Szalony Finał MZPN: Beskid Andrychów – BKS Bochnia

To był mecz, który będzie dudnił w głowach widzów – długo. Było w nim wszystko. Piękne bramki, emocje, kartki, dramaturgia i te niesamowite podróże z nieba do piekła i z powrotem. Przy żywiołowo reagującej publice, wzorowej organizacji i palącym słońcu – puchar do Andrychowa porwali piłkarze Beskidu. W Bochni rozpacz, bo do sukcesu zabrakło tak niewiele.

Preludium do horroru

Pierwsza połowa to zacięte i wyrównane widowisko. Obie ekipy grały uważnie i z dużym szacunkiem do siebie. Widać było, że piłkarze obu ekip mają za sobą bardzo wyczerpujący i długi sezon w IV lidze. Ten finał dla jednych i drugich był pięknym zwieńczeniem piłkarskiej przygody w tych rozgrywkach.

Beskid lepiej wszedł w mecz i z pozycji trybun, to właśnie piłkarze z Andrychowa sprawiali lepsze wrażenia, ale piłka bywa przekorna i jako pierwsi trafili zawodnicy z Bochni. Karnego na gola zamienił Skocz, a wcześniej faul na Grzybowskim popełnił Koim.

fot. Krzysztof Porebski | fb.com/FotoPorebski

Beskid nie czekał długo z odpowiedzią. Biało-czerwoni rzucili się do huraganowych ataków i już w 19.minucie doprowadzili do wyrównania. Prawdziwa zespołowa akcja. Siwiec dograł do Wróblewskiego, ten do Pilcha, a Pilch zapakował do sieci Baka.

Do przerwy choć wynik pokazywał status quo, to piłkarze z Bochni mogli cieszyć się z prowadzenia. Skocz jednak huknął tylko w poprzeczkę bramki Wolanina.

Horror

Druga połowa to już totalna wymiana ciosów. Raz jedni, raz drudzy szarżowali na bramkę przeciwników. Goli jednak nie było, aż przyszła 80.minuta, która wstrząsnęła mieszkańcami Bochni, bo oto ich chłopcy w przeciągu niespełna minuty dostali dwa ciosy, po których nie mieli prawa się podnieść, a jednak!

Najpierw Ostafin dośrodkował na głowę Siwca, a ten skierował futbolówkę do bramki rywali. Chwilę później Ostafin zacentrował do Wróblewskiego i wydawało się, że jest po meczu.

Na szczęście dla widowiska – tylko się wydawało.

fot. Krzysztof Porebski | fb.com/FotoPorebski

Drużyna Damiana Rębisza pokazała wielkie serce, determinację i charakter. Zawodnicy Bocheńskiego wrócili z piekła do nieba w sposób godny najlepszych thrillerów w świecie hollywoodzkiego kina.

Najpierw fenomenalną piłkę Andrushko rzucił Skocz. I mieliśmy gola kontaktowego, ale to nie wszystko bo w ostatniej akcji meczu na kolana padli zawodnicy z Andrychowa. Tym razem Szewd dograł do Skocza i zrobiło się 3:3. Sędzia Krasny zakończył mecz i zaprosił wszystkich na dogrywkę, która kilka minut wcześniej wydawała się nierealna.

Dogrywka zakończyła się prawdziwym trzęsieniem ziemi w Bochni. W ostatniej jej minucie Andrychowianie powędrowali do piłkarskiego nieba i wywalczyli przepustkę na szczebel centralny rozgrywek Pucharu Polski. Wszystko to za sprawą fenomenalnego strzału. Nazwisko Koryga będzie w Bochni śnić się po nocach. To właśnie ten chłopak kropnął z narożnika szesnastki i piłka po słupku wtoczyła się do siatki Baka.

fot. Krzysztof Porebski | fb.com/FotoPorebski

Beskid wrócił z dalekiej podróży. Już byli w niebie, potem urządzali się w piekle, ale właśnie strzał Korygi wyrwał ich ze śmierci klinicznej i dał upragniony puchar.

Organizacja TOP

Warto podkreślić, że finał na stadionie Hutnika był nie tylko piłkarskim widowiskiem, ale również organizacyjnym sukcesem. Nowe władze Małopolskiego Związku Piłki Nożnej zadbały o każdy szczegół: od profesjonalnej oprawy meczowej, przez sprawną logistykę i bezpieczeństwo, aż po atmosferę, która przypominała wydarzenia rangi centralnej.

fot. Krzysztof Porebski | fb.com/FotoPorebski

Nowe kierownictwo MZPN udowodniło, że futbol regionalny może wyglądać profesjonalnie, nowocześnie i z klasą. Był to nie tylko finał Pucharu Polski – to było święto małopolskiej piłki.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

Finał Pucharu Polski MZPN, 18.06.2025

Beskid Andrychów – BKS Bochnia 3:3 (1:1), d.1:0

Bramki: Pilch 19, Siwiec 80, Wróblewski 81, Koryga 120+1 – Skocz 8, 90+3, Andrushko 83

Beskid: Wolanin – Mizera, Siwiec, Malarz (113 Kapera), Kaczmarczyk, Wróblewski, Koim, Matysek (14 Iwanicki), Pilch (80 Koryga), Sarnecki, Ostafin.

BKS Bochnia: Baka – Sławecki (117 Mazur), Różyński, Andrushko (90 Szwed), Skocz, Łyduch, Grzybowski (62 Klimek), Kołton, Tomala (82 Majcher), Gil, Trojan (82 Kozik).

Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków)

Żółte kartki: Ostafin, Sławecki – Łyduch

Czerwona kartka: Kaczmarczyk 110 (Beskid, faul)



ST
ST