W ten chłodny piątkowy wieczór Wisła wraca pod Wawel z trzema punktami. Znicz Pruszków prowadził w tym meczu 2-0, a ostatecznie schodził z placu boju bez punktów.
Zabawa Radnego Majewskiego
Pierwsza połowa meczu w Pruszkowie była pewnie najlepszą, jaką mogli obejrzeć miejscowi fani kiedykolwiek. Znicz dominował i pokazał Białej Gwieździe, że ta nie ma czego szukać na ich obiekcie. Panem profesorem, który rządził i dzielił na pruszkowskim placu był Pan Radosław Majewski. Autor dwóch asyst zaprezentował niesamowity spokój i umiejętność prostopadłego zagrania.

500 metrów nieopodal stadionu, sympatyczny Radosław posiada własną restaurację, która jest niezwykle urokliwa. Cechuje się wyszukaną kartą i bardzo dobrym tatarem. Niewielki stadion w Pruszkowie też ma swoją niepowtarzalność w postaci miejscowego sklepiku, w którym kolejka zaczęła się 30 minut przed meczem, a skończyła 5 minut po końcowym gwizdku. Ludzie kupowali lany Okocim pszeniczny i jedli kiełbaskę z grilla od miejscowego rzeźnika. Dyskutowali o meczu – było słychać, że nie pałają sympatią do przyjezdnych z Krakowa.


Patrząc na menu, ceny są na pewno uczciwe jak na obecne czasy. Obsługa sklepiku meczowego była bardzo profesjonalna. Bez wątpienia można polecić to miejsca na mapach Pruszkowa i nie tylko.

Stadion położony w województwie mazowieckim ma swój niepowtarzalny urok. Wynajmując popularną „jedynkę” w weekend w stadionowym hotelu, można przypadkowo ujrzeć z balkonu Dawida Szota – niezwykle przeżycie.
Żiru i Junca na ratunek
Musimy być szczerzy – tekst na to spotkanie był gotowy – nie było w nim dobrego słowa o Wiśle. Michał Żyro, który wszedł w 46. minucie tego meczu, pokrzyżował te plany. Chłopak wychowany w Legii swego czasu był uważany za wieki talent. W Pruszkowie uratował to spotkanie dla krakowian. Trzeba też wspomnieć nazwisko Davida Junci, który pojawił się na placu razem z Polakiem. Pobyt lewego obrońcy w Wiśle zaczął się bardzo dobrze, lecz później poziom jego gry znacząco się obniżył. W Pruszkowie przypomniał sobie, że coś tam potrafi, zaliczając tego wieczoru dwie asysty. Trener Albert Rude trafił bezsprzecznie ze zmianami.

Wisła w drugiej połowie pokazała zdecydowaną wyższość nad przestraszonym Zniczem. Udokumentowała to trzema golami i ciągłą presją, której pruszkowianie nie przetrwali. Należy pochwalić krakowian za ostatnie 45 minut tego meczu, bo wstali umiejętnie z kolan. Jednak patrząc na to, co działo się w pierwszej połowie, nie można oprzeć się wrażeniu, że ten zespół nie gra dobrze w piłkę nożną. Wszystko zależy od przypadku. Dzisiaj o tym zdecydowali Michał Żyro i David Junca. Na dłuższą metę, może to jednak się nie udać.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
19.04.2024r. godzina 20:30, Pruszków – Fortuna 1.Liga
Znicz Pruszków – Wisła Kraków 2:3 (2:0)
Bramki: Tabara 5, Moskwik 22, Żyro 54, Uryga 70, Rodado 78 karny.
Znicz: Mleczko – Krajewski (81 Kaito), Juchymowycz, Kendzia, Grudziński, Moskwik (81 Wawszczyk) – Nowak (62 Proczek), Tkaczuk, Nagamatsu – Majewski (74 Wójcicki), Tabara (62 Stanclik).
Wisła: Raton – Łasicki (46 Junca), Uryga, Colley, Szot – Duda (90+2 Kutwa), Carbo – Villar (46 Żyro), Rodado, Alfaro (85 Gogół) – Sobczak (65 Bregu).
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Żółte kartki: Nowak, Kendzia, Kaito – Uryga.
Widzów: 2000.








