Już jutro o godzinie 19.35, przy ulicy Reymonta w Krakowie odbędzie się spotkanie 18. kolejki Betclic I Ligi. Stadion Miejski im. Henryka Reymana zostanie zwizytowany przez Łódzki Klub Sportowy.
Wzloty i upadki
Jeśli można powiedzieć coś więcej o formie obu zespołów, które wyjdą jutrzejszego wieczoru na krakowską murawę, to na język przychodzi sformułowanie – „gra w kratkę”. Na przełomie sierpnia i września łodzianie grali świetną piłkę, wygrywając 5 meczów z rzędu. Wtedy też, do stolicy województwa łódzkiego zagościła Wisła Kraków. Podopieczni Jakuba Dziółki nie pozostawili złudzeń krakowianom, pokonując ich w pewnych stylu 3-1. Tamto spotkanie okazało się ostatnim, dla ówczesnego trenera Białej Gwiazdy, Kazimierza Moskala. Od tamtej pory zespół z Grodu Kraka, pod wodzą Mariusza Jopa notuje w lidze bilans: 6-2-1, grając spotkania dobre i obiecujące, przeplatane słabymi, które przyprawiają o ból zębów. Po ostatnim, zremisowanym meczu ligowym, dowodzący Wisłą, Jarosław Królewski wydał jasny komunikat, w którym najpewniej uspokoił trenera Jopa. Gwarantując mu spokojne Święta Bożego Narodzenia.
Piszemy najpewniej, gdyż deklaracje popularnego wśród wiślackiej braci „Szefa”, trzeba traktować z przymrużeniem oka. Przekonał się o tym, m.in wyżej wymieniony Kazimierz Moskal, który swego czasu dostał pełne zaufanie. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy.
Wisla nie przegrała na własnym stadionie od ponad 2 miesięcy, ŁKS pozostaje niepokonany w delegacjach od 10 sierpnia, kiedy to uległ jednemu z faworytów ligi, Miedzi Legnica. Jeśli chodzi o postaci stanowiące o sile zespołu z Łodzi, trzeba wspomnieć o dwóch przedsezonowych nabytkach z zagranicy – hiszpańskim skrzydłowym Andre Arasy oraz napastniku z Austrii, Stefanie Fereitagu. Wymieniony duet zgromadził w tym sezonie 14 goli oraz 5 asyst. W środku pola karty rozdaje Michał Mokrzycki (5 goli + 4 asyst), którego przed sezonem do Wisły chciał ściągnąć Kazimierz Moskal. Trzeba też w tym miejscu wspomnieć o urodzonym w 2005 roku, Antonim Młynarczyku, który robi na skrzydle dużo szumu, popierając to solidnymi liczbami (3+3). Jest duża szansa, że sen Bartosz Jaroch najbliższej nocy może nie należeć do najspokojniejszych, szczególnie mając w pamięci pierwsze starcie obu drużyn. Wymieniona czwórka ofensywna ŁKS-u złożyła się łącznie na 22 z 26 goli w tym sezonie.
Oba zespoły przed sezonem miały jasno sprecyzowane cele – awans do ekstraklasy. Sytuacja nie powinna zmienić się aż do wiosny, gdyż górna część tabeli jest na tyle spłaszczona – a Wisła oraz ŁKS są na tyle solidne kadrowo – że nie powinny mieć z tym problemu. Z perspektywy kibica, powinniśmy obejrzeć jutro w Krakowie niezłe spotkanie.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
18. kolejka, Betlic I Liga
Kraków, 30.11.2024 r., 19.35
Wisła Kraków – ŁKS Łódź







