Był jesienny, słoneczny dzień w Toskanii. O godzinie 14:20, wzrok w niebo wbiło 10 tysięcy ludzi. To kibice świetnie grającej wtedy „Violi”. Fiorentina prowadziła w meczu ligowym 6:2 z Pistoiese, ale nie to wtedy było najistotniejsze. Na niebie pojawiło się coś dziwnego. Coś, czego do dzisiaj nie wytłumaczył logicznie nikt. Stadion Comunale wtedy, dziś Artemio Franchi przeszedł do historii. Mecz przerwano z powodu wizyty UFO.
Na stadionie Fiorentiny miało miejsce wiele spektakularnych wydarzeń. Dzisiejsze Artemio Franchi pamięta ćwierćfinał Mistrzostw Świata z 1934 roku i cudowne gole strzelane przez piłkarskiego geniusza – Gabriela Batistutę. To co wydarzyło się 27 października 1954 roku przebiło wszystko.
Chwilę po tym, jak sędzia dał sygnał gwizdkiem na rozpoczęcie drugiej połowy meczu ligowego, pomiędzy Fiorentiną, a Pistoiese – stadion, na którym tego dnia zasiadło 10 tysięcy żywiołowo reagujących kibiców – zamarł na chwilę. Później ryk, krzyk i niedowierzanie, ale to nie „Viola” zdobyła siódmego gola, ani jej rywal – trzeciego. Nad stadionem pojawił się obiekt, który z wyglądu przypominał kubańskie cygaro. Słoneczny dzień stał się jeszcze bardziej jaskrawy, niebo zamigotało, a obiekt zawisnął nad murawą.
Ardico Magnini – świetny swego czasu włoski obrońca już nie opowie o tym wydarzeniu nic więcej. Zmarł przed trzema laty, ale kiedy to się stało miał 26 lat i wszystko przed sobą. Tak wspominał ten moment:
Ardico Magnini (20-krotny reprezentant Włoch)
Pamiętam wszystko od A do Z. To wyglądało jak jajko, które poruszało się powoli, powoli, powoli… Wszyscy patrzyli w górę, a z nieba spadł jakiś brokat, srebrzysty brokat. Wszyscy zaskoczeni, nikt nigdy czegoś takiego nie widział i później już też nie zobaczył.
Ten lecący z nieba brokat, o którym mówił reprezentant Włoch to również zjawisko, którego do dzisiaj nie wyjaśnił nikt. Widzieli to wszyscy, którzy tego dnia zasiedli na trybunach stadionu Fiorentiny. Sędzia, który prowadził ten mecz zmuszony był do przerwania zawodów, a w protokole jako powód wstrzymania gry wskazał dziwny obiekt, który wisiał nad stadionem. On i widzowie, zobaczyli na niebie coś dziwnego.
Tego dnia obiekt był widoczny nad całą Toskanią. Informację o tym zjawisku pojawiły się w całym regionie, a prasa informowała o wizycie kosmitów. Roberto Pinotti – prezes włoskiego Narodowego Centrum UFO mówił, wtedy tak:
Roberto Pinotti (prezes włoskiego Narodowego Centrum UFO)
Wówczas gazety mówiły o kosmitach z Marsa. Dziś wiemy już, że tak nie było. Możemy jednak wywnioskować, że było to inteligentne zjawisko technologiczne. Zjawisko, którego nie można powiązać z niczym, co znamy na Ziemi
W archiwalnych materiałach możemy też spokojnie dogrzebać się do wypowiedzi innych piłkarzy, którzy brali udział w tym najsłynniejszym piłkarskim meczu. Zawodnik gości , kiedy opowiadał o tym co zobaczył był wyraźnie rozemocjonowany, a mowa ciała jaką prezentował podczas wywiadów pozwalała wierzyć, że nie mógł tego sobie wymyślić.
Romolo Tuci (piłkarz Pistoiese)
W tamtych latach wszyscy mówili o kosmitach. Ciągle mówiło się o UFO i teraz my doświadczyliśmy ich obecności, widzieliśmy to, widzieliśmy to bezpośrednio, na serio!
Wracając do tego brokatu, Pinotti to zjawisko opisywał tak:
Roberto Pinotti
To prawda, że w tym czasie, gdy UFO odwiedziło Florencję, z góry spadała dziwna, lepka substancja. Pamiętam, że w biały dzień widziałem dachy domów pokryte białą substancją, która – podobnie jak śnieg – odparowała w ciągu godziny.
Podobnie o tym „czymś” opowiadało tysiące kibiców we Florencji. Trudno uwierzyć, że aż tyle osób zbiorowo ugadało się na historyjkę z serii science fiction.
Fakty są takie, że coś rzeczywiście było, a świat piłki kiedy zbliża się koniec października, co roku o tym przypomina. Do dzisiaj, żyje wielu świadków tamtych wydarzeń, wielu też niestety z tego świata już odeszło. Wszyscy zgodnie twierdzą lub twierdzili, że tego co doświadczyli i zobaczyli – nie odbierze im już nikt.
Ci, którzy te opowieści traktują jako zmyślone, oczywiście nigdy w to nie uwierzą. Nikt ich nie przekona, że tak było. Ci, którzy to widzieli – nie mają wątpliwości, że nad ich ukochany stadion przyleciało coś z kosmosu. Że było inaczej – też nikt ich nie przekona.
Dwa dni temu od tego meczu minęło 69 lat. Dzisiaj szans na ustalenie tego co się wtedy wydarzyło nie ma praktycznie żadnych. Włosi chętnie o tym rozmawiają, popijają kawę i śmieją się. Piłkę kochają bezgranicznie. Fani „Violi”, żartują że ich ukochany klub tak świetnie grał wtedy w piłkę, że nawet z kosmosu przylatywali, żeby to oglądać. Grali świetnie – to fakt. Rywali rozbijali w pył, a dwa lata później sięgnęli po pierwsze w historii scudetto.
W Polsce zjawisk dziwnych też było kilka. Nie miały związku z piłką, przynajmniej nic o niej nie mówił Jan Wolski. Rolnik, który w 1978 roku w Emilcinie był świadkiem bliskiego spotkania z obcą cywilizacją.
Rachunek prawdopodobieństwa to piękny dział matematyki. Skoro w naszym układzie słonecznym na jednej planecie jest życie, to jeśli takich układów jest nieskończenie wiele…
Z Piłką w Sercu (ST)
***
Unione Sportiva Pistoiese 1921 – aktualnie gra w Serie D. Ostatni raz w Serie A klub zagrał w 1981 roku. Kilku piłkarzy, którzy grali w tym meczu – żyje do dzisiaj.
ACF Fiorentina – ma się dobrze, gra w Serie A – jest na 5 miejscu.

