Z ogromną satysfakcją ogląda się to, co Wisła Kraków pokazuje w tym sezonie. Nawet kiedy przeciwnik zdaje się osiągać szczyt swoich możliwości, a bramkarz ma słabszy dzień, „Biała Gwiazda” i tak znajduje sposób, by zejść z boiska zwycięska. Tak było w Tychach.
Jeśli w meczu pada siedem bramek, od razu wiadomo, że emocji nie brakowało. 3:4 – taki wynik, jak w meczu na tafli lodowej ukochanego sportu Klonowego Liścia. Bywają też takie spotkania, które jednostronnie przebiegają pod dyktando jednej drużyny, ale nie tym razem. Kibice mogli cieszyć się prawdziwą wymianą ciosów. Oczywiście nie wszyscy — spora część fanów z Tych została przed stadionem. To na znak protestu. Durnego protestu, rzecz jasna. Mają czego żałować, bo widowisko było pierwszej klasy i wcale nie z tego ostatniego wagonu.

Stowarzyszenie Kibiców GKS Tychy jeszcze przed meczem zapowiedziało, że zbojkotuje widowisko, jeśli na trybunach pojawią się sympatycy Wisły. Sympatycy Wisły pojawili się, miejscowych zabrakło, ale wielu z nich nie do końca dotrzymało słowa. Na trybunę, gdzie zazwyczaj dopingują swoich pupili, nie dotarli, lecz co rusz zajmowali miejsca w innych sektorach. Taki oto protest.
Oświadczenie kibiców GKS Tychy (pisownia oryginalna) FB profil „Tyski Fan”
– Decyzją Stowarzyszenia Kibiców Tyski Fan — jeśli klub ugnie się pod naciskiem PZPN — dzisiejszy mecz odbędzie się bez flag i bez dopingu, zostajemy pod stadionem. PS. Jesteśmy wybredni co do towarzystwa na stadionie, szczególnie co do gwardyjskiego towarzystwa – czytamy na facebookowym profilu „Tyski Fan”.

To jednak tylko otoczka tego, co działo się na murawie, a tam rzeczywiście było sporo fajnej piłki. Tyszanom brak swoich ultrasów nie przeszkodził w dobrym piłkarskim boju, bo choć przegrali, udało im się zdobyć aż trzy gole. Na listę strzelców wpisali się Wełniak, Bieroński oraz Błachewicz, a Kądzior dwukrotnie popisał się kluczowymi podaniami. Warto dodać, że przy pierwszej bramce nie popisał się Kamil Broda, który bardzo niepewnie zachował się w swojej świątyni. Jeszcze większy „babol” popełnił w 82. minucie. Wtedy głową futbolówkę do jego sieci po krótkim rogu zapakował Błachewicz.
Mimo tych wszystkich zabiegów i słabszego dnia krakowskiego golkipera, na Wisłę było to zdecydowanie za mało. „Biała Gwiazda” ma w swoim składzie zawodnika, który robi ogromną różnicę — Ángela Rodado. Choć tym razem to nie on rozstrzygnął losy meczu, to właśnie po jego akcjach padły dwie bramki.
Strzelanie rozpoczął Ertlthaler, któremu idealnie piłkę wyłożył Kuziemka, a kropkę nad „i” postawił w 83. minucie Lelieveld, ustalając wynik na 4:3. GKS Tychy po tym gongu już się nie podniósł. W akcjach ofensywnych krakowian udział miał również Duarte, który dorzucił swoją asystę przy golu Rodado.

Trzeba zaznaczyć, że trener Jop w tym meczu zrobił tylko dwie zmiany. Z wchodzących z ławki najbardziej rzucał się w oczy Olivier Sukiennicki. Nie, nie był dobry. Chłopak jest zdecydowanie pod formą. Raził przede wszystkim brakiem zaangażowania. Nie doskakiwał do rywali, a gdy próbował zabierać się z piłką, na próbie się kończyło. Po zawodniku, który rok temu czarował w meczach pucharowych z FK Llapi, zostało tylko wspomnienie. Mocno już zresztą przykurzone, a obecna forma predysponuje go bardziej do występów w klasie okręgowej niż na zapleczu ekstraklasy, ale mniejsza jednak z tym.
Cieszę się bardzo, że potrafiliśmy przechylić szalę na swoją korzyść. Mimo nieudanego początku, kiedy padła bramka, po stałym fragmencie gry. Zespół potrafił zareagować, wyjść na prowadzenie i nawet w momencie takim psychologicznym, kiedy rywal strzelił na 3-2 i doprowadził do remisu, było widać w zespole taką bardzo dobrą energię i wiarę w to, że jesteśmy w stanie to spotkanie wygrać. I dosyć szybko zareagowaliśmy, zdobyliśmy zwycięską bramkę. Oczywiście wolałbym, żeby tych bramek straconych było mniej, natomiast trzeba docenić klasę rywala, trzeba docenić to jak tyszanie potrafią budować swoje ataki i jak skuteczni są też właśnie w tych akcjach ofensywnych. Także jeszcze raz gratuluję. Cieszę się, że kibice mogli być z nami. To jest dla nas też bardzo ważny element.
Mariusz Jop – trener Wisły (wypowiedź podczas konferencji prasowej)
Po trzech seriach gier Wisła Kraków przewodzi tabeli z kompletem 9 punktów i imponującym bilansem 13:3. Taki start „Białej Gwiazdy” w historii swojego żywota chyba jeszcze się nie zdarzył. W kolejnym starciu Wisła zagra przy Reymonta. Szykuje się komplet kibiców, mimo że rywalem nie jest nikt z kibicowskiego topu, a tylko — i aż — rewelacyjny wicelider rozgrywek, Pogoń Grodzisk Mazowiecki.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
04.08.2025r. Tychy, godzina 19:00 Betclic 1.Liga
GKS Tychy – Wisła Kraków 3:4 (1:1)
Bramki: Wełniak 6, 2:3 Bieroński 68, Błachewicz 82, – Ertlthaler 29, Rodado 54, 61, Lelieveld 83.
GKS: Wechsel – Lipkowski, Tecław, Głogowski – Keiblinger, Szpakowski (66 Makowski), Bieroński, Błachewicz – Kądzior, Kubik (66 Sanyang) – Wełniak (66 Stangret).
Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki, Kutwa, Krzyżanowski – Carbo (85 Igbekeme), Duda – Kuziemka (77 Sukiennicki), Ertlthaler, Duarte – Rodado.
Sędziował: Marcin Kochanek (Opole).
Żółte kartki: Szpakowski – Biedrzycki, Kuziemka, Lelieveld.
Widzów: 7480.








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta