W sobotę, 16 marca rozegrano cztery spotkania w PKO PB Ekstraklasie oraz trzy w Fortuna I Lidze. Emocji w wielu z tych spotkań nie brakowało. Był też jeden „śmierdzący” mecz.
Rozmowa wychowawcza
Jako pierwsi na boisko wybiegli piłkarze Cracovii i Widzewa. Na stadionie przy ul. Józefa Kałuży padły cztery bramki, a mecz zakończył się podziałem punktów. Strzelcami bramek – Bitri i Rakoczy po stronie gospodarzy, Żyro oraz Pawłowski u gości. Sporo działo się za to na trybunach. Najpierw dużo kontrowersji wywołała skandaliczna oprawa kibiców Pasów, którzy to po meczu odbyli „rozmowę wychowawczą” z piłkarzami. Do tej pogawędki dołączył nawet prezes Mateusz Drożdż, starający się załagodzić sytuację. Cracovia nie jest w stanie wygrać od pięciu spotkań. Łagodnie mówiąc, nie jest to najlepszy czas dla podopiecznych Jacka Zielińskiego. Co ciekawe, i wbrew jakiejkolwiek logice – zła forma Cracovii zaczęła się zaraz po wygranym meczu z 6-0 z Radomiakiem.
Siła lidera
Podopieczni trenera Siemieńca odnieśli pewne zwycięstwo w Radomiu – pokonując miejscowy Radomiak 2-0. Od samego początku Jaga narzuciła swoje warunki gry. W pierwszej połowie strzeliła nawet trzy bramki, lecz dwa razy po interwencji varu – sędzia Stefański musiał anulować trafienia. Pierwsze uznane – padło po schemacie wypracowanym na treningach. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Wdowika, zgranie głową Romańczuka i wykończenie Skrzypczaka. Białystoczamie zamknęli mecz w drugiej połowie. Tym razem gol padł po perfekcyjnie wykonanym kontraktu, który na bramkę zamienił rezerwowy Caliskaner. Niemiecki napastnik popisał się technicznym strzałem w okienko – bezradny Kobylak mógł tylko obserwować lot piłki wzorkiem. Radomiak zaatakował odważniej w końcówce, kiedy mecz już był rozstrzygnięty.
Skuteczny Górnik w Wielkich Derbach Śląska
Ruch musiał, Górnik mógł. Przebieg tego meczu właśnie taki był. Chorzowianie niby mieli więcej z gry, ale to właśnie zabrzanie byli zespołem lepszym i skuteczniejszym. Wynik meczu, co prawda, otworzył Ruch – za sprawą Filipa Starzyńskiego, lecz sędzia Marciniak po obejrzeniu całej sytuacji raz jeszcze, musiał trafienie anulować. W pierwszej fazie akcji, po której padł gol – Sikora wyciął Rasaka. W doliczonym czasie gry – wspaniały rajd przeprowadził Adrian Kapralik, który mijał piłkarzy Ruchu jak pachołki stojące na placu nauki jazdy. Jego pierwszy strzał obronił Stipica, jednak „wypluł” futbolówkę niefrasobliwie przed siebie – dobitka Słowaka była już skuteczna. To już 4. trafienie prawoskrzydłowego w tym roku. Kibice Górnika mogą szybko zapomnieć o Daisuce Yokocie.
W drugiej połowie nadal próbował Ruch, ale nic z tego nie wynikało. W 81. minucie zabrzanie wyprowadzili drugi cios – rezerwowy Soichiro Kozuki zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Górnika i było po zawodach. Chorzowianie odpowiedzieli chwilę później za sprawą Węgra Novothnego. Nic więcej nie wydarzyło się na Stadionie Śląskim.
Milczenie czasem jest złotem
Mecz Śląska z Puszczą właśnie się skończył. Z szacunku do czytelników, nie będziemy tego spotkania opisywać, gdyż byłby spory problem ze zrobieniem tego bez niecenzuralnych epitetów.
Trzy zaskakujące rozstrzygnięcia na zapleczu
Swojego trenerskiego debiutu w barwach Bruk Betu nie będzie zbyt dobrze wspomniał Jakub Drwal. W 14. minucie jego podopieczni musieli radzić sobie w dziewięciu przeciwko jedenastu zawodnikom Resovii, po tym jak czerwone kartki obejrzeli Biedrzycki i Ambrosiewicz. Co ciekawe, mimo gry w osłabieniu to gospodarze z Niecieczy objęli prowadzenie za sprawą Zaviyskiego. Dowieźli nawet ten wynik do przerwy. W drugiej części na boisku rządził i dzielił zespół gości z Rzeszowa. Do bramki trafiali Muratović, Wasiluk, Łyszczarz i Mikulec. Resovia rozbiła Bruk Bet i wydostała się ze strefy spadkowej. Powiedzieć, że przebieg tego meczu był niespotykany, to jakby nic nie powiedzieć. O takich meczach mówi się „łamańce”. Kiedy w tego typu spotkaniach pojawiają się czerwone kartki i karne, to można snuć domysły, czy aby na pewno wszystko w tych zawodach odbywało się w normalnych i zdrowych warunkach.
GKS Tychy doznał już trzeciej porażki w tym roku. Podopieczni Dariusza Banasika ulegli po raz drugi w tym sezonie Chrobremu Głogów 1 do 2. Tyszanie po raz kolejny nie wykorzystują szansy na doskoczenie do miejsca dającego bezpośredni awans. 10. meczów zostało do końca, jednak takie porażki mogą odbić się czkawką w końcówym rozrachunku. Gole w dzisiejszym meczu zdobywali: Rumin dla tyskich, Bartkiewicz i Mandrysz dla przyjezdnych Głogowa.
W boju podkarpacko-lubelskim pierwsze punkty w tym roku zdobyła rzeszowska Stal, pokonując Motor Lublin 2-1. Jest to bardzo ważne zwycięstwo dla rzeszowian, którzy już czuli na plecach oddech strefy spadkowej. Ta wygrana pozwoli Stali w trochę lepszych nastrojach spędzić przerwę reprezentacyjną. Motor, podobnie jak GKS Tychy zaprzepaścił szansę na doskoczenie do czołowej dwójki. Gole w tym meczu zdobywali: Adler i Bukowski dla gospodarzy, Ceglarz dla gości.







