Górnik prawie jak za dawnych lat. Wiatr zmian wieje, Caryca drży

Jeszcze nie tak jak za dawnych lat, ale dobrze wygląda gra Górnika, który nie kalkuluje. Kiedy może to rwie do przodu i leje kogo się da. Wczoraj ofiarą zabrzan padł wrocławski Śląsk. Klub, który ciągle trzyma się w czubie, choć jego gra wiosną nie powala na kolana nikogo. Zwycięstwo Górnika nad Śląskiem może być jednym z ostatnich jakie „Trójkolorowi” rozegrali pod batutą słynnej „Carycy”. W Zabrzu nadszedł w końcu upragniony przez wszystkich – wind of change.

Górnik pod wodzą Jana Urbana znów gra tak, że ręce same składają się do oklasków. W poczynaniach zabrzan nie ma żadnej kalkulacji. Górnik z każdym rywalem na plac wychodzi po to, żeby zgarnąć 3 punkty. Czasem się to oczywiście nie udaje, ale częściej właśnie – tak. Nie inaczej było wczoraj przy Roosevelta 81. W łeb od zabrzan dostał Śląsk, a gole jakie na żywo zobaczyło 20.tysięcy widzów – były przedniej urody.

Najpierw piłkę w sieci Leszczyńskiego umieścił Lukoszek, a w drugiej połowie po fantastycznym rajdzie Ennaliego, ten sam młodzieniec nie zostawił rywalowi złudzeń, kto w tym meczu lepiej gra w piłkę.

Górnik zwycięstwem nad WKS-em znów doszusował do czuba tabeli, bo choć jest „dopiero” na siódmej pozycji to ma tylko 3 punkty straty do pudła, gdzie na najniższym stopniu siedzi poznański Lech.

Dobra gra Górnika cieszy jego fanów, ale w mieście trwa prawdziwy bój o przyszłość 14-krotnych mistrzów Polski. Za raptem kilka chwil druga tura wyborów, w której niezniszczalna „Caryca” stanie w szranki z Agnieszką Rupniewską. Tak tą samą, która przed laty nie miała szans na detronizację Mańki-Szulik, ale w tym roku pokazała swoją siłę, która jest wielka, bo kibicami stoi.

Jeszcze kilka lat temu w Zabrzu trwał cichy układ między najzagorzalszymi fanami Górnika, a panią prezydent. To wszystko jest już tylko przeszłością, bo ludzie mają dość traktowania Górnika jak zabawki. Taki klub, każdego roku powinien walczyć o najwyższe laury w kraju, a bywa i tak, że często ledwo zipie.

Ledwo zipie teraz także obecna prezydent miasta, która zdała sobie chyba w końcu sprawę, że za chwilę może jej już w magistracie nie być. W takiej sytuacji nie pozostaje jej nic jak jeszcze raz próbować zaczarować kibiców Górnika i wierzyć, że ci po raz kolejny ślepo jej uwierzą.

Mańka-Szulik zapowiedziała, że proces prywatyzacji Górnika ostatecznie sfinalizuje się przed datą 7 maja, a więc dniem w którym jasne już będzie kto zostanie prezydentem Zabrza. „Caryca” na sprzedaż Górnika miała 13 lat, a jednak tego nie zrobiła. Teraz na 5 minut przed końcem panowania uwija się jak w ukropie. Do tanga zaprosiła Lukasa Podolskiego, ale ciężko będzie znaleźć jeszcze kogoś kto na te chwyty da się nabrać. Wiatr zmian nadszedł w Zabrzu nieuchronnie i dobrze, bo wieloletnia władza zazwyczaj nie daje już nic dobrego, a samym rządzącym przewraca w głowach.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST