Równy tydzień minął od wyborów nowych władz w Podokręgu Olkusz. Tron został obsadzony po staremu, lekkie przetasowania nastąpiły na stołkach w zarządzie, ale kto w piłce siedzi od lat to doskonale zdaje sobie sprawę, że w takiej konfiguracji widoków na lepsze jutro po prostu nie ma.
Emocje już opadły, a więc w kilku zdaniach można i trzeba podsumować to, co wydarzyło się w poprzedni czwartek w hotelu Victoria w Olkuszu. Delegaci, którzy dzierżyli w swoich dłoniach mandat wyborczy zdecydowali, że przez 4 najbliższe lata naszą lokalną piłką dowodzić będzie Joanna Ściepura.
Stosunek 25-18 dał jej zwycięstwo. Głosowali wszyscy przybyli. Nikt od głosu się nie wstrzymał, choć jeden z panów tak mocno się zarzekał, że odda pusty głos. Oczywiście nie zmieniłoby to nic, ale słowo jest słowem i jak widać z tych ust zupełnie nic nieznaczącym.
Sposób przeprowadzenia wyborów jednych szokuje, innych przeraża, a jeszcze inni właśnie takich metod się spodziewali. Mnie one nie zdziwiły, a co więcej właśnie czegoś takiego się spodziewałem. Żadnych zasad, byle przepchnąć po swojej myśli. Co w tym dziwnego?
Wynik, choć korzystny dla panującej to przy nim trzeba się chwilkę zatrzymać. 25 do 18, z czego te 18 to głosy wszystkich największych klubów i tych, które na pierwszym miejscu stawiają rozwój. Nie własne korzyści, a rozwój.
Te 25 głosów zawiera w sobie aż 8 głosów z Rady Trenerów, Kolegium Sędziów i Rady Seniorów. A więc 8 głosów, które zostały obsadzone „swoimi” bez żadnych zasad ich wyboru i selekcji. I już pomijam, że dwie osoby z Rady Trenerów – nie są trenerami. Taki oto przywilej „władzy”. Trzeba się z tym pogodzić i tyle.
Szkoda tylko piłki i tych wszystkich ludzi, którzy mocno zaangażowali się w ten projekt. A nie byli to ludzie przypadkowi. Każdego dnia swoją pracą i wiedzą pokazują, że są wybitnymi specjalistami w wielu dziedzinach, a w piłce – szczególnie. Zaangażowali się też ludzie, których nazwiska w piłce krajowej robią wrażenie. W Olkuszu jednak postawiono na sprawdzony układ, który pozwala w zasadzie tylko trwać. Rozwój, ambicje, marzenia – to przecież nie ważne.
Zwyciężczyni gratuluję raz jeszcze i raz jeszcze podkreślam, że nie wierzę aby pod jej „rządami” ta lokalna piłka wstała z kolan i ruszyła w kierunku rozwoju.
Tym samym apeluję do Pani Ściepury o to, aby wszystkie kluby i osoby, które poparły moją kandydaturę były traktowane z należytym szacunkiem i powagą. Zwłaszcza, że są to kluby, które nadają ton piłce w naszych rodzinnych stronach. Proszę pamiętać, że każdy ma prawo dokonywać wyboru, a Pani jest prezesem wszystkich. Nie tylko tych, które skreśliły krzyżyk przy Pani nazwisku. To Podokręg jest dla klubów i nigdy na odwrót.
Jestem pewny, że ludzie, którzy weszli w skład nowego zarządu i dali tam swoje nazwisko po latach przyznają mi rację. Wielu przed nimi już to niestety przerabiało.
Najbardziej szkoda młodych ludzi, którzy przyszli tego dnia pod Victorię. Oni tak mocno wierzyli, że będą mogli swoją pasję realizować w olkuskich strukturach. Niestety miejsca dla młodych, zdolnych i ambitnych tutaj wciąż nie ma.
Wszystkich, którzy uwierzyli, że w Olkuszu można normalnie i da się normalnie – przepraszam. Zawiodłem wasze oczekiwania i nadzieje. Beton okazał się podwójnie zbrojony, a korzyści jednostek wzięły górę nad chęcią rozwoju mas.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
26 kwietnia „nowe” władze olkuskiego związku swoje poparcie przekażą Ryszardowi Kołtunowi, który ubiegał się będzie ponownie o fotel prezesa MZPN.







