Inspiracją do napisania tego tekstu stała się wypowiedź słynnego Gianluigi Buffona, który powiedział: „Wielkość bramek została ustalona w 1875 roku. … 30 lat temu na każde 50 strzałów przypadało 10 bramek. Dziś zaledwie 3 na 50. Czas na zmiany.” Ten pomysł wielu wyśmiało, inni uznali za świętokradztwo. Ale czy słusznie? Pytanie jest takie: jakie zmiany wprowadzić w piłce nożnej, by stała się atrakcyjniejsza, nie wypaczając jednocześnie idei futbolu?
Można oczywiście przyjąć postawę konserwatywną i stwierdzić, że żadne zmiany nie są potrzebne, bo futbol funkcjonuje jak należy. Tylko jak prześledzimy zasady na jakich gramy w piłkę to okaże się, że sport na przestrzeni lat przeszedł prawdziwą rewolucję. Czy wiecie, że w XIX wieku bramki nie miały poprzeczek, nie było rzutów karnych, a górną piłkę można było opanować ręką? Zmiany zawodników wprowadzono dopiero w 1958, wcześniej gdy zawodnik odniósł kontuzję, drużyna grała w osłabieniu. Żółte i czerwone kartki? Sędziowie używają ich od 1970. Przepis o spalonym był zmieniany wielokrotnie – do czego jeszcze wrócimy. Zakaz łapania przez bramkarza w ręce piłki zagranej od partnera z drużyny to dopiero 1992 rok, wcześniej przez dekady można było tak grać na czas. Kiedyś za zwycięstwo były 2 punkty, dziś 3. Coraz większą rolę zaczyna odgrywać technologia – od kilku lat w piłce mamy goal-line technology i VAR. Jak widać przeświadczenie o niezmienności futbolu to zwykły mit.
Piłka nożna by pozostać najpopularniejszym sportem na świecie musi iść z duchem czasu. Niektórzy mówią o spadku popularności futbolu i braku zainteresowania ze strony młodszych pokoleń. Oto lista zmian, które potencjalnie mogą uatrakcyjnić piłkę. Część z tych pomysłów może się okazać się kompletnie chybiona.To oczywiście tylko sugestie i punkt wyjścia do dyskusji, a nie twierdzenie, że takie zmiany są konieczne.
ZWIĘKSZENIE WYMIARÓW BRAMEK?
Zdobywanie punktów jest solą każdego sportu. W piłce nożnej akcji punktowych, czyli bramek, jest stosunkowo niewiele, zwłaszcza jeśli porównać to do innych sportów zespołowych. Puryści będą kręcić nosem, ale nie ma lepszego sposobu na uatrakcyjnienie widowiska niż więcej goli w każdym meczu. Skoro z takim pomysłem wychodzi legendarny Buffon, to coś w tym chyba jest. Każdy lubi co innego, ale chyba ciekawszy jest mecz kończący się 6:4 niż wymęczone 0:1 po przypadkowym samobóju?

foto: https://www.dailymail.co.uk/sport
LIBERALIZACJA LUB USUNIĘCIE PRZEPISU O SPALONYM?
Ten przepis na przestrzeni lat był zmieniany wiele razy i ciągle trwają nad nim prace. To “dżentelmeńska” zasada umożliwiająca “nieuczciwe” stanie przez napastników w okolicy bramki przeciwnika i oczekiwanie na podania za obronę. Kiedyś przed atakującym musiało być aż 3 zawodników, by uniknąć spalonego, obecnie wystarczy 2. Do 1990 zawodnik znajdujący się w linii z przedostatnim obrońcą również był na ofsajdzie. Obrazki z wymierzaniem linii i absurdy w stylu sprawdzania czy paluch napastnika znajdował się bliżej bramki przeciwnika niż pośladek obrońcy – każdy z nas kojarzy. Pomysł na to ma Arsen Wenger, który chce, by spalony był wyłącznie wtedy, gdy między atakującym a przedostatnim obrońcą będzie w momencie podania piłki wyraźna przestrzeń, tzn choćby 90% ciała napastnika było wychylone za linię ostatniego obrońcy – spalonego nie ma.

Niepodważalne jest to, że każda liberalizacja przepisu o spalonym okazała się bardzo korzystna, bo przynosiła więcej goli. Są i tacy jak Marco van Basten, który sugeruje, by z ofsajdu w ogóle zrezygnować. Obrońcy “spalonego” twierdzą, że to zabiłoby ofensywny futbol i promowało głęboką defensywę. Ale czy już dziś nie jest tak, że w piłce dominują taktyki defensywne, stawiające na zabezpieczenie własnej bramki? Oczywiście taka zmiana jest bardzo kontrowersyjna. Ale co szkodzi przetestować ją na niższych szczeblach ligowych i sprawdzić jakie będą rezultaty? Taktyka na pewno by się zmieniła, ale przecież to też naturalna część ewolucji futbolu. W razie niepowodzenia z pomysłu można zrezygnować.
CZAS TRWANIA MECZU?
Oglądanie meczu bywa nudne, a przy drużynach grających “na czas” okropnie frustrujące. Kiedyś sędziowie dorzucali do meczy po 2-3 minuty, dziś bywa że dodaje się 10 min do połowy. A ile faktycznie trwa “czysta” gra? Według wielu portali statystycznych około 30 minut na połowę. Dlaczego zatem nie pozbyć się tych wszystkich prób “kradzieży” czasu, celebrowania każdego wznowienia gry, symulacji i udawanych spazmów bólu po każdym dotknięciu przez przeciwnika? Są to momenty żenujące i psujące dynamikę widowiska. Jest na to prosty sposób – skoro gra i tak zajmuje 60 minut, to czemu wzorem piłki ręcznej nie wprowadzić 2 połów po 30 min z zatrzymywanym czasem? Oglądanie meczu i tak trwałoby dokładnie tyle samo co teraz, a jest szansa, że wiele negatywnych zachowań piłkarzy w sposób naturalny by zniknęło.

