To nie jest żaden hakerski atak z Rosji na nasze serwery. To stało się naprawdę. Bolesław Bukowno zapakował w delegacji do sieci rywala pięć goli i z trzema punktami wrócił do miasteczka położonego nad odradzającą się do życia Sztołą. Zwycięstwo Bukowna to jednocześnie smutny koniec Orła Bębło w tej klasie rozgrywkowej. Dawna królewska wieś w tenucie ojcowskiej ugrzęzła na dnie ligowej tabeli i za tydzień rozegra mecz pożegnalny, który też do miłych należał nie będzie. Orła czeka wyjazd do Lasek, które heroicznie walczą o ligowy byt.
Czasy w lokalnej piłce takie, że zwycięstwa piłkarzy z Bukowna nie są codziennością, ale kiedy już się przytrafiają to kibiców z tego miasta cieszą ogromnie. Do złego człowiek potrafi się przyzwyczaić, ale zdecydowanie bardziej ludzka natura jest taka, że dąży do tego co przyjemne. I właśnie do tych przyjemnych chwil dążyli piłkarze Bolesława Bukowno, którzy praktycznie cały sezon musieli na wszystkich rywali patrzeć z zazdrością, bo z dołu tabeli. Nie wychylali się za bardzo ponad czerwoną granicę, ale mecz w Bęble zmienił ten stan rzeczy.
Gospodarze takim oto plakatem zapraszali na ligowe starcie.

Jak uciekać spod topora to w świetnym stylu i podobno najlepiej w ostatniej chwili. Takie rzeczy budują drużynę i dają nadzieję na lepsze jutro. O tym, że zapadają w pamięć lokalnej społeczności nawet nie trzeba wspominać. Bukowianie do Bębła pojechali jak po swoje i szybko pokazali miejscowym piłkarzom Orła, że nie zamierzają nic a nic kalkulować. Dzień Dziecka w Bęble dla dorosłych ludzi z Bukowna też może być przyjemny.

Goście byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, a swoją dominację pokazali już do przerwy głównie za sprawą klasycznego hat tricka, którego ustrzelił Jakub Ondrejco.
Po zmianie stron jedno trafienie dołożył Molenda, a mecz zamknął Domański, który wszem i wobec powiedział tego dnia miejscowym kibicom – dobranoc. Niczego w kontekście zdobytych punktów nie zmieniło już honorowe trafienie Mikołaja Sieka z samej końcówki meczu.
W dzień, w którym Srebrne Miasto świętuje obchody swoich dni, swoje małe święto sprawili sobie piłkarze Bukowna. Radość ich była tak mocna, że dało się wyczuć ją nawet w Czeladzi. Jednak żeby miała prawdziwą wartość bukowianie muszą postawić kropkę nad i w meczu z Promieniem Przeginia.

Do meczu o wszystko podejdą podbudowani pierwszym wyjazdowym zwycięstwem w tym sezonie. Żeby zostać w lidze trzeba to powtórzyć teraz w swoim domu. Kiedy to już się dokona, nie wolno spocząć na laurach, bo pracy w tym klubie nad powrotem do normalności jest wciąż ogrom. Kiedy za sterami jest sympatyczna Pani o włosach blond, można mieć nadzieję, że lepsze dni dla bukowiańskiej piłki wrócą. Będzie wtedy spokojniej i lepszy to będzie czas dla poprawy kondycji płuc pewnego dżentelmena, który również wkład w ten mały sukces ma duży. Żeby tylko jeszcze zechciał mniej palić, co zresztą będzie musiał uczynić, bo podobno miejscowym kibicom obiecał, że zrobi to kiedy jego Bolesław utrzyma się w lidze.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
01.06.2024r. Bębło godzina: 17:00 klasa okręgowa Kraków, gr. I
Orzeł Bębło – MGHKS Bolesław Bukowno 1:5 (0:3)
Bramki: Siek 89′ – Ondrejco 20′, 37′, 42′, Molenda 65′, Domański 88′.
Orzeł Bębło: Badowski – Bajołek, Dinmukhammed, Foltman (46′ Dudziński), Kwiatek, Kwinta, Nawrocki, Rauczyński (46′ Grzybowski), Siek, Szwajcowski Ł., Szwajcowski W.
Bolesław Bukowno: Stryczek – Michalik, Bruzda (71′ Cebo), Flakiewicz, Czapla, M.Rasała (80′ B.Rasała), Molenda (80′ Kańczuga), Ondrejco (71′ Lutsenko), Bujakiewicz, Szczepanik (60′ Chojowski), Oleś (60′ Domański).
Żółte kartki: Kwinta, Ł. Szwajcowski, Grzybowski – Szczepanik, Ondrejco, Michalik, Chojowski,
Sędziował: Maksymilian Sanetra z Olkusza
Widzów: ok. 70







