Einz, zwei, drei, czyli wielki powrót Bochum z zaświatów

To nie miało prawa się wydarzyć. W naszej piłce po pierwszym meczu powiedzielibyśmy „po ptokach”, ale to jest niemiecki futbol, gdzie zawsze i wszędzie – wszystko jest możliwe. Tutaj nawet jak sytuacja jest beznadziejna i ta z kategorii science-fiction to nikt nogi nie odstawia i gra do końca. Tak w Duesseldorf zagrało Bochum, które odrobiło trzybramkowe straty z własnego domu i w karnych parafowało utrzymanie w Bundeslidze. Bramy raju dla Fortuny nadal zamknięte, choć wydawało się, że wejdą tam z butami.

Takashi Uchino to 23-letni Japończyk, który na szczęście dla Bochum i na nieszczęście dla Fortuny spudłował w serii rzutów karnych. Po jego pudle jasne stało się, że bramy raju dla Fortuny pozostają nadal zamknięte. VFL Bochum utrzymało się w najwyższej klasie rozgrywkowej, choć przed meczem nikt by na to nie postawił złamanego grosza.

fot. Fortuna Duesseldorf/fb

Po meczu w Bochum wszystko wydawało się być jasne jak słońce. Zwycięstwo gości w stosunku 3:0 było dość sporym zaskoczeniem, ale wynik nie pozostawiał złudzeń, że w rewanżu będziemy mieli jeszcze jakieś emocje. Wszyscy już za pewnik przyjęli, że do Bundesligi wraca klub Karola Niemczyckiego i Denisa Jastrzembskiego (obaj nie grają w podstawowym składzie). No i masz babo placek. Piłka jest nieprzewidywalna i właśnie za to ją kochamy.

Zanim Uchino spudłował niczym Roberto Baggio w finale Mistrzostw Świata w 1994 roku w Ameryce, po pudle zaliczyli Andre Hoffman z Fortuny i Erhan Masović z Bochum. Potem nie pomylił się już nikt, poza wspomnianym Japończkiem.

fot. Fortuna Duesseldorf/fb

Założony w 1985 roku klub w swojej gablocie trzyma trofeum za mistrzostwo Niemiec z 1933 roku. Popularni Flingeraner trzy razy zwyciężali także w nieistniejącym już dzisiaj Pucharze Intertoto w latach: 1967, 1984, 1986.

Fortuna z Bundesligą pożegnała się w sezonie 2019/20, kiedy to skończyła rozgrywki na 17.pozycji w tabeli. Przywitanie z najwyższą klasą rozgrywkową fajni z Duesseldorfu muszą odłożyć – przynajmniej na rok.

Powrót zza światów

VFL Bochum do siatki gospodarzy trafiło już w 18.minucie meczu za sprawą Hoffmana, który tym samym zrehabilitował się za swojaka w pierwszym meczu. Po przerwie Hoffman dołożył drugie trafienie i co ciekawe również obsłużył go podaniem – Stoger. Trzeci gol padł z rzutu karnego i to właśnie wcześniej podający, sam teraz wymierzył sprawiedliwość. Niemożliwe stało się realne, bo Bochum niesiono euforią szło po swoje, a piłkarze Fortuny wydawali się mieć nogi z waty.

fot. VFL Bochum/fb

W dogrywce nie było już takich emocji jak w podstawowym czasie gry. Karne jak już pisaliśmy rozstrzygnęły się po myśli przyjezdnych i VFL Bochum, które kiedyś mocno stało Polakami – pozostało w piłkarskiej elicie.

fot. VFL Bochum/fb

Die Unabsteigbaren to przydomek piłkarzy Bochum, co w tłumaczeniu na nasz język znaczy – NIEDEGRADOWALNI.

fot. VFL Bochum/fb

Wiele razy VFL opuszczało Bundesligę, ale w tym sezonie rzeczywiście przydomek może być przez kibiców niebiesko-białych wypowiadany z dumą.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST