Bezwartościowe zwycięstwo Wisły. Rozpacz w Kołobrzegu!

To był ostatni akord sezonu zasadniczego. Przemeblowana Wisła wygrała w Rzeszowie ze Stalą . To wszystko jednak nie ma żadnego znaczenia, bo w Krakowie lud znów wierzy, że się uda, a żeby tak się stało – potrzebne są jeszcze dwa zwycięstwa. Tylko dwa i aż dwa. Rzecz prosta, a zarazem niebywale trudna – zwłaszcza dla Białej Gwiazdy, która potrafi wygrać z każdym i z każdym niestety potrafi przegrać. W Kołobrzegu – rozpacz. Kotwica spadła z ligi.

Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Wisła gra! – ryknął tłum w na stadionie Miejskim w Rzeszowie w 10.minucie meczu. Chwilę później ubrani w czerwone trykoty piłkarze Białej Gwiazdy utonęli w swoich objęciach. Fred, bo tak o sobie mówi, ale nie Flinston – a Duarte, nie dał szans Krzysztofowi Bąkowskiemu. Z dość daleka, przy słupku, po ziemi i było 1:0 dla krakowian.

fot. Krzysiek Zębala Foto

Podopieczni Mariusza Jopa na starcie ze Stalą wyszli mocno przemeblowani. To wszystko efekt zaplanowanego czyszczenia. Najważniejsi gracze Wisły w ostatnim meczu nazbierali napomnień po to, aby z czystą kartoteką wejść w baraże. Nikt w Krakowie nie ukrywa, że awans do Ekstraklasy to priorytet. Trzeci raz z rzędu, ale być może najważniejszy, bo jeśli tym razem się nie uda to Wisła na dobre ugrzęźnie w marazmie I-ligowej sieczki.

Słynny „Szefu” też staje na głowie, aby ponownie nakręcać kołowrotek wiary. W języku angielskim – przekaz brzmi jeszcze bardziej zaszczytnie, a słowa pisane okraszone są nutką ważnego splendoru. Lud czyta i wierzy. Nakręceni jarają się jeszcze bardziej, nieprzekonani nakręcają się samoistnie.

Dwie gry – tyle, i aż tyle – dzieli Wisłę od Ekstraklasy. Warunek oczywiście jeden – zwycięstwa w dwóch meczach barażowych. Szefu to wie, ale fakt, że może skończyć się na jednym meczu play-off, pomija. Słusznie.

Warty odnotowania strzał Benedykta Piotrowskiego zatrzymał się na poprzeczce świątyni Letkiewicza. Ciut niżej i mielibyśmy remis.

W 36.minucie, skuteczny rajd w bocznym rejonie boiska przeprowadził Angel Baena. Hiszpan wyłożył popularnemu „Zwolakowi” do pustaka i było w zasadzie po meczu. 34 kolejki czekali kibice Wisły na dobre dogranie tego rzezimieszka urodzonego w miejscowości o pięknej nazwie – Santa Coloma de Gramenet.

fot. Krzysiek Zębala Foto

Z tym wydarzeniem zbiegło się dość istotne dla układu tabeli – wydarzenie w Siedlcach. Tam drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Cassio i Pogoń w meczu o życie ze zdegradowaną Wartą, musiała radzić sobie w osłabieniu. Uśmiechy zagościły na twarzach kibiców z Kołobrzegu, ale trwało to dosłownie chwilę i wszystko wzięło w łeb. Pogoń wyszła na prowadzenie po karnym, którego na gola zamienił Flis, a w Niecieczy Kotwicę pokarał Kasperkieiwcz. Piłkarze znad morza znaleźli się pod kreską.

fot. Gazetamorska.pl

W Rzeszowie nic więcej ciekawego się nie wydarzyło i na całe szczęście, sędzia Urban sprawnie i szybko zakończył pierwszą odsłonę tego oszałamiającego spektaklu.

W Stolicy Innowacji przy ul. Hetmańskiej, druga połowa była niepotrzebna. Pewna utrzymania rzeszowska elita i Wisła, która chciała dowieźć zwycięstwo najmniejszym nakładem sił. Można było przebić piłkę i iść do domu. Piłki nie przebito, mecz dograno. Wynik uległ jeszcze zmianie, bo Fred zaliczył w tym meczu dublet. Podobnie jak w pierwszej połowie, kropnął tuż przy słupku. Bąkowski – nie dał rady.

Wisła wygrała, ale zwycięstwo to w ostatecznym rozrachunku nie dało lepszego rozstawienia przed najważniejszą zabawą. Zakładowy Klub Sportowy pokonał Miedź i w tabeli przetasowanie nie nastąpiło. Jeden mecz na pewno, a może dwa. Taki scenariusz przed chłopcami „Szefa”. Pierwszy w domu przy komplecie publiczności z zawsze groźną Miedzią i ewentualny drugi, w delegacji w Płocku. Temat ciężki, ale w piłce oczywiście wszystko jest możliwe.

Tego bardzo nie chciałem napisać, ale takie złe przeczucie chodziło za mną od wczoraj. Kołobrzeg i jego piłkarski klub Kotwica. Zanosiło się na to od dawna i w końcu się stało. Na stadionie przy ul. Śliwińskiego będzie inna, smutna rzeczywistość.

fot. Kotwica Kołobrzeg Kibicowsko

Kotwica spadła z ligi, a to przy całej organizacyjnej degrengoladzie jaka panuje w tym uroczym nadmorskim klubie – przyszłość i ewentualny szybki powrót na zaplecze – nie rysuje się w jasnych barwach, a wręcz przeciwnie. Ciemne chmurzyska i sztorm, który wywraca statki i czapki z łbów zrywa.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

25.05.2025r. Rzeszów, Stadion Miejski, godzina 17:30 – Betclic 1 liga

Stal Rzeszów – Wisła Kraków 0:3 (0:2)

Bramki: Duarte 12′, 72′, Zwoliński 36′

Stal: Bąkowski – Warczak, Kościelny, Synoś, Simcak (67 Kukułka) – Piotrowski – Łyczko (67 Gujda), Kucharski (67 Kądziołka), Thill, Prokić (44 Pena) – Musik (73 Bała).

Wisła: Letkiewicz – Jaroch (74 Szot), Łasicki, Colley, Mikulec (63 Kiakos) – Igbekeme (80 Baniowski), Sukiennicki – Baena (46 Kiss), Alfaro, Duarte (74 Kuziemka) – Zwoliński.

Sędziował: Piotr Urban (Warszawa). 

Żółte kartki: Kucharski, Prokić – Colley. 

Widzów: 5478.

ST
ST