Halo, jutro startuje Wimbledon!

Już jutro, w ostatni upalny poniedziałek czerwca, rusza trzeci turniej wielkoszlemowy sezonu – Wimbledon. W stolicy Anglii wystąpi aż sześcioro reprezentantów biało-czerwonych.

Mistrzowie

Przez najbliższe dwa tygodnie na 18 kortach trawiastych londyńskiego kompleksu tenisowego All England Lawn Tennis and Croquet Club zostaną rozegrane 254 mecze singla męskiego oraz damskiego. Wszystko po to, aby powalczyć o jedno z czterech najważniejszych trofeów tenisowych w sezonie. Wimbledońskich tytułów bronią Iga Świątek oraz Janik Sinner.

O ile Włoch będzie faworytem tegorocznej drabinki wśród mężczyzn, tak przed Polką stoi o wiele trudniejsze zadanie.

Mistrz słowa

Z czym kojarzy mi się ten turniej? Z kulturą, białym ubiorem, kibicami jedzącymi truskawki ze śmietaną, szybkością nawierzchni oraz legendarnym komentatorem, śp. Bohdanem Tomaszewskim, który zawsze bawił się słowem w trakcie londyńskich transmisji.

To właśnie p. Bohdan zasłynął z hasła Halo Wimbledon, które było wypowiadane z jego ust na początku każdej transmisji. Był to komentator, który w wieku 93 lat miał wciąż niezwykłą sprawność umysłu oraz doskonałą pamięć. Mówił pięknie, nie przegadywał transmisji – to go najbardziej uwierało u jego kolegów z branży. On pozwalał ludziom oglądać mecze, komentarz był tylko dodatkiem. P. Bohdan nie zamęczał widza słowotokiem zbędnych fraz. Podziwiał spektakle, a nie przeszkadzał ich oglądać. Nawet cisza w jego transmisjach brzmiała doskonale.

Polki

W piątkowe przedpołudnie odbyło się losowanie drabinki turniejów. Los nie był łaskawy dla wszystkich reprezentantów znad Wisły. Poniżej rozkład gier singla kobiet:

Magdalena Fręch – Anna Kalińska

Maja Chwalińska – Mananchaya Sawangkaew

Magda Linette – Mirra Andriejewa

Iga Świątek – Taylor Townsend.

Można napisać, że jedynie Maja wylosowała stosunkowo przyjaźnie, jednak kwalifikantka z Tajlandii również będzie ciężką rywalką na start i jest to mecz z gatunku 50/50. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie możemy teraz oczekiwać samych zwycięstw od Mai (informacja dla osób, które zaczęły interesować się tym sportem w trakcie ostatniego Rolanda Garrosa), gdyż na szybszych nawierzchniach będzie o wiele trudniej. Mam wrażenie, że po paryskim triumfie Mai pojawiły się setki tysięcy nowych ekspertów od tenisa. Wielu z nich już układa jej kalendarz startów i dziwi się, że po Londynie zagra dwa turnieje WTA 250 na mączce. Całe szczęście, że startami Mai zarządzają mądrzejsi ludzie z jej sztabu, a nie sezonowi kibice zza kanapy.

Iga na dzień dobry zmierzy się z Amerykanką Townsend, która gra w w nietypowy sposób, operując wachlarzem zagrań dla tenisistek leworęcznych i z pewnością nie będzie to szybki spacerek po korcie centralnym. Istnieje niewielka szansa na mecz w 3. rundzie przeciwko wielkiej Serenie Williams, która otrzymała dziką kartę do turnieju. Byłaby to nie lada gratka dla fanów tego pięknego sportu. Na korcie zagrałaby zawodniczki posiadające łącznie 29 triumfy wielkoszlemowe. Tak, rozmażyłem się na moment.

Dla Magdy Linette potyczka z triumfatorką z Paryża będzie nie lada wyzwaniem. Trzeba jednak zaznaczyć, że nawierzchnia trawiasta nie jest ulubioną dla Rosjanki. Podobnie ma się rzecz w przypadku meczu Fręch – Kalińska, gdzie żadna z zawodniczek nie jest ekspertka od gry na zielonej nawierzchni, co zwiększa szanse przed Polką, która oczywiście nie jest faworytką tego spotkania.

Panowie

Wśród panów sytuacja ma się nieco inaczej, bo zarówno Hurkacz, jak i Majchrzak będą faworytami w swoich pojedynkach. Kamilowi los zgotował powtórkę z rozrywki, czyli Chilijczyka, Alejandro Tabilo. O ile na ziemi szanse Polaka nie rysowały się w kolorowych barwach, tak na przystrzyżonej trawce wygląda to naprawdę obiecująco.

Przypomnijmy, że Majchrzak to świeżo upieczony mistrz z s-Hertogenbosch i obrońca 4. rundy z zeszłorocznego Wimbledonu. Może za wcześnie, żeby mówić o nim jako ekspercie od gry na trawie, ale patrząc na turniej w Holandii, jesteśmy w miarę spokojni o występ Kamila w stolicy Anglii. W przypadku wygranej z Tabilo, rywal w drugiej rundzie będzie jak najbardziej do ogrania (Belluci/Svajda), a już w trzeciej może szykować się rewanż za ostatni finał w s-Hertogenbosch, gdyż znajdzie się tam najpewniej Alex De Minaur. Trzeba w tym miejscu dopisać gwiazdkę, gdyż w drugiej rundzie Australijczyk może trafić na zawsze nieprzewidywalnego magika z Francji, Adriana Mannarino, zmory niejednego z faworytów. Jest to gracz typu „nikt nie chce go wylosować w pierwszej fazie turnieju”.

Mimo że Hubert jest obecnie w rankingu ATP 95., to będzie on faworytem przeciwko 11. rakiecie świata, czyli Casperowi Ruudowi. Norweg to niewątpliwy ekspert od gry na ziemi. Nigdy nie udało mu się przebrnąć w Wimbledonie przez etap drugiej rundy. Mówi to wiele. Oczywiście w przypadku Hurkacza nic nigdy nie jest oczywiste, ale ma wszystkie argumenty w swoich rękach. Dodatkowo, w przypadku wygranej wskoczy w drogę stosunkowo dobrego rozstawienia, więc kto wie? Jasne, to tylko delikatne przymiarki, a i tak kort wszystko zweryfikuje i te przedturniejowe przewidywania i nadzieje, będzie można szybko „schować do szuflady”.

Już za 24 h będziemy po pierwszych rozstrzygnięciach. Z perspektywy polskiego kibica, pierwsza na kort wyjdzie Maja o godzinie 12.00. Nie pozostaje nam nic innego, jak zasiąść wygodnie przed telewizorami, kibicować biało-czerwonym i delektować się tenisem, rzecz jasna z truskawkami w misce.

Kowal

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta