Zabrzańskiego Górnika sen o potędze

Dzisiaj o godzinie 20:00 przy Roosevelta 81 w Zabrzu, Górnik podejmie poznańskiego Lecha. Będzie to ważne spotkanie w kontekście układu sił w tabeli. W Zabrzu wszyscy liczą, że Górnik znów zagra widowiskowo i zgarnie komplet punktów. Liczą także, że najbliższe tygodnie dadzą odpowiedź, w którą stronę pójdzie jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów. Być może niebawem Górnik zmieni właściciela, bo nie ma co ukrywać, że klub będący na garnuszku miasta jest wszystkich, a tak naprawdę nikogo.

Mityczność, legenda i wielkość Górnika

Górnik swoją wielkość i potęgę zbudował w całkiem innych czasach niż obecne. Polska wtedy mocno stała węglem, a klub w latach 1957-1972 zgarnął, aż dziesięć mistrzowskich koron. Ostatni mistrzowski zryw dumy Zabrza miał miejsce w końcówce PRL-u. Wtedy Górnik skasował wszystkich rywali w walce o tytuł jeszcze czterokrotnie, zapisując ostatniego majstra na swoje konto w roku 1988. I od tej pory zegar na tym stanął. Skończyło się to co dobre dla kibiców „Trójkolorowych”. Zbiegło się to z upadkiem komunizmu, a co za tym idzie kurek z mamoną płynącą z państwowych kopalń do klubu sportowego – zakręcono. Te piękne dla Górnika czasy sprawiły, że klub obrósł już na stałe w legendę polskiej piłki nożnej. I słusznie, bo sukcesów na swoim koncie ma co niemiara.

Jeśli do tego wszystkiego dołożymy ogromny potencjał kibicowski, to jasne jest, że każdy chce i głośno marzy o powrocie wielkiego Górnika. Do tego droga jednak jeszcze daleka, a dzisiaj klub działa na zasadzie, że im biedniej wokół tym lepiej prezentuje się na boisku. Bieda – jednoczy i wiedzą, o tym wszędzie nie od dzisiaj.

Nadzieja na lepsze jutro

Żeby Górnik znów mógł bić się o miano najlepszej drużyny w kraju potrzeba jednak czegoś więcej niż chęci i dobrej woli. Mianowicie chodzi o właściciela, a raczej jego zmianę. Klub, który jest w rękach miasta niby zawsze jest stabilny, ale no właśnie niby. W Zabrzu korelacja z miastem trwa już ogrom czasu i jeszcze nic z niej dobrego nie wynikło. Ktoś oczywiście powie, że przecież Górnik dzięki Zabrzu nadal istnieje i zapewne będzie miał rację. Tylko czy o to chodzi? Biorąc pod uwagę, że to właśnie bardziej Zabrze znane jest z tego, że ma Górnika. Markę rozpoznawalną w całym kraju i poza jego granicami. Ludzie, którzy patrzą realnie na to wszystko co w ostatnim czasie dzieje się przy Roosevelta 81 nie mają wątpliwości, że czas odcięcia od uzależnienia od samorządu to jedyna droga jaką powinien obrać klub. I taka nadzieja się pojawiła. Żeby była jasność, zmiana właściciela to nie problem. Problem w tym, żeby zmienić na takiego, który ten Górnik rzeczywiście potraktuje wyjątkowo, tak jak wyjątkowy jest ten klub. O jego akcję ubiegają się trzy podmioty: Key Solutions, konsorocjum Zarys-Tabapol z Zabrza, a także Invest-Group z Katowic.

Wykorzystać potencjał Podolskiego

Za tym pierwszym zainteresowanym kapitałem stoi Thomas Hansla, a za nim z kolei stoi sam Lukas Podolski, czyli mamy mieszankę biznesu i sportu. Układ wydaje się, że idealny. Rozmowy ponoć trwają, ale z magistratu w tej sprawie wieje – ciszą. Wiadomo delikatna sprawa, zwłaszcza kiedy to wszystko dzieje się na chwilę przed wyborami do władz miasta. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że kibice Górnika w Zabrzu to ogromny elektorat, stąd przeciwnicy urzędującej „Carycy” w swojej kampanii wyborczej podnoszą temat odpowiedzialnej i koniecznej prywatyzacji Górnika. Każdy chce na tym ugrać coś dla siebie.

Niewątpliwie czas na boisku jaki w koszulce Górnika spędza Lukas Podolski powoli dobiega końca. Mistrz Świata z 2014 roku jest w wybornej formie, ale każdy wie, że numer pesel ciężko jest oszukać. Wie to również sam mistrz, który coraz głośniej mówi o problemach jakie trawią klub. Ma na nie pomysł i jeszcze ma chęci, żeby tu zostać i pomóc wszystko poukładać, tak jak to powinno wyglądać w klubie, który czternaście razy nie miał sobie równych w kraju. Nie ulega wątpliwości, że Górnik dla Poldiego jest wielką świętością, tylko czy jemu samemu starczy cierpliwości do tego co się obecnie wokół klubu dzieje. Zniechęcić takiego człowieka do działania będzie wielką sztuką, ale wcale nie niemożliwą. Podolski bez Górnika oczywiście sobie poradzi, ale czy zadziała to też pozytywnie w drugą stronę? Mam coraz większe wątpliwości.

W końcu rośnie czwarta trybuna

Mówią, że nie jest słowna, że taka i owaka, a jednak słowa dotrzymała. To właśnie za rządów Mańki-Szulik prace związane z budową czwartej trybuny dobiegają końca. Wprawdzie miało się to już stać kilka lat temu, ale przecież oczywiste jest, że dzieje się to w czasie przed samymi wyborami. Przecież czymś trzeba tych wszystkich ludzi do głosowania zachęcać.

Za parę miesięcy Górnik będzie miał stadion cacy z pojemnością przekraczającą 30 tysięcy kibiców. Teraz musi jeszcze do tego powstać sensowny biznesplan, który będzie miał na zarządzanie tym obiektem jakiś pomysł. To powinno na siebie zarabiać i nie ma w tym temacie dyskusji.

Na przekór wszystkim – wygrać z Lechem

Piłkarze starają się odciąć od szumu medialnego i robią swoje. Wiadomo, że nie jest to do końca możliwe, bo przecież te największe zawirowania dotyczą właśnie ich samych. Trener Jan Urban to jednak fachowiec o wielkiej klasie. Dzisiaj nikt przy Roosevelta nie ma wątpliwości, że o 20:00 kibice zobaczą Górnik walczący o każde źdźbło trawy. Jeśli do tego dojdzie troszkę szczęścia to 3 punkty znów zostaną w Zabrzu.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

09.03.2024r. godzina 20:00, Zabrze – PKO BP Ekstraklasa

Górnik Zabrze – Lech Poznań

ST
ST