Student z Krakowa z zaliczeniem na ocenę dostateczną

Wisła Kraków pokonała Kotwicę Kołobrzeg w meczu 25. kolejki Betclic I Ligi. Biała Gwiazda wygrała 2-1. Zespół znad rzeki Parsęty wraca nad morze z niedosytem, gdyż nieoczekiwanie podjął rękawice w tym pojedynku akademickim w stolicy Małopolski.

Do Krakowa przyjechała drużyna, która nie powinna istnieć. Zespół po ogromnych problemach, sklecony na kolanie, za pięć dwunasta. Drużyna, w której rozgrywający gra na stoperze, ponieważ trener nie ma najzwyczajniej w świecie innego wyjścia. W sumie, to nie jest takie dziwne, gdyż Lechia w zeszłym sezonie awansowała na zbliżonych zasadach do ekstraklasy. Chcemy tylko powiedzieć, że popularna „Kotwa” nie jest klubem do końca poważnym. Mimo tego, ludzie zjawili się przy ul. Reymonta w bardzo przyzwoitej liczbie. Piątek wieczór, początek wiosny, stosunkowo przyjemna aura – to w naszym odczucie czynniki decydujące o takim biegu wydarzeń.

Przechodząc do meczu, pierwsza połowa odbyła się pod dyktando gospodarzy. Ten językowy sprawdzian humanistyczny został zdany przez chłopców trenera Tworka na ocenę dobrą z plusem. Wisła od początku dominowała, powinna była prowadzić już po dwóch minutach. Tak się jednak nie stało, przyjezdni bronili się dzielnie. Bramki kołobrzeżan strzeże w końcu wytrawny polonista, Marek Kozioł. Wychowanek Sandecji Nowy Sącz przeszedł wszystkie szczeble młodzieżowych reprezentacji Małopolski, dlatego doskonale zna ten krakowski obiekt.

Biała Gwiazda była w natarciu, lecz nie była konkretną w swoim działaniu. Popełniała błędy stylistyczne, wielokrotnie wahała się nad użyciem prawidłowej ortografii. Składnia również nie należała tego dnia do atutów Małopolan. To wszystko złożyło się na kiepsko przygotowanego humanistę, chcącego wystartować do olimpiady ogólnopolskiej. Ten chłopak mial spore mniemanie o sobie i wygórowane ambicje, jednak brakowało mu podstaw. Pojedynek polonistów zdała lepiej Kotwica.

Druga odsłona meczu przeniosła nas z roli humanistów do studentów rozpoczynających swoją akademicką przygodę na kierunku ścisłym. W końcu na murawie stadionu zaczęły się niespodziewanie pojawiać jakieś liczby. To podopieczni trenera Piotra Tworka otworzyli wynik meczu za sprawą byłego gracza Wieczystej, Denisa Favorova. Nic na to nie wskazywało, jednak sprawy nieoczywiste często odgrywają kluczową rolę w takich spotkaniach. Jeden uczeń, który miał początkowo problemy z tabliczką mnożenia, dostał się Automatykę i Robotykę na Akademii Górniczo-Hutniczej. W tym przypadku obiecujące rozpoczęcie, nie przełożyło się na dyplom ukończenia uczelni z wyróżnieniem.

„Kotwa” nie wykorzystała podarunku, czy też okazałego stypendium, w postaci objęcia prowadzenia w grodzie Kraka. Zaledwie 15 minut po tym fakcie, Wisła była już na prowadzeniu. Goście znad morza roztrwonili wszystko w sposób zbyt prosty. Jak to się stało? Stałe fragmenty. Najpierw kapitan, Alan Uryga, następnie Var, rzut karny, najlepszy piłkarz Białej Gwiazdy dokonał zaliczenia. Po prowadzeniu kopciuszka nie było śladu, 2-1 dla gospodarzy. To oni w końcu przyszli na te studia, u siebie „w domu” lepiej przygotowani. Posiadali większą wiedzę ścisłą, przyniesioną z dobrego krakowskiego liceum.

Kierunek techniczny na renomowanej, małopolskiej uczelni okazał się zbyt wymagający dla podopiecznych Piotra Tworka. Po drugim semestrze student z odległego końca Polski musiał udać się do domu. Nie „udźwignął” zbyt wysokiego poziomu AGH. Przypuszczamy, że mógł maczać w tym palce pewien noblista urodzony w niemieckim Ulm. Wiecie, właściciel Wisły zna wielu ważnych ludzi. Swoją drogą, to niemieckie miasto kojarzy nam się z Januszem Górą, byłym polskim piłkarzem, który jest legendą klubu SSV Ulm, zbaczając lekko z drogi głównej.

Ostateczne, to Wisła pokonała przyjezdnych z pięknego Kołobrzegu. Czy to było przekonujące zwycięstwo? Nic z tych rzeczy. Oglądaliśmy ciężki dla oka pojedynek, gdzie wygrał zespół lepszy, ale wcale to nie musiało się skończyć w ten sposób. W pojedynku na polu humanistycznym ta biedna „Kotwa” jeszcze trzymała się jakoś, za to w teście technicznym lepsi okazali się utytułowani gospodarze.

Kołobrzeżanie tego dnia nie sprostali wymagającym warunkom uczelni technicznej. Ta wygrana pokazuje, że Biała Gwiazda po przerwie reprezentacyjnej nie wyglądała dobrze, co nie jest optymistyczne w perspektywie kolejnych ważnych meczów. Martwi również zejście Angela Rodado, który opuszczał boisko z grymasem bólu. Dzisiaj Wisła wykonała swój plan, jednak nie przekonała do końca swoich licznie zgromadzonych fanów, że jest gotowa do czegoś więcej niż obrona pracy inżynierskiej na ocenę dostateczną, na swoim terenie.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

***

Wisła Kraków – Kotwica Kołobrzeg 2-1 (0-0)

Bramki: 55′ Uryga , 65′ Rodado – 51′ Faworow

Wisła: Letkiewicz – Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Mikulec – Poletanović (63′ Duda), Igbekeme (82′ Carbo) – Baena (63′ Kiss), Rodado (71′ Sukiennicki), Duarte (82′ Kuziemka) – Zwoliński

Kotwica: Kozioł – Faworow, Cywiński (87′ Kostewycz), Wełna, Musolitin – Kort (66. Ramos), Oliveira – Kurowski (84′ Lasek), Kozłowski (87′ Skiba), Kreković – Sadowskij (46′ Cucos)

Żółte kartki: Sukiennicki – Musolitin

Czerwona kartka: Faworow

Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin)

Widzów: 18 902.

kowal
kowal