – nie trzeba być wielkim, żeby zacząć. Trzeba zacząć jednak, by być wielkim. Jeśli poddamy się już na początku z uwagi na niekompetencję osób, które powinny wspierać nasze dziecko, jeżeli damy się stłamsić i nie będziemy walczyć, to nasze dziecko nie będzie wielkie.

A jeśli ktoś chce napisać, że jeden na milion ma szansę, to podaj mi proszę wzór na ten „jeden na milion” albo go wyprowadź matematycznie, aby udowodnić, że akurat Twoje dziecko nie może być wielkie. A tak z innej beczki – ja uważam, że wielki jest każdy, kto walczy o swoje marzenia niezależnie od efektu, jaki osiągnie finalnie. Bo wielkość człowieka nie jest definiowana kontem bankowym, sławą czy herbem na koszulce – jest definiowana jego postawą. A nie ma lepszej postawy niż walka o swoje marzenia.

Bartłomiej Zaręba

Bartłomiej Zaręba
Bartłomiej Zaręba
Artykuły: 22

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta