Niedziela niespodzianek i pewne zwycięstwo maszyny „Siemiona”

W naszej PKO BP Ekstraklasie zdarzyć się może wszystko. W piątek mieliśmy same remisy i w sobotę także. W niedzielę Piast Gliwice, który praktycznie remisuje w tym sezonie non – stop, pojechał sobie do Poznania na mecz z Lechem i wygrał. Faworytem meczu byli gospodarze, ale co z tego? Legia pojechała do Łodzi na mecz z najsłabszym w lidze ŁKS-em i zremisowała. Koncert zagrała Jagiellonia, która zbiła Raków z Częstochowy.

Właściwie remis miał być

Niedziela piłkarsko w ekstraklasie rozpoczęła się przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu. Mecz do ciekawych raczej nie należał. Piast wyszedł na to spotkanie bardzo mocno nastawiony na defensywę, ale i Lech jakoś specjalnie sobą nie był i na murawie było co było. Piłkarskie szachy, szarpaniny i kopanina, tak to w skrócie wyglądało. Coś próbował Lech, coś próbował Piast, ale nikt nic konkretnie nie chciał zadziałać.

W 86. minucie sprawy w swoje ręce wziął sędzia Karol Arys, który podyktował rzut karny dla gości. Przewinił Ishak, który przepychał Huka jakby zapomniał, że nie jest na podwórku pod blokiem, tylko we własnym polu karnym. Karnego na gola zamienił Dziczek i zamiast remisu mieliśmy zwycięstwo gości. Patrząc na postawę piłkarzy Lecha wcale nie można mówić, że był to wynik niesprawiedliwy. Cały mecz na ławce rezerwowych Lecha przesiedział chłopak z Bukowna – Alan Czerwiński. Nad głową trenera Kolejorza zgromadziły się już mocno śniegowe i ciemne chmurzyska. Lech miał odjechać reszcie stawki, zwłaszcza że nie skupia swojej uwagi na europejskich pucharach tylko koncentruje się na lidze. No to odjechał! Porażkę Kolejorza oglądało z trybun nieco ponad 14.tysięcy widzów.

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie

Ciekawie było też w centralnej Polsce w mieście – Łodzi. Tam zajechała warszawska Legia, żeby szybko, łatwo i przyjemnie rozprawić się ze słabym ŁKS-em. No i co? I nic! Legia w meczu z łodzianami oddała 22 strzały w stronę bramki strzeżonej przez Aleksandra Bobka. W światło prostokąta poszybowały tylko cztery z nich, a więc z taką skutecznością – ciężki temat, żeby odnieść zwycięstwo nawet z czerwoną latarnią ligi.

Dla Legii w drugiej połowie trafił w końcu Paweł Wszołek, ale ten gol dał tylko remis, bo w pierwszej połowie dla gospodarzy ukąsił Jędrzej Zając, który wprawił w ekstazę 10.tysięcy rodowitych łodzian. Warto zauważyć, że Jędrzej Zając to chłopak, który meczem z Legią debiutował w ekstraklasie. Ma 19 lat i jest wychowankiem Gryfu Goręczyno. Debiut jak marzenie i nie ma znaczenia, że zdobyty gol był dość przypadkowy. Jędrzej grał dobrze, pewnie i takich chłopaków chcemy w tej lidze oglądać. ŁKS nadal na dnie tabeli, ale może punkt wywalczony w meczu ze zdecydowanym faworytem da im kopa i natchnie do jeszcze lepszej gry.

W meczu na szczycie – błyszczy Jagiellonia

Na deser, niedziela zostawiła nam mecz w Białymstoku. Jagiellonia zmierzyła się z Mistrzem Polski – Rakowem Częstochowa. Przed meczem piłkarze gospodarzy często w wywiadach wracali do ich ostatniego starcia z ekipą z Częstochowy. Porażka 0:3 bolała ich bardzo. Tak bardzo, że wyszli na murawę i zagrali koncertowo. Zwycięstwo 4:2 było najniższym z możliwych. Imaz, Marczuk i Naranjo spokojnie mogli również zapakować jeszcze po golu, ale tak się nie stało.

Dwie bramki Naranjo i Nene dały gospodarzom pewne zwycięstwo. Raków odpowiedział tylko dwa razy, na początku meczu trafił Sarnas, a na końcu porażkę zmniejszył Zwoliński. Trener Jagiellonii zrobił w Białymstoku dobra robotę. Jego Jaga gra miło dla oka i prze do przodu niczym stado dzików. Przekłada się to na zdobyte gol i właśnie ich Jagiellonia ma najwięcej w lidze, bo aż 42. Trener „Żółto-Czerwonych” to popularny „Siemion” – wychowanek Górnika Piaski i były zawodnik CKS-u Czeladź, czyli chłopak z naszych rejonów, a i młody do tego, bo tak trzeba nazwać człowieka z rocznika – 1992. Wszystko przed nim, a na jego Jagiellonię – patrzymy z przyjemnością, no i w obronie ma Bartłomieja Wdowika, chłopaka z Olkusza. Tak trzymać panowie!

Dzisiaj o godzinie 19:00 w Krakowie przy ul. Kałuży zmierzy się niepołomicka Puszcza z łódzkim Widzewem. Znając życie pewnie będzie 0:0, ale obym się mylił.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST