Ciężkostrawny gniot z zakalcem

Jak widać nie tylko nam nie podoba się forma jaką prezentują zawodnicy Bolesława Bukowno w ostatnich tygodniach. Ten zasłużony dla naszej lokalnej piłki klub stacza się coraz niżej w tabeli popularnej „okręgówki”. Traci punkty z zespołami, które teoretycznie powinien odprawiać z przysłowiowym kwitkiem. Zafrasowany także jest pewien kibic tej drużyny, który z pozycji trybun obserwował ostatnią potyczkę bukowian z ekipą Niedźwiedzia. Pan Marek prosił aby jego list opunlikować w całości. Tak też czynimy.

list nadesłany do redakcji w dniu 14.04.2025 o godz. 22:37

Sobotnie spotkanie zespołów z dołu tabeli krakowskiej okręgówki grupy pierwszej, czyli Bukowna i Niedźwiedzia nie zapowiadało się jako wielkie piłkarskie widowisko.

Teoretycznie produkt był ładnie przystrojony bo i pogoda ładna, trochę widzów na trybunach i nawet efekty pirotechniczne w trakcie spotkania. Jednakże okazało się to wszystko ciężkostrawnym wypiekiem z zakalcem w środku (choć nie chciałbym umniejszać postawy drużyny gości w tym meczu, która była jedynym pozytywem).

Drużyna gospodarzy nieco przemeblowana, bo widać trener szuka optymalnego ustawienia. Nie wiem czy akurat poszukiwania trenera nie spełzną na niczym, bo już od dawna jest znane powiedzenie o Salomonie, który i z pustego nie naleje.

Spotkanie rozpoczęło się od naporu gospodarzy i co kilka chwil kotłowało się pod bramką bardzo dobrze spisującego się Daniela Wykurza w bramce gości.

W 15.minucie gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Tomasza Jarosza i można powiedzieć, że to było na tyle z ich strony. Ciasto nawet ładnie wypieczone z wierzchu zostało nadgryzione, a więc pora zagłębić się do jego wnętrza. Niestety środek okazał się nie do przełknięcia, a jak już został przełknięty, to na pewno wywoła problemy gastryczne.

To się robi coraz mniej śmieszne ,wygrywa Skała ,Przeginia, Niedźwiedź, a za tydzień polegniemy w Olkuszu i to co wydawało się niemożliwe będzie bardzo realne. Strefa spadkowa w naszym zasięgu.
Wydawało się, że ten rok będzie spokojny, ale z taką grą jak ostatnio to niestety do końca będziemy drżeli o utrzymanie.

Zenon – kibic Bukowna

Kolejne minuty pokazały, że goście nawet nieźle potrafią grać w piłkę, choć akurat na tle gospodarzy nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie, bo nie takie ekipy z mojego Bukowna wracały z kompletem punktów.

W 37.minucie, po rzucie rożnym goście za sprawą ich kapitana – Patryka Strony uzyskują wyrównanie po strzale głową. Bramka bardzo rzadko spotykana na jakimkolwiek boisku bo naprawdę ciężko o zaobserwowanie strzału do pustej bramki. Ale widać, że i tak można.

Tuż przed przerwą zawodnik gości Norbert Wyjadłowski od połowy boiska pobiegł z piłką na bramkę Macieja Ciołczyka i tylko braki jakościowe murawy stadionu w Bukownie nie pozwoliły mu na finezyjne zakończenie akcji. Przy okazji zawodnik gości pokazał, że nawet z piłką jest szybszy od obrońców Bukowna, których dyspozycja nie była mocną stroną. Przynajmniej w sobotę.

Do przerwy więc mieliśmy remis, a skoro piłkarskie powiedzenie mówi, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, to goście z pełnego pozwolenia skorzystali po przerwie. W odstępie pięciu minut strzelili dwie bramki i za sprawą Dominika Skrzydlewskiego i Mateusza Mudyna – było po meczu. Gdyby Niedźwiedź nył skuteczny w wykorzystywaniu swoich okazji bramkowych, to mógł strzelić spokojnie kolejne bramki.

A Bukowno? Jak stwierdził kapitan – gramy dla przyjemności. Słuszna może i teza, ale granie dla przyjemności można uskuteczniać wciąż grając na małych boiskach ligi Red Box. Moim zdaniem można też dodać  – gramy jak potrafimy. Nie da się na to patrzeć, niestety. I trzeba zaznaczyć, że był to mecz z jedną z najsłabszych drużyn w tej lidze, bo tą najsłabszą jest oczywiście Bolesław Bukowno. Jak jeszcze tydzień temu łudziłem się, że tak nie jest – tak teraz nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Marek, kibic z Bukowna

***

Nazwisko Pana Marka – do wiadomości Redakcji.

Redakcja
Redakcja
Artykuły: 0