foto: https://english.ahram.org.eg
ULEPSZENIE VAR-u?
Wideo weryfikacja zdarzeń boiskowych ma swoich fanów i krytyków. Jedni argumentują, że w końcu jest sprawiedliwie, inni że to zabija piękno futbolu. Tak czy inaczej system należy usprawnić. Często oczekiwanie na decyzję jest zdecydowanie za długie i to w sytuacjach, które wydają się być klarowne. Może z pomocą przyjdzie rozwój sztucznej inteligencji i programów komputerowych? Kolejny aspekt to przejrzystość podejmowanych decyzji. Niekoniecznie trzeba się wsłuchiwać w każde słowo ekipy obsługującej VAR, ale już wzorem amerykańskiej NFL sędzia główny mógłby przez mikroport zwięźle wytłumaczyć podjętą decyzję. Takie audio byłoby słyszalne na całym stadionie i dla widzów przed TV.

foto: https://dailyweb.pl/mundial-2022-sytem-var
Kolejna sprawa to zmiana zakresu używania VAR. Dlaczego część zdarzeń boiskowych w ogóle nie jest weryfikowana? Co ma lepszego do roboty ekipa VAR w trakcie meczu? Wcale przy tym nie trzeba odbierać kompetencji sędziemu głównemu. Ostateczne decyzje i tak należą do niego, ale skoro są takie możliwości i odpowiednia technologia, to czemu ograniczać jej zastosowanie? Albo dajmy trenerom drużyn (znowu wzorem NFL czy też siatkówki) możliwość 1-2 challange’y na połowę. W innych sportach funkcjonuje to bardzo dobrze. VAR nie zajął się daną sytuacją i drużyna czuje się pokrzywdzona? Trener zgłasza challenge i sprawdzamy.
UJEDNOLICENIE I KLAROWNOŚĆ PRZEPISÓW?
Dyskusja o przepisach futbolu bywa czasem prawdziwą Puszką Pandory. Ile razy w ostatnich latach widzieliśmy sytuację, gdzie obrońca zagrywa piłkę ręką we własnym polu karnym i zaczyna się piekło? Jest karny? Chciał tak zagrać? A może został “nastrzelony”? Pozycja ciała była “naturalna”? A co to tak naprawdę znaczy? Wszystko co zbyt skomplikowane staje się problematyczne. A niejasne interpretacje przepisów i idące za tym niezrozumiałe dla kibica decyzje sędziów budzą często ogromną frustrację – mogą przecież zaważyć na losach drużyn i całych sezonów. Kontrowersji całkowicie usunąć się ze sportu nie da. Zbyt wiele tu emocji i gorących głów, ale dobrym krokiem byłoby znaczne uproszczenie niektórych przepisów, by nie pozostawiały tak wiele pola do interpretacji – zagrania ręką są tego koronnym przykładem.

foto: https://metro.co.uk
Ale poprawki to tylko jeden aspekt. Inny to takie modyfikacje przepisów, które będą bardziej penalizować nieczysta grę. Zmorą w piłce są tzn. “faule taktyczne”. Ile razy widzieliśmy świetnie zapowiadającą się akcję przerywaną cynicznym powaleniem przeciwnika lub chwytem za koszulkę? Może karać każde takie przewinienie czerwoną kartką, jeśli miało miejsce na połowie drużyny broniącej? Może za każdy faul w polu karnym również wlepiać “czerwień” albo wprowadzić za tego typu zagrania 10 minutową kary? Idea jest jedna – zniechęcać zawodników do faulowania i nieczystej gry.
EWOLUCJA CZY REWOLUCJA?
Przedstawione tu pomysły nie są wzięte z powietrza. Arsen Wenger kiedyś był trenerem, dziś pełni w FIFA funkcję szefa globalnego rozwoju futbolu. Jego nowelizacja spalonego może wejść w życie już w sezonie 2024/25. Właśnie ogłoszone, że odbędą się testy niebieskiej kartki, którą sędziowie będą mogli dawać zawodnikom za cyniczne przewinienia i “brudną grę” – po otrzymaniu “błękitu” zawodnik będzie musiał opuścić plac gry na 10 minut.
Ankietę na temat potencjalnych zmian w piłce nożnej przeprowadziła kiedyś brytyjska stacja SkySports. Wśród odpowiedzi znalazły się nawet takie pomysły jak: zero punktów za remis 0:0, cztery punkty za wygrany mecz, bonusowy punkt za wygraną różnicą 2+ bramek, tylko 5 graczy na drużynę w polu karnym przy rzucie rożnym, spalony wyłącznie przy akcjach podbramkowych, zwiększenie odległości “muru” przy rzutach wolnych, itd. Niektóre z tych pomysłów faktycznie wydają się dziwaczne, ale dla przypomnienia – kiedyś bramki nie miały poprzeczek i gola można było zdobywać strzelając 5 metrów nad bramkarzem. Generalnie chodzi o to, by zachować “rdzeń” piłki nożnej – nie zmieniać sposobu w jaki w nią gramy, ale jednocześnie sprawić by ten piękny sport ciągle stawał się lepszy, ciekawszy i przyciągał ludzi ciągle z taką samą siłą jak dawniej. A co wy o tym sądzicie? Czy to “farmazony” czy faktycznie należy wprowadzać zmiany do futbolu? Jeśli tak, to jakie?

foto: https://www.skysports.com




