120 lat Wisły Kraków to nie jest okazja, którą obchodzi się przy kawie i torcie. Popularny „murzyn” bez cukru i słodkie ciacho wjechały oczywiście z samego rana. Zaś już o 15:00 na Reymonta z Białą Gwiazdą w szranki stanął Wrexham, czyli klub, który z prowincjonalnej ekipy zamienił się w jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek piłkarskich poza Premier League. Wszystko dzięki dwóm aktorom z Hollywood, którzy zamiast kupić sobie setną willę, kupili klub. Ot, taka fanaberia Ryana Reynoldsa i Roba McElhenneya.
Po ogłoszeniu rywala nie brakowało głosów, że można było zaprosić bardziej renomowaną drużynę. Kibice tradycyjnie swoją postawą odpowiedzieli dobrze. Oczywiście mogli lepiej, ale popularny „Szef” dość mocno wywindował ceny wejściówek, a jak do tego dodamy początek sezonu urlopowego, to wynik ponad 23 tysięcy osób na trybunach pokazał, że jubileusz Wisły jest wystarczającym magnesem, a Wrexham było po prostu ciekawym dodatkiem do święta.

Dodatkiem, który ładnie i mocno śpiewa. Co chwilę walijscy kibice zrywali się z donośnym śpiewem. Miło robiło się uszom, bo w Polsce takie melodie są rzadkością. Nie były to smęty typu: „Wisełko, wygraj mecz” czy „Święte barwy swe wznieś”. To się po prostu przyjemnie niosło.

A sam mecz? No właśnie – sam mecz. Chyba lepiej go przemilczeć. Był i na szczęście dla wszystkich po 90 minutach się zakończył. Gole nie padły, choć choćby jeden powinien. Sancheza z karnego wyłapał Arthur Okonkwo. Przyznać trzeba, że wychowanek Arsenalu i reprezentant Nigerii to kawał chłopa. Naprawdę kawał chłopa.
Tyle. Więcej o tym spektaklu nie ma co pisać. Koszulki piłkarzy Wisły wytrzymały, choć były niemiłosiernie szarpane na wszystkie strony przez rywali. O gustach się nie dyskutuje. Jednym jubileuszowe trykoty przypadły do gustu i wyskoczyli z kilku stówek, inni kręcili nosami. Ile ludzi, tyle opinii. Nie nam oceniać.
Nam za to wypada ocenić irytację ludzi w kolejkach po 3-procentowy napój. Masakra.

Czterdzieści minut stania po chmielopodobny nektar. Wcześniej jeszcze kolejka przed stadionem po żetony na jedzenie i picie. Potem mordęga po kubek. A po wszystkim, oczywiście już po meczu, kolejne dobre 30 minut w kolejce po zwrot kubka i odzyskanie kaucji. Brakowało tylko tańca na linie z płonącymi pochodniami. Żywcem cyrk.
120 lat Wisły udało się uczcić godnie. Sporo ludzi, jubileuszowe koszulki, walijskie przyśpiewki i kolejki, które spokojnie mogłyby konkurować z tymi do Morskiego Oka. Piłkarsko fajerwerków nie było, ale przecież nie każdy jubileusz zapamiętuje się z tego, co działo się na boisku. Oby do następnych urodzin już z odrobinę lepszym widowiskiem.
ST
***
11.07.2026r. godzina 15:00 Stadion Miejski w Krakowie
Wisła Kraków – Wrexham AFC 0:0
Wisła: Łubik (65 Letkiewicz) – Giger (65 Lelieveld), Uryga (65 Biedrzycki), Maisonneuve (65 Kutwa), Krzyżanowski (65 Mikulec) – Duda (65 Omić), Igbekeme (65 Carbo) – Kuziemka (73 Pławiński), Duarte (65 Staszak), Bozić (65 Baniowski) – Sanchez (73 Tokarczyk).
Wrexham: Ward – A. James, Scarr, Doyle, Thomason – Barnett, M. James, O’Brien, Keillor-Dun – Moore, Cadamarteri. II połowa: Okonkwo – Longman, Vyner, Coady, Brunt, Moore – Ashfield, Dobson, Rathbone, Lee – Smith.
Sędziował: Tomasz Musiał (I połowę) oraz Sebastian Krasny (II połowę) – obaj z Krakowa.
Widzów: 23 006








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta