Kyliany, De Jongi, Sabitzery – drżyjcie! Maszyna ruszyła

Znakomita pierwsza połowa i przeciętna – druga. Tak można w skrócie opisać występ podopiecznych „polskiego Pepa” w meczu z Ukrainą. W starciu z sąsiadami szansę gry dostało wielu zawodników, którzy raczej nie są tymi z kategorii pierwszego wyboru trenera. Wielu z nich zaprezentowało się przyzwoicie. Polska pokonała Ukrainę 3-1.

Oczywiście ostatnią rzeczą o jakiej teraz myślą Ukraińcy to gra w piłkę, co nie zmienia faktu, że zawsze jest to solidny i niebezpieczny piłkarsko rywal, na którego tle wypadliśmy na mocną czwórkę z plusem. Z tyłu głowy trzeba jednak mieć, że prawdziwy egzamin na poważnym uniwersytecie już za kilka dni. Tam w obroty wezmą nas doktorzy habilitowani, ale cieszy fakt, że w domu przed tą wielką chwilą na pytania naszej mamy odpowiadaliśmy sensownie i bez większych nerwów.

Mecz z Ukrainą miał w założeniu obyć się bez strat. Niestety tak się nie stało. Na niemiecką ziemię walczyć o złoto nie pojedzie Arkadiusz Milik, który już w drugiej minucie z powodu kontuzji musiał opuścić murawę.

fot. Łączy Nas Piłka / PZPN

W jego miejsce wskoczył debiutant – Kacper Urbański, który wypadł bardzo poprawnie. Nie miał w sobie strachu, walczył i robił dużo szumu. Przy golu Zielińskiego można mu nawet zaliczyć asystę, bo to w końcu on „dzióbnął” tę piłkę do starszego kolegi.

Do przerwy graliśmy koncertowo i kiedy tak się dzieje, to trzeba o tym pisać. Nie jest to częstym zjawiskiem, ale zawsze wartym podkreślenia. I nie ważne co stanie się za tydzień w meczu z Holandią w Hamburgu.

W mecz z Ukrainą weszliśmy mocnym akcentem. Najbardziej przytomną osobą w polu karnym okazał się Sebastian Walukiewicz, który dopadł do futbolówki i skierował ją do ukraińskiej sieci. Obrońca Empoli chwilę potem utonął w objęciach kolegów. Ubrani w niebieskie trykoty piłkarze Ukrainy stali jak wryci.

Po kwadransie było już 2:0 dla naszych Orłów. Zieliński centrostrzałem pokonał Heorijha Buszczana, który stał oniemiały. Ni to strzał, ni to dośrodkowanie. Zanim piłka wpadła do bramki zrobiła jeszcze kozioł, który kompletnie zaskoczył ukraińskiego łapacza.

Ważnego dla siebie gola zdobył również świeżo upieczony mistrz w barwach białostockiej Jagiellonii. Taras Romańczuk wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego od Michała Skórasia i głową podwyższył wynik. Radość jednak tłumił grymas bólu, którego piłkarz „Jagi” nabawił się w tym spotkaniu. W konsekwencji tego musiał również opuścić przedwcześnie plac gry.

Przed przerwą straty gości zmniejszył Dowbyk, który obnażył naszą linię obrony jasno wskazując polskiemu Guardioli, że grający w tej formacji piłkarze jeszcze mają daleko do swojego sufitu formy. Król strzelców La Ligi w dziecinny sposób wywiódł w pole Kiwiora i Salomona i zapakował nam gola.

W drugiej połowie wynik już nie drgnął.

fot. Łączy Nas Piłka / PZPN

Zwycięstwo cieszy bezdyskusyjnie, bo przecież zawsze jest fajnie jak Polska wygrywa. Zwłaszcza, że na Euro może nie mieć takiej okazji. Tam takich Dowbyków będzie od groma. Balonika nie pompujemy żeby Michał Probierz tego nie wyciągnął na konferencji gdy coś się nie uda. Hejtem też nie rzucamy, żeby kogoś nie urazić.

Równo o północy, a więc w porze odwiedzin duchów z zaświatów na stronach Polskiego Związku Piłki Nożnej pojawiła się lista szczęśliwców, którzy udadzą się do Niemiec na piłkarski bal. Nie ma na liście Pawła Bochniewicza, Jakuba Kałuzińskiego i Arkadiusza Milika.

Na niemieckiej ziemi o dobry wynik dla naszego kraju grać będą: Wojciech Szczęsny, Łukasz Skorupski, Marcin Bułka, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Paweł Dawidowicz, Jakub Kiwior, Tymoteusz Puchacz, Bartosz Salamon, Sebastian Walukiewicz, Przemysław Frankowski, Kamil Grosicki, Jakub Moder, Jakub Piotrowski, Taras Romańczuk, Bartosz Ślisz, Damian Szymański, Sebastian Szymański, Michał Skóraś, Kacper Urbański, Nicola Zalewski, Piotr Zieliński, Adam Buksa, Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Karol Świderski.

W poniedziałek ostatnia klasówka przed egzaminem. Sprawdzi nas Turcja, pytania mają być jeszcze przystępne. Potem już tylko zadania z Uniwersytety w Heidelbergu. Maszyna w każdym razie ruszyła.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

07.06.2024r. Warszawa, PGE Narodowy – mecz towarzyszki

Polska – Ukraina 3:1 (3:1)

Bramki: Walukiewicz 11′, Zieliński 16′, Romanczuk 30′ – Dowbyk 41′.

Ukraina: Heorhij Buszczan, Witalij Mykołenko (46′ Ołeksandr Zinczenko), Walerij Bondar, Maksym Tałowierow, Ołeksandr Tymczyk, Serhij Sydorczuk, Rusłan Malinowśkyj (70′ Bohdan Mychajliczenko), Ołeksandr Zubkow (71′ Mychajło Mudryk), Andrij Jarmolenko (70′ Wiktor Cyhankow), Heorhij Sudakow (81′ Mykoła Szaparenko), Artem Dowbyk (77′ Władysław Wanat).

Żółte kartki: Tymczuk, Malinowskyj, Tałowierow.

Sędziował: Andrew Madley (Anglia)

Widzów: 47 013

ST
ST