Śmierć Stanisława Pałamarczuka. Wielka strata dla lokalnego futbolu

Są ludzie, których nazwiska na zawsze wpisują się w historię klubu. Są też tacy, bez których tej historii po prostu by nie było. Niwa Nowa Wieś miała szczęście, że Stanisław Pałamarczuk był tak mocno jej oddany. Klub dla niego był wszystkim. On tym wszystkim też był dla klubu. Odszedł człowiek, którego zastąpić się nie da. Ogromna strata dla całej piłki nożnej w regionie.

Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Śp. Stanisława Pałamarczuka. Człowieka instytucji, jednego z tych, bez których lokalna piłka nie wyglądałaby tak samo.

Przez blisko 16 lat był Prezesem Niwy, wcześniej i później także jej sekretarzem, członkiem zarządu, trenerem, spikerem. Zawsze tam, gdzie klub go potrzebował – był. Nie rzucał się w oczy, nie robił wokół siebie szumu, pracował zawsze z największym poświeceniem, a w sprawach „papierkowych” nie było lepszego. To za Jego czasów powstał budynek na stadionie, a Niwa przeżyła jeden z najważniejszych momentów w swojej historii, czyli pierwszy awans do klasy okręgowej.

Stanisław Pałamarczuk prowadził drużyny na mistrzostwach Polski LZS w Słubicach, dwukrotnie walczył o medale, a w 2005 roku sięgnął po mistrzostwo Polski LZS trampkarzy. Był wychowawcą wielu zawodników, którzy zapisali się w historii klubu i poszli dalej. Nikomu nie trzeba przedstawiać takich zawodników jak Bartłomiej Dudzic (Cracovia), Mariusz Piskorka (najlepszy strzelec w dziejach Niwy), czy Tomasz „Bajcar” Dubiel.

W ostatnich latach pełnił funkcję Prezesa LZS Oświęcim, prowadził także drużynę seniorską Solavii Grojec. Niezależnie od barw klubowych był zawsze wierny jednej idei: pomagać, budować, współpracować. Oddany lokalnej piłce bez reszty.

Pozostanie w pamięci jako człowiek serdeczny, uczciwy i zawsze gotowy do pomocy. Zawsze z uśmiechem rzucał w moją stronę: „przyjedź jeszcze do nas”. Już nie zdążyłem.

Lokalna piłka już nigdy nie będzie taka sama.

Spoczywaj w pokoju.

***

ST
ST

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta