Wczoraj wszystko poszło zgodnie z planem kibiców z Zabrza i Wrocławia. Górnik na własnym stadionie przy ogłuszającym dopingu swoich kibiców – zdemolował poznańską Wartę, a piłkarze Śląska wyrwali komplet punktów w derbowym starciu na lubińskiej ziemi. WKS umocnił się na pozycji lidera, Górnik dźwignął się w tabeli.
Właśnie tak, to starcie z Wartą wyobrażali sobie kibice Górnika, którzy nie mają prawa narzekać. Piłkarze „Trójkolorowych” zagrali wczoraj pewnie i z polotem. Górnika niósł doping, ale i niosły nogi. Okazałe zwycięstwo jest najlepszym prezentem dla wszystkich związanych z zabrzańskim klubem. Górnik wiktorią nad Wartą przypieczętował sobie prezent z okazji 75-lecia, w postaci trzech ważnych punktów.
Strzelanie przy Roosevelta zaczął Daisuke Yokota, który w 28.minucie pokonał Lisa.
Japończyk skorzystał z błędu Bogdana Tiru i bez litości posłał piłkę do poznańskiej sieci. Stadion oszalał, a Yokota tym samym po raz siódmy wpisał się na listę strzelców w tym sezonie. Arbiter do pierwszej połowy dorzucił, aż 9.minut – ale było to spowodowane przerwą jaką wywołali kibice miejscowych po odpaleniu rac. Na zadymionym stadionie nie było praktycznie nic widać. Wynik jednak nie uległ już zmianie.
Po zmianie stron, Górnik poszedł za ciosem. Chwilę po rozpoczęciu gry Daisuke Yokota świetnym podaniem obsłużył Kapralika i było 2:0.
Warta próbowała odmienić losy spotkania, ale szwankowała skuteczność i wykończenie. W 90. minucie, emocje w meczu zabił ten, na którego Zabrze liczy najbardziej – Lukas Podolski. Było 3:0 i po zabawie.
Górnik w swoje urodziny sprawił najlepszy z możliwych prezentów swoim kibicom. Ważne 3 punkty, które wprowadzą ciut spokoju w Zabrzu.

Ważne zwycięstwo Śląska
To była świetna runda dla podopiecznych trenera Jacka Magiery. Piłkarze Śląska wygrali starcie derbowe w Lubinie, co tylko umocniło ich na pozycji lidera PKO BP Ekstraklasy. Wrocław szczęśliwy, bo jeszcze kilka miesięcy temu, nikt nie dawał wiary, że WKS tak skutecznie może grać.
Jacek Magiera (trener Śląska Wrocław)
Drużyna pokazuje jedność, determinację i skupienie na tym co robi
Mówił po meczu trener wrocławian., którzy w pierwszej połowie nie grali dobrze i to Zagłębie częściej dochodziło do głosu. Goli jednak nie było.
Trener Magiera w przerwie zdecydował się na dwie zmiany i jak się okazało – miał nosa. Wprowadzony Michał Rzuchowski momentalnie zdobył gola i otworzył wynik. W 75. minucie Śląsk poszedł za ciosem i tym razem Erik Expisito zapakował tzw. sito. To już 14 trafienie napastnika WKS-u w tym sezonie.
Zagłębie odpowiedziało tylko raz za sprawą Juana Munoza, ale gol był tylko trafieniem honorowym. Śląsk na nic więcej nie pozwolił. Lider we Wrocławiu okopał się mocno i ciężko go będzie stamtąd wyrwać.

Dzisiaj o 15:00 na stadion przy ul. Kałuży w Krakowie, wybiegną piłkarze Jagiellonii Białystok z Bartłomiejem Wdowikiem w składzie. Meczem z Puszczą rozpoczną sobotnie boje w ekstraklasie.







