Po 7 latach banicji do Bundesligi wraca legendarny klub z Hamburga. HSV rozbiło SSV Ulm i przerwało klątwę papierowej kulki. Na Estádio da Luz, raczej zgasły światła dla popularnych Orłów. Benfica tylko zremisowała w derbach Lizbony ze Sportingiem i tytuł mistrza kraju pozostaje w sferze marzeń niż realnych działań. W Bukownie oprócz otwarcia mostu był też mecz, w którym dla Legionu Bydlin zagrał Bolesław. MGHKS postawił się liderowi z Krzeszowic i wytargał remis. W Kluczach poległ Olkusz, ale już za chwilę dla olkuszan powinien zagrać Legion, który wybiera się do Skały. W Miechowie wszyscy liczyli na komplet oczek, a Pogoń tylko zremisowała z Niedźwiedziem.
Przerwana klątwa
Przeklęty klub – HSV Hamburg. Przez ostatnich siedem sezonów zawsze czegoś brakowało. Piłkarze znad Łaby czasem w komicznych okolicznościach wypuszczali w ostatniej chwili awans z rąk i nóg. Gdy 7 lat temu pożegnali się z Bundesligą – piłkarski świat na chwilę stanął. Niemożliwe stało się faktem. Bundesliga bez HSV jeszcze przecież nigdy nie grała. „Immer Erste Klasse” – książki opisujące historię klubu z Hamburga straciły datę ważności. Karuzela kręciła się jednak dalej, ale bez chłopców z Volkparkstadion.
O klątwie papierowej kulki rzuconej przez kibica pisaliśmy w poniższym tekście:
Jeśli istnieje Bóg to HSV jest klubem, którego najbardziej nienawidzi. Tak było przynajmniej do wczoraj, bo oto 10 maja klątwa została zdjęta. HSV pewnie pokonał SSV Ulm 6-1 i już oficjalnie zameledował się w Bundeslidze.

Szczęśliwy koniec miał jednak tradycyjnie zaskakujący początek, bo to goście w 7.minucie wyszli na prowadzenie po golu Toma Gaala. I znów wszystkim wydawało się, że demony z ostatnich sezonów powrócą. Nic jednak z tego, HSV wziął się od razu do roboty i momentalnie głośno i dobitnie pokazał, że tym razem nie będzie żadnych kwadratowych jaj.

Radość piłkarzy HSV i smutek zawoników z Ulm, bo ci w towarzystwie Regensburga żegnają się z 2.Bundesligą. Warto zaznaczyć, że w Rothosen gra Łukasz Poręba, który w tym sezonie dla HSV zdobył 1 gola.
Powrót HSV do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech to niewątpliwie dobry znak dla piłki nożnej w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Na salony wraca w końcu wielka marka, legendarny klub dla którego rok 2018 nigdy nie powinien się wydarzyć.
Na Stadionie Światła
„Orłom” zgasły światła. Oczywiście, matematyczne szanse na mistrzostwo Portugalii wciąż są. Benfika ma tyle samo punktów co Sporting, ale w plecy bezpośrednie mecze. Do końca zabawy została ostania kolejka i trudno przypuszczać, żeby chłopcy z biało-zielonej części Lizbony nie dali rady Victorii Guimaraes.

Wprawdzie to już nie ta sama Benfica, w której na początku lat 90-tych, czarowali Rui Costa, Paulo Sousa czy Joa Pinto, ale sentyment przecież nie ulatuje ot tak.
Na stadionie w Bukownie
Niespodzianka. Tak można określić remis Bolesława ze Świtem. Ci pierwsi grają o nic, ci drudzy o zwycięstwo w całej klasie okręgowej.
Mecz nie należał do widowisk z kategorii – pięknych dla oka. Przy Spacerowej było tego dnia dość szaro i ponuro, a do tego zimny wiatr robił swoje. Kibice, choć zmarznięci nie mieli jednak prawa narzekać, bo ich pupile mocno postawili się liderowi. Gdy mieli fragmenty gorszej gry, to na ratunek przychodziła słynna „Amarena” i znów świat nabierał kolorów.


1-1 to wynik, który najbardziej cieszy chłopców z Bydlina.

Ich ewentualne zwycięstwo ze Skałą sprawi, że doskoczą do Świtu na odległość 2 punktów. Gola dla bukowian zdobył swego czasu piłkarski artysta – Tomasz Jarosz.
Na boisku w Kluczach
Skoro Bukowno zagrało dla Bydlina, to Bydlin powinien być solidarny z olkuską społecznością i dzisiaj odprawić z kwitkiem skalan. Wynik szczególnie ważny dla podopiecznych Pawła Curyły, którzy wczoraj bardzo dzielnie walczyli w Kluczach, ale nie sprostali miejscowej drużynie.

Olkusz znów osiadł na ostatnim miejscu w tabeli, ale wciąż jest wszystko możliwe. Rozkład jazdy jest korzystny dla piłkarzy ze Srebrnego Miasta pod warunkiem, że będą punktować.
Przy Konopnickiej w Miechowie
Wszyscy związani z Pogonią liczyli na 3 punkty. Gol Jakuba Komendy z 65.minuty dał nadzieję, na szczęśliwy koniec dla gospodarzy.

Ostatecznie skończyło się wynikiem 1-1 i podziałem punktów. Jeśli miechowianom poprawi humor fakt, że goście nie zbliżyli się do nich w tabeli, to tak właśnie trzeba odbierać ten mecz.

Do końca zabawy w klasie okręgowej zostało 5 kolejek. Wszystko wciąż może się zdarzyć zwłaszcza, że niektóre wyniki są dość niespodziewane (taki urok tej klasy rozgrywkowej).

W Bukownie oprócz starcia z liderem, ludzie żyli otwarciem mostu, który połączył dwa Bukowna. Ta wiekopomna chwila stała się faktem – 9 maja. Pozostaje wierzyć, że nie zakończy się to farsą jak obwodnica w Bolesławiu. Pewne jest za to jedno – zimą będzie tam wesoło.







