GieKSa w półfinale! Widzew pokonany po rzutach karnych

Katowiczanie do Pucharu Polski przystąpili w bardzo bojowych nastrojach. Po zwycięstwie w swoje 62. urodziny, w derbach Śląska nad Górnikiem Zabrze, mocno mobilizowali się na spotkanie z Widzewem Łódź, którego stawką był awans do półfinału Pucharu Polski.

Początek spotkania to mocne ataki Widzewa, który próbował narzucić swój styl gry. Jako pierwsi bramce gospodarzy zagrozili Zeqiri i Shehu, lecz ich strzały obronił Strączek. W 18. minucie w dogodnej sytuacji mógł znaleźć się Bergiel, jednak w ostatniej chwili ofiarną interwencją piłkę wybił Wasilewski. W dalszej części gry akcja toczyła się głównie na połowie gospodarzy, ale bez większych efektów, na co duży wpływ miała defensywa GieKSy, która nie dopuszczała do poważniejszego zagrożenia.

W 29. minucie gra przeniosła się w okolice pola karnego Drągowskiego. Czerwiński kapitalnie dośrodkował na szósty metr do Klemenza, który dał prowadzenie gospodarzom.

fot. AdikJura

W doliczonym czasie pierwszej połowy katowiczanie wyszli z szybką kontrą. Po niej Nowak zagrał do Shkuryna, który w idealnej sytuacji, mając przed sobą tylko Drągowskiego, trafił w słupek.

Po przerwie katowiczanie dość ospale weszli w drugą część meczu. Poważnie bramce Strączka zagroził Bergiel, którego strzał głową minimalnie minął poprzeczkę. W 54. minucie padło jednak wyrównanie – Andi Zeqiri zamknął prostopadłe dośrodkowanie i doprowadził do remisu.

Rozpędzeni łodzianie dalej mocno nacierali. Bergiel uderzył wprost w bramkarza, a w dalszej fazie meczu klarownych sytuacji po obu stronach było jak na lekarstwo. Gra była bardzo szarpana.

Więcej bramek w regulaminowym czasie gry już nie zobaczyliśmy i tym samym potrzebna była dogrywka.

W pierwszej jej części, po ładnej akcji katowiczan, padła bramka Wdowiaka, jednak nie została uznana z powodu minimalnego spalonego i wynik wciąż pozostawał remisowy.

fot. AdikJura

W końcówce drugiej połowy dogrywki bardzo dobre okazje dla katowiczan miał Wędrychowski, lecz jego strzały – najpierw nogą, a później głową – były zbyt lekkie, by zaskoczyć bramkarza gości.

fot. AdikJura

Po 120 minutach sędzia zakończył spotkanie i o awansie musiał zadecydować konkurs rzutów karnych. W nim bezbłędni okazali się podopieczni trenera Góraka, którzy po blisko 20 latach meldują się w półfinale Pucharu Polski. Swojego rywala poznają już 6 marca, kiedy odbędzie się losowanie par półfinałowych.

AdikJura

AdikJura
AdikJura

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta