Doping wywołujący ciarki. W Kotle Czarownic, Ruch Chorzów wyrwał punkt Śląskowi

To był dobry wieczór dla kibiców Ruchu Chorzów. Oczywiście mogło być jeszcze lepiej, ale remis ze Śląskiem też trzeba szanować. Ważne, że Niebiescy wrócili do Chorzowa. Atmosfera prawdziwego piłkarskiego święta niosła się nad „Kotłem Czarownic”.

Klub na ten mecz sprzedał wszystkie dostępne bilety. Rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego, trybuny śląskiego giganta zgromadziły 29 089 widzów.

Do tej pory chorzowianie swoje domowe mecze rozgrywali na stadionie w Gliwicach. Obiekt Piasta przy okazji wizyty Ruchu zapełniał się szczelnie. Liczba widzów na meczu ze Śląskiem to potrojenie średniej frekwencji z ul. Okrzei.

Przed meczem odbył się pokaz laserów. Widowisko, które wywarło ogromne wrażenie na zebranych widzach. Wszystko wypadło bardzo efektownie.

Pokaz laserowy przed meczem Ruch Chorzów – Śląsk Wrocław

Liczba widzów na meczu ze Śląskiem dla kibiców Ruchu to jednak nie jest szczyt możliwości. Te są zdecydowanie większe. Wprawdzie spotkanie to obecnie wskakuje na podium pod względem ilości kibiców na domowym meczu Ruchu. Oczywiście mówimy o najniższym stopniu podium w XXI wieku. Więcej ludzi przyciągnął oczywiście mecz z Górnikiem Zabrze. Derby w 2008 roku i te w 2009, zajmują dwa pierwsze miejsca.

W klubie nikt nie ma wątpliwości, że pobicie tego rekordu to tylko kwestia czasu. Przed Niebieskimi przecież mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy już gotowy i otwarty powinien być sektor dla kibiców gości, a i te sektory, które wczoraj pozostały zamknięte i były puste – zapełnią się szczelnie.

Piłkarze Ruchu w oparach oszałamiającego dopingu wyrwali Śląskowi punkt. Dwa gole Daniela Szczepana dały ludziom radość jakiej na gigancie nie było kilka ładnych lat.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST