Stało się to, o czym marzyli kibice Białej Gwiazdy. Wisła Kraków pokonała Piasta Gliwice 2-1 i zagra 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Cios na dzień dobry
Mecz nie mógł zacząć się lepiej dla gospodarzy. Sędzia Bartosz Frankowski ledwo zdążył zagwizdać, a wiślacy już pognali do przodu. Konsekwencją tego był rzuty rożny, po którym padł pierwszy gol. Po krótkim rozegraniu, dośrodkowaniu Kacpra Dudy i zgraniu głową przez Dawida Szota, piłkę w siatce umieścił Szymon Sobczak. Wisła niesiona głośną 33-tysięczną publiką, zasiadającą tego dnia przy Reymonta 22, próbowała iść za ciosem.
Początkowy fragment meczu należał zdecydowanie do nich. Najbardziej aktywny w szeregach Białej Gwiazdy był Szymon Sobczak, który toczył zapaśnicze pojedynki ze stoperami Piasta. Konsekwencją jednego z nich była rozcięta ręka, z której krew musieli zatamować wiślaccy medycy. Trzeba zauważyć, że sędzia Frankowski nie używał często gwizdka, mimo że wiele razy dochodziło do sytuacji spornych, na pograniczu faulu.
W 36. minucie Wisła wyprowadziła drugi cios. Jesus Alfaro precyzyjnym strzałem po długim roku pokonał bezradnego Frantiska Placha. Stadion po tym golu eksplodował. Kibice zaczęli już nieśmiało sprawdzać, kiedy rusza sprzedaż biletów na mecz finałowy. Była to bardzo dobra połowa w wykonaniu krakowskiego zespołu. Różnica poziomów rozgrywkowych nie było widoczna.
45 minut Wisły od Warszawy
Drugą część z większym animuszem rozpoczęli przyjezdni z Gliwic. Po rzucie rożnym w 53. minucie kontaktową bramkę dla Piasta zdobył Ariel Mosór. Chwilę później Wisła miała doskonałą szansę na trzeciego gola. Niestety, los chciał, że przy futbolówce znalazł się Goku, który prowadząc piłkę od połowy – praktycznie sam na sam, zapędził się w kozi róg i nawet nie oddał strzału. Na szczęście, była to jego ostatnia akcja w tym meczu. Zawodnika z Hiszpanii zmienił Dejvi Bregu, który wprowadził do ofensywnej gry gospodarzy sporo ożywienia.
Serca kibiców Wisły mocniej zabiły kiedy w 71. minucie strzał na bramkę Ratona oddał bardzo mobilny tego dnia Arkadiusza Pyrka. Na szczęście dla wiślaków piłka otarła się tylko o boczną siatkę świątyni Hiszpana Alvaro. Chwilę później doskonałą interwencją popisał się z golkiper Piasta – Frantisek Plach, który wygrał pojedynek 1 na 1 z Angelem Baeną. Kolejne minuty to wzajemne próby ataków z jednej i drugiej strony. Piast był groźniejszy po stałych fragmentach, Wisła – kontratakach.
W 83. minucie po ładnej wymianie kilkunastu podań, na strzał zdecydował się Bartosz Jaroch, lecz jego uderzenie było minimalnie niecelne. Wisła powinna zakończyć ten mecz w 90. minucie. Po szeregu nieporozumień w ekipie gości, w sytuacji sam na sam znalazł się Kacper Duda, ale po minięciu bramkarza Piasta, oddał zbyt lekki strzał. W końcówce raz jeszcze spróbowali przyjezdni, posyłając w pole karne Frantiska Placha. Na nic to się zdało. Bartosz Frankowski zagwizdał po raz ostatni i stadion eksplodował.

Piłka nożna właśnie taka jest. Do Warszawy na finał jedzie drużyna, która w swojej lidze ma problemy z Chrobrym Głogów czy Zagłębiem Sosnowiec, które przegrywa wszystko i wszędzie. Pełne trybuny to jednak zobowiązanie, nawet kiedy nie ma się wielkich umiejętności to potrafią wyzwolić dodatkowe siły i energię. Rywala Wisły poznamy dzisiaj późnym wieczorem. Będzie nim lepszy z pary Pogoń Szczecin-Jagiellonia Białystok.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
03.04.2024r. Kraków godz. 17:30, Półfinał Pucharu Polski
Wisła Kraków – Piast Gliwice (2:0) 2-1
Bramki: Sobczak 2’, Alfaro 36’ – Mosór 53’.
Wisła: Raton – Jaroch, Uryga, Colley, Szot – Carbo, Duda – Villar (Baena 69’), Goku (Bregu 58”), Alfaro( (Kutwa 90’) (Baena 69’) – Sobczak (Żyro 90’)
Piast: Plach – Pyrka, Mosór, Czerwiński, Huk (Mokwa 46’) – Tomasiewicz (Szczepański 46’), Dziczek – Kądzior (Krykun 59’), Kostadinov, Ameyaw – Piasecki (Wilczek 78’)
Żółte kartki: Czerwiński 43’, Colley 55’, Bregu 73’, Kostadinov 75’, Carbo 76’
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 33 000.







