Nie trzeba Realu i Barcelony żeby było „meczycho”. AP MKS Trzebinia – Zgoda Byczyna 7:7!

Ani FC Barcelona, ani madrycki Real nie są w stanie stworzyć takiego spektaklu jak dzisiaj zaserwowali zebranym młodzi piłkarze z Akademii Piłkarskiej MKS Trzebinia i ich rówieśnicy ze Zgody Byczyna. Gospodarze do przerwy prowadzili 5:2, ale kompletnie nic to nie oznaczało. Ambitni goście po ostatnim gwizdku sędziego zeszli z cennym punktem. Remis 7:7 jednych zszokował, innych ucieszył, bo znaczy tyle co zwycięstwo.

Dopóki piłka w grze

Kiedy do przerwy przegrywasz 5:2 to zazwyczaj wychodzisz na drugą połowę z myślą, żeby mecz skończył się jak najszybciej. Młodzi piłkarze Zgody Byczyna absolutnie takiego nastawienia nie mieli, a ich spokojny i wyważony trener Łukasz Nowak doskonale wiedział, że dopóki piłka w grze dopóty wszystko możliwe.

W 26. minucie meczu wynik na tablicy brzmiał 2:2. Lepiej zaczęli gospodarze, bo to oni w 13. minucie meczu otworzyli wynik. Wojciecha Halskiego pokonał kapitan Trzebini – Patryk Dyląg. Chwilę później odpowiedział Patryk Różański, który nie dał szans Igorowi Starzykowi.

fot. ST

AP MKS Trzebinia nacierała, starała się grać szybko piłką. Gospodarze rzeczywiście wymieniali dużą liczbę podań, ale ekipa z Byczyny próbowała przechwytywać piłki i wyprowadzać groźne kontry. Tak było w 19. minucie meczu kiedy to akcji zaczepnej do siatki Starzyka trafił Mazurek Szymon, jak się później okazało jeden z bohaterów tego meczu.

Mazurek zanim zasłużył na miano jednego z bohaterów najpierw musiał patrzeć na koncertowe kilka minut przeciwnika, bo to Trzebinia wrzuciła piąty bieg i po dwóch golach Krzysztofa Ślusarczyka, jednym trafieniu Patryka Wierzbica i Stanisława Frankiewicza schodziła na przerwę z wysokim prowadzeniem 5-2.

Dopóty wszystko możliwe

Ekipa z Byczyny nie zwiesiła głów i na drugą odsłonę młodzi piłkarze, którymi dowodził z ławki Łukasz Nowak – wyszli pełni pasji i wiary w swoje umiejętności. W ich poczynaniach było widać, że bardzo chcą pokazać, że wcale nie są zespołem gorszym od przeciwnika. Nie zrażały ich kolejne dwa gole zdobyte przez piłkarzy MKS-u, bo na trafienia Dyląga i Frankiewicza potrafili odpowiedzieć, aż pięć razy.

Na skrzydle z futbolówką przy nodze szalał Mazurek Szymon z numerem 9. Do szewskiej furii doprowadzał obrońców w żółtych koszulkach, którzy czasem nawet potrajali jego krycie, ale wszystko na nic. Przebojowość i dynamit w nogach był tego dnia przy tym chłopaku. Mazurek siatkę Starzyka dziurawił po przerwie, aż trzy razy. Decydujący cios zadał na dwie minuty przed końcem meczu. Wcześniej dwa razy trafił także świetnie wyszkolony technicznie Michał Siewior i to pełne pasji i zaangażowania „meczycho” zakończyło się wynikiem 7:7.

Tak, 7:7 i nie był to mecz elity w hokeja na mistrzostwach świata w Czechach tylko pojedynek w lidze trampkarzy Podokręgu Chrzanów. Czapki z głów chłopaki!

Z Piłką w Sercu (ST)

***

12.05.2024r. Trzebinia, godzina 9:00, Trampkarz Magic-Sport C1, grupa 1

AP MKS Trzebinia – Zgoda Byczyna 7:7 (5:2)

Bramki: Dyląg (2), Ślusarczyk (2), Wierzbic, Frankiewicz (2) – Różański, Mazurek (4), Siewior (2)

AP MKS: Starzyk – Kandziorski, Wacławek, Labak, Wierzbic, Rozmus, Kuta, Ślusarczyk, Rychlik, Dyląg, Frankiewicz. Zagrał też: Pieprzyca

Zgoda Byczyna: Halski – Zelech, Fluder, Padło, Krysiński-Kaducki, Różański, Sroka, Mazurek, Przybyszewski, Perończyk, Siewior. Zagrali też: Skrabalak, Łącki, Chowaniak.

Widzów: 50

,

ST
ST