Pisaliśmy, że w drużynie Zagłębia jest źle i nie ma tam optymistycznych widoków na przyszłość. Fakty jednak są takie, że z każdą kolejną godziną wychodzą nowe absurdalne rzeczy, kompromitujące klub.
Zacznijmy od tego, że GieKSa – zgodnie z przewidywaniami przejechała się po Zagłębiu w rozmiarach 4-0. Katowiczanie objęli prowadzenie już w 14. minucie po trafieniu Antoniego Kozubala. Następnie, była czerwona kartka dla sosnowiczan, kolejne gole na GKS-u, niewykorzystany rzut karny dla Zagłębia i gol dobijający dla gości. Po meczu zaczęło się najlepsze – konferencja prasowa trenera sosnowiczan.
Ogólnie, ciężko to jakkolwiek skomentować. Pewne jest tylko to, że obserwujmy cyrk obwoźny w Sosnowcu. Kibice Zagłębia mają prawdopodobnie nadzieję, że jutro oficjalny profil klubu wypuści komunikat, że to co dzisiaj się wydarzyło to primaaprilisowy żart.
Schodząc na ziemię – ten klub szoruje po dnie tabeli i jest pośmiewiskiem na całą Polskę. Trener Aleksander Chackiewicz coś mówi o ustalaniu składu przez zawodników, a sam ściągnął przed rundą całe grono swoich zaprzyjaźnionych piłkarzy z Ukrainy i okolic, z którymi w przeszłości współpracował (w dzisiejszym meczu wyszło takich czterech).
Przywołamy jeszcze jeden fakt – Zagłębie schodziło z boiska zwycięskie po raz ostatni 27 września 2023 roku. Był to mecz 1/32 pucharu Polski. Od tego czasu, wszystko jest złe albo tragiczne.
Czy coś jeszcze jest w stanie zaskoczyć fanów z Sosnowca? W międzyczasie pojawił się Daniel Collins – nowy właściciel klubu, który kupił 0,74% akcji i przejął drużynę. Ta postać kojarzona jest ze światem szeroko pojętego showbiznesu. Z zarządzeniem w organizacji sportowej ma tyle wspólnego, co więzień odsiadujący dożywocie z kodeksem moralnym. I nadal to nie są żarty. Ta sama osoba sprowadziła ludzi z Białorusi do pionu sportowego, którzy następnie kupili do Sosnowca „swoich” piłkarzy.
Jest 1 kwietnia 2024 roku, oficjalnie możemy zgasić światło. Zagłębie Sosnowiec zakończyło ten sezon.







