Jak już debiutować to właśnie w takim stylu. Trener Piotr Kurylonek i jego Pogoń Miechów nie mieli żadnej litości dla Proszowianki, której w delegacji wbili 3 gole i zabrali do domu 3 punkty. Cały Miechów mocno odetchnął, bo Pogoń zaskoczyła tak jak pragnęli tego jej kibice.
Jesień nie jest szczęśliwa dla Proszowianki, zwłaszcza jeśli mówimy o jej piłkarskich potyczkach na własnym stadionie. W Proszowicach pełną pulę zdobył Legion Bydlin i Michałowianka Michałowice, a teraz podobnej rzeczy dokonała miechowska Pogoń. Wynik zaskakujący, bo faworytem niedzielnego meczu byli gospodarze, którzy już na samym początku starcia mieli ogromnego pecha. Kamil Kopeć i Arkadiusz Krawiec nabawili się groźnie wyglądających urazów i trener Mariusz Bienias musiał dokonać dwóch zmian w składzie.

Początkowa faza meczu to typowe piłkarskie szachy. Jedni i drudzy sprawdzali na co stać przeciwnika, a gra była mocno wyrównana i często toczyła się o prymat w środkowej strefie boiska. Pogoń, a w zasadzie jej grający prezes – Dawid Byrski, był blisko zdobycia gola. Strzał głową grającego włodarza już w 6.minucie spotkania mógł otworzyć wynik, ale w bramce czujny był Cyprian Baranowski, który wyłapał uderzenie z bliskiej odległości.
Pogoń z biegiem czasu naciskała coraz mocniej. Zawodnicy z Miechowa imponowali mobilnością i walecznością. Wyglądali jakby bardziej chcieli od zdezorientowanych takim obrotem spraw gospodarzy. Taka gra szybko przyniosła oczekiwane przez nich efekty. Najpierw w 21.minucie lewą stroną pomknął Filib Kubicki i uderzył z ostrego kąta tak solidnie, że piłka zatrzepotała w proszowickiej sieci.

5 minut później wynik na tablicy brzmiał 0:2. Strzał Jakuba Rdesta zza pola karnego był nie do obrony. Fubolówka jeszcze huknęła o słupek i wpadła do prostokąta strzeżonego przez Baranowskiego.

Proszowianka tego dnie wyglądała jak zbieranina dzieci, którzy bez ładu i składu błądzą we mgle. Widać, że wymuszone zmiany i dość mocno pokiereszowany kontuzjami skład nie da rady przeciwstawić się dobrze naoliwionej maszynie z Miechowa, która w bramce miała dobrze dysponowanego Kacpra Szyńca, a ten z kolei wszystkie strzały z daleka wyłapywał pewnie. W inny sposób gospodarze nie byli w stanie zagrozić gościom. Tak zabawa ta wyglądała do ostatniego gwizdka arbitra w pierwszej połowie.
Druga odsłona to z kolei duża zmiana w poczynaniach Proszowianki. Ekipa trenera Mariusza Bieniasa ruszyła mocno do przodu i wręcz złapała za gardło Pogoń, ale ta na wszystkie ataki pozostała nie wzruszona, bo fenomenalnie w dalszym ciągu spisywał się w bramce Szyniec.
Najlepiej przekonał się o tym w 51.minucie Jakub Chwał, który młodego golkipera z Miechowa próbował pokonać z rzutu karnego podyktowanego za faul na Jakubie Wieczorku. Szyniec wyczuł jednak jego intencje i gol kontaktowy dla Proszowianki pozostał tylko marzeniem gospodarzy.

Proszowianka naciskała nadal, ale rezultat na tablicy nie zmienił się. Gospodarze obili nawet poprzeczkę świątyni strzeżonej przez Szyńca, ale piłka mimo to nie znalazła drogi do sieci.
Im dalej w las tym ubrani w czarne kostiumy piłkarze z Proszowic nie mieli nic do stracenia. Atakowali i narażali się na kontry. Po jednej z nich, a konkretnie po stałym fragmencie gry, Byrski dorzucił piłkę w pole karne, a tam niepilnowany przez nikogo Wiktor Nowakowski dopełnił dzieła zniszczenia.

Była 86.minuta i wszystko stało się jasne.

Pogoń wróciła do domu z kompletem oczek, a Piotr Kurylonek zaliczył wymarzony trenerski debiut w nowych barwach.
Z Piłka w Sercu (ST)
Uważam, że zagraliśmy dość dobre spotkanie lecz niestety przytrafiały nam się słabsze momenty z których ciężko było nam wyjść i złapać odpowiedni rytm grania, szczególnie w drugiej połowie. Drużyna zareagowała bardzo dobrze na to czego wymagałem od nich w sferze mentalnej, oglądaliśmy agresywną i dobrze reagującą na stratę piłki Pogoń.
Piotr Kurylonek – trener MKS Pogoń Miechów
***
20.10.2024r. Proszowice, godzina 15:00
Proszowianka – Pogoń Miechów 0:3 (0:2)
Bramki: Kubicki 22, Rdest 27, Nowakowski 86.
Proszowianka: Baranowski – Wieczorek, Wilk, Gorczyca, Cebulski (42 T. Przeniosło) – Migas, Polański, Nowak, Kopeć (4 Rokita) – J. Chwał, A. Krawiec (12 Konieczny, 81 Białko).
Pogoń: Szyniec – Michalak, Nowakowski, Wędzony, Antosiewicz – Przeździk, Łucka, Janus (84 Amieliszko), Rdest, Kubicki (62 Komenda) – Byrski (89 Król).
Żółte kartki: Janus, Komenda.
Sędziował: Kamil Grochal
Widzów: ok. 200







