Jej wysokość Królowa Jarosława Mahuczich!

37 lat miano Królowej wysokości dumnie dzierżyła Bułgarka Stefka Kostadinowa, która w 1987 roku huknęła do góry, aż 2.09. Rekord przetrwał o zgrozo 37 lat! Nie ma podobno rzeczy niemożliwych, a więc radość urodzonej w 1965 roku w Płowdiwie – Stefki, dobiegła końca. Już nie jest carycą, ani królową wysokości. Teraz berło znajduje się w rękach Ukrainki – Jarosławy Mahuczich, która dzisiaj o centymetr poprawiła osiągnięcie starszej koleżanki po fachu.

Był 1987 rok, kiedy sympatyczna Stefka rodem z Bułgarii poszybowała w górę na 2,09. Mistrzostwa Świata w Rzymie w popularnej „Lekkiej” przeszły do historii, a wyczyn zawodniczki urodzonej w tym samym mieście co bułgarski Bóg piłki – Christo Stoiczkov – przeszedł do annałów.

fot. Stefka Kostadinowa/fb

Przełom sierpnia i września tamtego pamiętnego upalnego lata to czarodziejski czas bułgarskiej lekkoatletki. Stefka – honorowa obywatelka Płowdiwu z rekordu cieszyła się 37 lat, choć wydawało się, że ta chwila nigdy nie nadejdzie.

Stało się to dzisiaj za sprawą 27-letniej Ukrainki Jarosławy Mahuczich, która podczas mitingu Diamentowej Ligi w Paryżu postanowiła sobie pofrunąć na 2,10, spychając tym samym Stefkę z tronu.

Co ciekawe Ukrainka za drugim razem dopiero pokonała wysokość: 2,01 – 2,03 i 2,07. Dla rekordu nie miała jednak żadnej litości i pobiła go za pierwszym razem.

Niesamowity skok niesamowitej Ukrainki, która po tym wyczynie jest główną pretendentkę do olimpijskiego złota, o które powalczy już za miesiąc.

fot. Jarosława Mahuczich/ Zuma Press/Alamy

Czapki z głów przed Ukrainką i teraz czas wypatrywać zamachu na rekord wśród panów, bo tam wciąż rządzi legendarny Javier Sotomayor, który 27 lipca 1993 roku w gorącej Salamance pofrunął na 2,45. Urodzony na Kubie lekkoatleta wciąż pewnie zasiada na królewskim tronie, ale jak widać – wszystko jest w życiu do pewnego czasu.

Tak jak do czasu było kiedyś imię Joan przy nazwisku Romana, który postanowił sobie je zmienić.

fot. Piotr Lubaszka

Od jakiegoś czasu jest Goku – kopie dla krakowskiej Wisły, ale póki co żadnymi rekordami nie może się pochwalić. Dzisiaj zmienił sobie numer na koszulce – będzie grał ze słynną „dychą”, tak jak kiedyś Wielki Diego Maradona. Oczywiście mówimy o numerze, a nie umiejętnościach piłkarskich.

Co chwile za to zmienia się licznik kibiców Wisły, którzy w czwartkowy wieczór zasiądą na stadionie przy Reymonta w meczu eliminacji Ligi Europy. Rywal z Kosowa do tuzów nie należy, ale spokojnie mogą być „ciężary”. Na chwilę obecną Wisłę wspierać będzie ponad 16 tysięcy kibiców, a organizatorzy nie ukrywają, że mimo wakacyjnej pory – liczą na komplet.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST