Nie jutro, teraz

Święta, święta i po świętach. Przed nami początek nowego roku, a już za chwilę w niepamięć odejdzie ten stary. Szanując ten czas dość dużo ostatnio chwil poświęciłem na rozmowy z dobrym znajomym, który tak jak ja ma poczucie tego, że pasuje coś po sobie fajnego zostawić. Poważnie chyba nic nam nie dolega, ale świadomość czasu, który pędzi nieubłaganie i perspektywa tego, że zaraz zrobi się bliżej niż dalej – daje do myślenia.

Czasem patrzę na jednego z moich mentorów, który prowadzi bardzo aktywne życie i kompletnie nie zwraca uwagi na to, że za chwilę dobije do osiemdziesiątki. Powtarza mi zawsze, że teraz częściej robi to co lubi, a nie to co musi. Gdy w oczach mienią i zlewają mu się literki kiedy czyta, przeskakuje momentalnie na audiobooka. Do marynarki wkłada słynne teksasy i sportowe buty. Nie chodzi po górach i nie zdobywa szczytów, za to linię brzegową Bałtyku zna na pamięć. Nie mówi i nie udaje, że jest dobrze, ale nigdy nie odpuszcza. Wszędzie go pełno i to głównie z pożytkiem dla innych. Najważniejsze to zestarzeć się w sposób mądry. To trudne zadanie, ale do wykonania.

Nasze życie to różne wydarzenia, aktywności, radości i smutki. To plany, umiejętności i marzenia, o których myślimy zasypiając i bez znaczenia, że czasem różnie to bywa z ich realizacją. Wtedy myślimy sobie, że to po prostu zwykła codzienność i może jeszcze nie ten moment na to. Jak mówi stare porzekadło „wszystko ma swój czas”. I tutaj czasem można się z tym zgodzić, a czasem nie, bo przecież coraz więcej istotnych dla naszego życia wydarzeń dzieje się później niż zazwyczaj. Kobiety rodzą dzieci coraz później, coraz więcej ludzi studiujących na liczniku ma dobre pół wieku, piłkarze do granic niemożliwych przesuwają moment odejścia na piłkarską emeryturę. Zmiany na później widać nawet w pogodzie. Śnieg zamiast w zimę przychodzi wiosną, a lato gości na salonach jesienią.

Im dalej w las, tym z naszej listy ubywa coraz więcej rzeczy, które trzeba bezpowrotnie skreślić. Nie zostanę już wielkim piłkarzem, który dziurawi siatki na największych stadionach świata, ani sędzią piłkarskim, który pod prysznic odsyła największych w tej dziedzinie sportu. Kilka innych punktów też dobija do granicy daty przydatności, a jeszcze inne już też się przeterminowały. Na szczęście w głowie dudni wiele takich, które właśnie są na teraz. Nie na jutro i nie na kiedyś, a na teraz!

W rozmowie z moim przyjacielem podczas wspólnie oglądanego meczu piłkarskiego w ostatniej chwili orientuje się, że opowiada mi o ważnym dla siebie doświadczeniu. Ważnym i trudnym. Kiedyś rządził i dzielił w środku pola na wojewódzkich, zielonych murawach. Biły się o niego najlepsze kluby w kraju. W jednym momencie wszystko się posypało, a życie jego poszło inną drogą.To doświadczenie oczywiście trafia na listę rzeczy już niemożliwych do zrobienia, a zarazem jest motorem napędowym do tego, co jeszcze można zrobić. Do tego co oczywiście wciąż ma ważną datę przydatności do spożycia.

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach”.

Woody Allen

I choć lista takich rzeczy nie ma większego sensu, bo życie pisze swoje scenariusze to niewątpliwie jest potrzebna. Daje nam emocje, działaniu nadaje dynamikę i wyzwala siłę, która do takiej aktywności jest niezbędna. Do robienia wielkich rzeczy, zwłaszcza dla innych – trzeba mieć ogrom siły. To też dobra okazja do tego, aby uświadomić sobie czym jest prawdziwa przyjaźń, a kto tylko tego przyjaciela udawał bądź udaje.

Nawet jak coś robimy po raz pierwszy w życiu to właśnie jest ten moment. Nie jutro, a dzisiaj.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST