Padł rekord – Palma zostaje w Poznaniu!

fot. Lech Poznań/FB.

Mamy do czynienia z transferem, który za kilka lat będziemy wspominać jako przełomowy?

Kiedy kilka miesięcy temu Luis Palma pojawił się w Poznaniu na zasadzie wypożyczenia z Celtiku, mało kto przypuszczał, że temat jego przyszłości będzie ciągnął się praktycznie przez całe okno transferowe. Ostatecznie jednak saga dobiegła końca. Lech Poznań wykupił Honduranina za rekordową w historii klubu kwotę i tym samym pokazał, że po zdobyciu mistrzostwa Polski nie zamierza zwalniać tempa. Tylko czy rzeczywiście mamy do czynienia z transferem, który za kilka lat będziemy wspominać jako przełomowy?

Lech kupił pewność, a nie potencjał

W polskiej piłce rekordowe transfery często dotyczą zawodników, którzy mają dopiero eksplodować. Kluby płacą za potencjał, licząc na rozwój i późniejszą sprzedaż z dużym zyskiem.

Przypadek Palmy jest jednak inny.

Lech nie płaci za marzenia. Płaci za zawodnika, którego już zna. Sztab zna jego mocne i słabe strony. Wie, jak funkcjonuje w szatni. Wie, jak wygląda jego przygotowanie motoryczne. Wie również, że potrafi dawać liczby w Ekstraklasie.

To znacząco zmniejsza ryzyko sportowe.

Trudno znaleźć w Europie wielu piłkarzy za podobne pieniądze, którzy gwarantowaliby równie dużą przewidywalność.

fot. Weszło.com

Ale nie oszukujmy się – wiosna nie była idealna

Nie można udawać, że Palma przez cały rok zachwycał.

Gdyby tak było, temat wykupu zostałby zamknięty znacznie wcześniej. Jesień dała kibicom wiele powodów do optymizmu, jednak wiosną Honduranin momentami wyglądał jak zawodnik szukający formy.

Liczby przestały robić takie wrażenie, pojawiały się mecze, w których był praktycznie niewidoczny, a dyskusje o wykupie stawały się coraz gorętsze. Właśnie dlatego Lech przez długi czas negocjował z Celtikiem. W Poznaniu zdawano sobie sprawę, że cena ustalona wcześniej mogła nie odpowiadać temu, co Palma pokazał w drugiej części sezonu.

Można wręcz odnieść wrażenie, że mistrz Polski do ostatniej chwili próbował znaleźć kompromis między sportową wartością zawodnika a finansowym rozsądkiem. I trudno się temu dziwić. Ponad cztery miliony euro to wciąż suma, która dla większości polskich klubów pozostaje całkowicie nieosiągalna.

Gdzie Palma znajduje się w historii Ekstraklasy?

Honduranin znajdzie się w absolutnej czołówce najdroższych transferów przychodzących w historii ligi.

Miejsce Piłkarz Skąd Dokąd Kwota
1 Osman Bukari Austin FC Widzew Łódź 5,5 mln €
2 Luis Palma Celtic Lech Poznań ok. 4–4,5 mln €
3 Przemysław Wiśniewski Spezia Widzew Łódź 3,1 mln €
4 Mileta Rajović Watford Legia Warszawa 3,0 mln €
5 Emil Kornvig Brann Widzew Łódź 2,4 mln €
6 Rúben Vinagre Sporting Legia Warszawa 2,3 mln €
7 Yannick Agnero Halmstads BK Lech Poznań 2,0 mln €
8 Sam Greenwood Leeds United Pogoń Szczecin 2,0 mln €
9 Steve Kapuadi Legia Warszawa Widzew Łódź ok. 2,0 mln €
10 Ali Gholizadeh Charleroi Lech Poznań 1,8 mln €

Jeszcze kilka lat temu kibice Ekstraklasy ekscytowali się transferami za milion euro. Dziś coraz częściej mówi się o dwóch, trzech czy nawet pięciu milionach.

Lech, Legia i Widzew pokazują, że finansowa rzeczywistość ligi zaczyna się zmieniać. Oczywiście nadal daleko nam do Czech, Turcji czy Belgii, ale rekordowy wykup Palmy jest kolejnym dowodem na to, że polskie kluby coraz częściej przestają być wyłącznie sprzedawcami. Zaczynają również inwestować.

Największy plus? Ambicja

Najbardziej imponuje jednak nie sama kwota.

Imponuje decyzja.

Polskie kluby przez lata przyzwyczaiły kibiców do tego, że po sukcesie następuje wyprzedaż. Najlepsi odchodzą, budżet się zgadza, a drużynę trzeba budować od nowa.

Lech zrobił odwrotnie.

Zdobył mistrzostwo Polski i postanowił zatrzymać jednego z najważniejszych zawodników. Który ma pomóc w osiągnięciu upragnionej Ligi Mistrzów.

To sygnał nie tylko dla kibiców, ale również dla szatni. Klub pokazuje piłkarzom, że celem nie jest wyłącznie przetrwanie w krajowej czołówce. Celem jest rozwój i regularna obecność w Europie.

fot. Onet.pl

Największe ryzyko? Cena

Jednocześnie rekordowe transfery mają swoją brutalną stronę.

Od teraz każdy mecz Palmy będzie oceniany przez pryzmat wydanych pieniędzy.

Jeżeli strzeli gola – wszyscy powiedzą, że tak powinno być.

Jeżeli przez miesiąc nie będzie dawał liczb – natychmiast wróci temat ceny.

Tak działa obecny futbol.

Właśnie dlatego Palma znalazł się dziś w wyjątkowej sytuacji

Nie musi nikomu udowadniać, że potrafi grać w Ekstraklasie. Udowodnił to już wcześniej. Musi natomiast udowodnić, że jest wart rekordowych pieniędzy.

A to różnica większa, niż mogłoby się wydawać.

Filip Czarnecki

Filip Czarnecki
Filip Czarnecki

Od dzieciaka kibic naszej ukochanej Ekstraklasy.

Transfery, afery, najważniejsze informacje z naszego rodzimego podwórka i nie tylko.

 

Artykuły: 4

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta